Wpisz i kliknij enter

Midwife – Luminol

Ogólnie klaustrofobicznie.

Pod powyższym pseudonimem kryje się multiinstrumentalistka Madeline Johnston. Terenem jej prac jest odcinek między San Miguel a Denver. Umiejscawiana bywa w środowisku muzyki rockowej, ale chyba bardziej ze względu na to, że posługuje się gitarą, bo sama muzyka już tak oczywista nie jest. „Luminol” to jej trzecia płyta nagrana podczas lockdownu, co tłumaczyłoby skupienie się na wewnętrznym świecie w warstwie lirycznej. Midwife pielęgnuje umiejętność pisania mantrycznych kawałków, które wprowadzają w hipnotyczny nastrój.

Gdybym miał przyrównać ją do innej artystki, wybrałbym Liz Harris z racji podobnej monotonności i ulatującej marzycielskości. Od strony technicznej Johnston tworzy gitarowy ambient graniczący z shoegaze. Otwierający płytę utwór „God Is a Cop” wprowadza nastrój bliższy traumie. Muzyczne impulsy nie zagłuszają poczucia pustki, a szorstka partia gitary w drugiej części jedynie uwypukla ogólną dezorientację. Bardziej rozległy, co nie oznacza, że pozbawiony ogólnej klaustrofobii, jest „2020” z wersem zapożyczonym od The Offspring. Tylko u Midwife niepodzielnie rządzi lament dronowy.

Z pierwszej części płyty wyróżnia się z pewnością „Enemy”. Utwór jest przepełniony rozlewającym się po całym ciele bólem. Na tyle sugestywnie jest zagrany, że można go niemal poczuć. Najbardziej urzeka mnie u Johnston jej bezgraniczna szczerość i epickość. Ta druga prezentuje się najokazalej w „Promise Ring”. Wyrazem niezaspokojonej tęsknoty pozostaje wieńczący dzieło „Christina`s World”. Z zaskakującą łatwością da się rozpuścić w tej muzyce, czerpiąc z dużej dawki znużenia całkiem sporo radości. Ot, paradoks, ale „Luminol” naprawdę bywa bardzo przekonujący.

Najbardziej w utworze „Colorado”. Magia przesterów robi robotę. Dochodzi do tego wszechobecny pogłos i wywołane poczucie ogromu. Przywiązanie do powtarzania linijek tekstu i tworzenia z nich spirali wypada tu jeszcze bardziej okazale. Wymagana dawka dramatyzmu również jest obecna, choćby za sprawą tekstu: „How much more death can one person take?”. Łatwo można było zamienić taką muzykę w niezamierzony pastisz lub ugrzęznąć w manieryczności. Tymczasem „Luminol” bliższy jest pełzaniu niż euforycznym drgawkom.

The Flenser | 2021
Bandcamp
FB







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy