Wpisz i kliknij enter

Elysia Crampton – ORCORARA 2010

Niepowstrzymana losowość.

Rozpatrywanie wpływu wirusa Covid-19 na rynek muzyczny skupi się na odwoływanych koncertach czy letnich festiwalach, których lista niestety rośnie. Nie sądzę jednak, aby miał on znaczący wpływ na wydawnictwa, które w roku 2020 ukazują się. A już na pewno nienaruszona powinna być scena muzyki elektronicznej, która obrodziła znakomitymi płytami. Oto tuż przed nami ląduje kolejny, świetny krążek autorstwa Elysii Crampton.

Znana eksperymentatorka z dziedziny muzyki elektronicznej tym razem zaserwowała dzieło o wymownej treści. „ORCORARA 2010” poświęcony jest Paulowi Sousie, który odsiadując wyrok w więzieniu należał jednocześnie do więziennej straży pożarnej i walczył z pożarami, które ogarniały lasy w Sierra Nevada w Kalifornii. Samej muzyki można było posłuchać w 2018 roku na Biennale de l’Image en Mouvement.

Według samej Crampton album dotyka historii wyzysku rdzennych mieszkańców Ameryki, uciskanych przez Chrześcijan, ale i są tropy prowadzące do jej przodków, czyli Ajmarów, którzy zamieszkiwali tereny Boliwii i zostali zasymilowani przez podbój. Artystce w snuciu ponadgodzinnej opowieści pomagają piosenkarki Embaci, Fanny Chuquimia i Shannon Funchess oraz Jeremy Rojas ze swoimi wierszami. To chyba najdłuższy album artystki, gdyż trwa ponad godzinę i jest naprawdę nieźle pokręcony i poszatkowany, a także pełen sprzeczności.

Jak choćby ulokowanie obok siebie eksperymentalnego „Sierra Nevada” z czystym, fortepianowym „Homeless”. W religijne tony, podszyte żałobą i obrzędowością Crampton uderza w delikatnym utworze o tytule budzącym jasne skojarzenia „Crucifixion”. Najbardziej narracyjny utwór, który zresztą trwa ponad czternaście minut, „Morning Star-Red Glare-Sequoia Bridge” ulepiony został z ambientu, fortepianu i szamańskich rytmów. Płyta iskrzy takimi połączeniami, które sączą się wolno, leniwie, ale przynoszą ze sobą nagrody w postaci „Crest”.

Ton mroczny, nierzadko rozświetlany naturalnym brzmieniem instrumentów, nadaje początkowy utwór „Secret Ravine”. Najbardziej esencjonalny wydaje się być „Spring of Wound”. Cała plastyczna wyobraźnia artystki oraz umiejętność łączenia rzeczy nieprzystających do siebie wraz z chłodną atmosferą i przyspieszonym rytmem, otrzymują wyjątkową formę. Muzyką Crampton rządzi niepowstrzymana losowość, ale to ona ma do niej wszystkie klucze i pociąga za wszystkie sznurki. Niejako podporządkowuje swoim potrzebom instrumenty i nakłania do robienia tego, co podpowie jej intuicja.

PAN | 2020
Bandcamp
FB PAN







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy