Wpisz i kliknij enter

Pod igłą #11: Willpower, Bobby Konders, Shake, Izmo.

House’owe repress-je.

Czyli przegląd potężnych house’owych DJ Tool’i tłoczonych ponownie po latach dla kultowych wytwórni.

Klasyczne Chicago, Detroit, NYC i New Jersey Sound.

Only Killers – No Fillers!

Willpower – R-pegio EP 12″, Only One Music, ONLY13

A1 R-pegio
A2 Mo Sax
B1 Aquatic
B2 Moby Dick

Janusz Fiasco prezentuje – mariaż z rozsądku pomiędzy Garage House’m i Detroit (w całej szerokości swoich wpływów). Na pierwszy ogień idzie dwunastka pierwotnie wydana dla legendarnego Relief Records (Green Velvet, Gemini) w 1995. Niemiecka wytwórnia Only One Music kolejny raz nie skroiła oczekiwań na miarę i w swoje ręce dostajemy porządnie brzmiące tłoczenie. Tytułowy track odnosi się po trochu do wczesnych dokonań Kenny’ego Larkin’a. Mocno basowy beat i melodia zabierająca w kosmos. „Mo Sax” to soundtrack do tanecznej wersji „9 i Pół Tygodnia”, gdzie Mickey Rourke i Kim Basinger poznają się na parkiecie. Bardzo dosłowny jest ten John Fiasco – B1 zabiera nas na kurs nurkowania z podkręconymi do granic skali butlami tlenowymi. Czytających poproszę o epistolarną odpowiedź, czyją twórczość to przypomina. Zanurzając się w ostatni kawałek – słyszymy pieśń mijających się wielorybów (shout out Lech Janerka).

Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »
kup płytę »

Bobby Konders – House Rhythms EP 12″, Groovin Recordings, GR1273

A1 The Poem
B1 The Poem (version)
B2 Nervous Acid
C1 Let There be House
C2 Dub Massai Style (Mark’s Mix)
D Massai Women

No i coś takiego to ja rozumiem! Repress 2x 12″ (45RPM) numerów oryginalnie wydanych 30 lat temu na trzydziestkach trójkach. Brzmi to wyśmienicie i w taki sam sposób bronią się kawałki po latach. Ostatni raz numery te pojawiły się na kompilacji didżejo-żigolaków z Bawarii – „A Lost Era in NYC 1987 – 1992”. The „Poem” to hipnotyczna nawijanka z najntisowym basem. Nerwowy kwas na B2 przenosi nas w czasie do nowojorskiego „The World” i tamtejszych harców. „Let There be House” to już absolutny klasyk gatunku – wokalny sampel, pianinko, melodia i bas – szkoda, że tak już się nie produkuje hałsiwa. Dalej jest odrobinie bardziej rdzennie pod względem aury i wyborów dźwiękowych.
Jestem gotów założyć się o konkretne pieniądze, że „Massai Women” było inspiracją dla Coldcut/Hexstatic przy majstrowaniu wokół „Timber”. House dnia siódmego.

Profil na Facebooku »
kup płytę »

Shake – 5% Solution EP 12″, Metroplex, M-019

A1 5% Solution
A2 Mindless Entertainment
B1 Day of Reckoning
B2 My Name is Binky

Moje pierwsze zetknięcie z Alter Ego Shake Shakir’a to definiująca gatunek Detroit Techno, miksowana składanka „Dj Kicks” Claude’a Young’a. Jako Da Sampla zaprezentował typowo kwaśny wałek z nisko schodzącym beatem. Kolejny raz to dwunastka „Songs for My Mother”, skąd samplował go Dabrye na swoim Two/Three („Like a Dream”). Mam nadzieję, że odpowiednio wydozowałem aurę legendarności artysty, gdyż, niestety, jakość dźwięku tego re-press’u totalnie się nie broni – jest odwrotnie proporcjonalna do treści muzycznej. Najprawdopodobniej materiał źródłowy był kiepskiej jakości, że nie dało się nic z nim zrobić. Podobnie jak z muzycznym kamieniem milowym samozwańczego księcia Techno Blake’a Baxter’a „When a Thought Becomes You”. Tytułowy kawałek przynosi sporą dawkę funku, w szczególności przez ścieżki sampli z wokalem. „Mindless Entertainment” udowadnia, że w idealnym świecie tak mogłaby brzmieć Janet Jackson na „Rhythm Nation”. Strona B zaczyna się typowym Detroit z tamtego czasu – gwizdki i syntezatory, a kończy muzycznym żartem („My Name is Binky”). Kosmo-troniczny funk.

Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »
kup płytę »

IZMO – Where is Eddie EP 12″, Mint Condition, MC045

A1 Where is Eddie
B1 Blue Light
B2 What’s Izmo

Śmiem twierdzić, że jest to najrubaszniejsza pozycja w zestawieniu. Odpicowana wersja epki sprzed 13-tu lat, hołd i, zarazem, wywołanie do tablicy słynnego szefa Smack Music – Eddi’ego Perez’a. Deklamujący narrator (Dirty Rum) czelendżuje Edka i prosi go zarówno o wstawiennictwo jak i świeże inspiracje, no i żeby w końcu ktoś się zajął podupadającą muzyką nie-tylko-domowego użytku. Bas schodzi przyjemnie nisko, a produkcja i tłoczenie (45RPM) są tłuste jak kanapka ze smalcem (i z hajsem) – New Jersey sound w całej swojej o-krasie. Na odwrocie, kawałek „Blue Light” hipnotyzuje nas linią fletu, garażowym basiwem i żeńskim, krzykliwym samplem. Track podsumowujący zbiera wszystko, co najlepsze w całej dwunastce: rymowankę, głębokie basy, klasyczne synth-pady i klimat nocnej rundki po mieście mającej na celu obczajenie otwartych, jeszcze, klubów. Ciekawskim warto wspomnieć, że cały singiel został dokładnie zremasterowany z oryginalnych taśm DAT. „Where’s Eddie” to jeden z ukochanych utworów naszego (można by rzec pół-rodzimego artysty) Bambounou, który z uwielbieniem i niekłamanym uniesieniem ekstatycznym wplatał go w swoje relacjonowane sety. Edek z fabryki kredek.

Profil na Facebooku »
kup płytę »






Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
abstrakt
abstrakt
8 miesięcy temu

Wywołany ciekawy temat , bardzo dobrze , stare rzeczy są czasem tak dobre i świeże że smakują lepiej od nowości. Jedno ale , warto czasem zwracać uwagę na jakość wydań, nie zawsze wychodzi to poprawnie czasem nawet fatalnie ale generalnie mamy fajne czasy = możemy eksplorować do woli i cofać się w czasie. Pozdrawiam.

Polecamy