Wpisz i kliknij enter

wh0wh0 – wh0wh0

Coś z zupełniej innej beczki.

Żeby przekonać się, że tej płyty powinno się posłuchać nie tylko ze względu na tajemniczą nazwę wh0wh0, ani pokrętną i wymagającą wpatrzenia okładkę (autorstwa samego muzyka), należałoby, no cóż, posłuchać jej. Niech więc dwa powyższe atrybuty wabią was, a ja dodam, że za dziwną nazwą stoi polski muzyk Jacek Prościński, którego kojarzyć należy ze wspaniałej płyty „Llovage” nagranej z Olem Walickim albo z zespołem Lasy. Jeżeli jeszcze komuś mało, to dodam, że album ukazuje się nakładem Coastline Northern Cuts, co kieruje nas z kolei do przegródki z napisem „jakość gwarantowana”.

Jak opisuje sam twórca album został zagrany na perkusji: akustycznej, elektronicznej i sensorycznej. Więc nim w kalendarzu skończył się miesiąc luty dostaliśmy drugą znakomitą płytę nagraną przez polskiego perkusistę (zaraz po „Bop” Arszyna). Perkusiści są ewidentnie w natarciu. Prościński porzucił to czego się nauczył i do współpracy zaprosił Marcina Szulca jako producenta żeby razem wykreować album z jednej strony eksperymentatorski, a z drugiej przebojowy. Efekt końcowy to rasowa płyta z muzyką elektroniczną, która poświadcza dlaczego akurat ten gatunek muzyki jest najbardziej nowatorski.

Każdy z ośmiu utworów to coś z zupełniej innej beczki. Jasny, miejscami euforyczny, ulotny, a potem dynamiczny „san0st0l” wprowadza nas w ten album. Chciałbym powiedzieć, że to najlepszy moment na płycie, ale tak musiałbym napisać również o pozostałej siódemce. Numer dwa „tw0 suns” próbuje nas czarować przez pierwszą połowę, aż do momentu, w którym perkusiście to się najwyraźniej nudzi i postanawia pokazać pazur.  „skkeletr0n” oferuje beat i nabiera tempa techno, ale tylko posłuchajcie ile bodźców za moment zaczyna nadszarpywać ten rytm. Aż z piersi mi się wyrwało: „cholera, jakie to dobre jest”.

Fajny fajnością pstrokatą ze śladami wokalu brzmi „lal0lagi”. Kołowrotek obraca się w nieskończoność, Jacek Prościński oddala się od oczywistości i zatraca w gąszczu swojej perkusji. To jest ten moment i nie dziwne, że zajmuje centralne miejsce. Przegapić nie sposób histerycznie miotającego się po stylistykach „sund0wn” ani ambientowego końca „confl00x”. Całość migocze wręcz. Jest nie do ogarnięcia za jednym przesłuchaniem. Oto zadebiutował solowo, wydawałoby się, że niepozorny, fascynujący gracz o niepospolitym talencie kompozytorskim. Nie zapominajmy też o dużych umiejętnościach perkusyjnych. Bierzcie w ciemno. Najlepiej po dwie sztuki.

Coastline Northern Cuts | 2021
Bandcamp
FB
FB CNC







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy