Wpisz i kliknij enter

Luke Slater – Dialogue

Ambientowy „łańcuszek”.

Jeśli by obejrzeć się wstecz, okaże się, że lockdown zaowocował sporą ilością muzyki, tworzonej przez artystów w domowym zamknięciu. Oczywiście dziś wiemy już, że transmisji rodzących się w takiej sytuacji emocji, najlepiej posłużył ambient. Nic więc dziwnego, że w ostatnich miesiącach mamy prawdziwy wysyp tego rodzaju produkcji. Co ciekawe za tworzenie takich nagrań wzięli się również twórcy kojarzeni z jednoznacznie klubowym graniem. Przykładem tego może być Luke Slater.

Wszyscy znamy go przede wszystkim jako producenta mocnego techno pod szyldem Planetary Assault Systems. Ale przecież całkiem niedawno wytwórnia A-Ton wznowiła cały cykl nagrań Brytyjczyka, zrealizowanych w latach 90. jako The 7th Plain. To typowo ilustracyjne granie: ambient ze szkoły Briana Eno, rozwibrowana kosmische musik spod znaku Tangernien Dream czy chłodny IDM w stylu Autechre. Nic dziwnego, że w czasie pandemii Slater postanowił wrócić do tego rodzaju brzmień.

Lockdown sprawił również, że doceniliśmy internet. To dzięki niemu artyści mogli współpracować ze sobą, nie wychodząc z domu. Uczynił to również angielski producent, zapraszając do współpracy kilku kolegów i koleżankę. Slater wysyłał swoje szkice pierwszemu artyście, on dodawał swoje dźwięki i przesyłał je dalej. W tym swoistym „łańcuszku” uczestniczyła piątka twórców: Anthony Child (znany jako Surgeon), Speedy J, KMRU (ambientowy nowy talent z Kenii), Lady Starlight i harfista Tom Moth.

Tak powstał materiał, który dostajemy teraz na płycie „Dialogue”. Składają się nań cztery długie kompozycje. „Dialogue 1” i „Dialogue 2” osadzone są na minimalowych rytmach, które kojarzą ze sobą noise’owe modulacje, dronowe wyziewy i dubowe efekty. Wszystko to zanurzone jest w ambientowych dźwiękach, wywiedzionym wprost z lat 90. Wątek ten jeszcze mocniej dochodzi do głosu w „Dialogue 3” i „Dialogue 4”, gdzie nie ma już w ogóle bitu, za to rozbrzmiewają echa kosmische musik i kraut rocka, spuentowane psychodelicznymi efektami.

Wbrew temu, czego można by się spodziewać, to zaskakująco spójne i bogato zaaranżowane kompozycje. Powtarzalność motywów, z których są utkane, nadaje im wręcz transowy charakter. Z kolei syntezatorowe wstawki sprawiają, że muzyce tej blisko do ilustracyjnej elektroniki z lat 70. i 80. Słychać tu naturalnie, iż dyrygentem tej internetowej orkiestry był Luke Slater, choć trudno nie dostrzec też wpływów Speedy J. (kiedyś przecież nagrywał dla Faxu) czy Anthony Childa. Efekt jest bardzo muzyczny – i godny polecenia.

A-Ton 2021

www.a-ton.berlin







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy