Wpisz i kliknij enter

Scalameriya – Aeon Core

Cyfrowa eksplozja.

Ponieważ opiniotwórcze serwisy w rodzaju Resident Advisora ekscytują się obecnie przede wszystkim afrykańskimi nowinkami w rodzaju gqomu czy amapiano, mogłoby się wydawać, że scena mocnego techno już nie istnieje. Tymczasem nic bardziej mylnego. Choć może nie jest już tak kreatywna, jak na początku minionej dekady, to nadal tworzy się na niej całkiem sporo dobrej muzyki. Powstała w ciągu ostatniego dziesięciolecia sieć wytwórni skupiających się na tym gatunku działa pełną parą. Przykładem tego Perc Trax, która właśnie dostarcza nam nowy album jednej najważniejszych postaci tego nurtu – Scalameriyi.

Pod tym trudnym do wymówienia pseudonimem ukrywa się mieszkający obecnie we Włoszech serbski producent Nikola Grebovic. Jego pierwsze nagrania z końca pierwszej dekady XXI wieku nie miały nic wspólnego z tym, z czego zasłynął chwilę później. Minimalowy tech-house szybko mu się jednak znudził i już na EP-ce zatytułowanej „Goliath” z 2011 roku objawił on swe nowe oblicze: tajemniczego i mrocznego techno-bombardiera w stylu Headless Horsmana czy Silent Servanta. Nic dziwnego, że z czasem jego nagrania zaczęły trafiać do coraz lepszych wytwórni.

Największym powodzeniem cieszyły się trzy jego EP-ki zrealizowane dla Perc Trax. Ali Wells usłyszał w produkcjach Serba podobną energię, jaką zawsze nasyca swoją muzykę – nic więc dziwnego, że szybko znalazł z Grebovicem dobre porozumienie. Podobnie zresztą jak Tommy Four Seven i Bintus, którzy umieścili w katalogach swych tłoczni 47 i Power Vacuum kolejne realizacje Scalameriyi. Debiutancki album „Hubris” z 2016 roku wydał on sobie co prawda nakładem własnej tłoczni o nazwie Genesa, ale ten nowy ukazuje się już w barwach wspomnianej Perc Trax.

„Aeon Core” pokazuje Grebovica jako producenta, który potrafi z ciężkiego techno wycisnąć wszystkie soki. Najwięcej tu industrialnej wersji gatunku, uderzającej twardym bitem, metalicznymi perkusjonaliami, warczącymi basami i przemysłowymi zgrzytami. To przede wszystkim otwierający album utwór tytułowy, ale też umieszczony nieco dalej „Solid Shards Of Time”. Kumulacją tych hałaśliwych tendencji w muzyce artysty jest finałowy „Warbeast”, który dźwiękową agresją dorównuje zwulgaryzowanej do oporu wersji dubstepu zwanej brostepem.

Grebovic potrafi być jednak bardziej finezyjny. Dowodem tego nagrania nasycające techno wpływami brytyjskiego rave’u z początku lat 90. To euforycznie brzmiące klawisze rodem z wczesnych nagrań The Prodigy w „Celestial” czy rozwibrowane arpeggia w trance’owym stylu w „Pskizoh”. Nie brak tu również ukłonów wobec EBM-u: typowe dla tego stylu roztrzepotane akordy i przetworzone wokale znajdujemy w „Magnetic Rift” i „Greyscale Medusa”. Uzupełnieniem tej rytmicznej nawałnicy są na płycie ambientowe miniatury, bliskie ilustracyjnym eksperymentom Surgeona – „Kiti Kimera” i „Lake Of Wires”.

Jedenaście nagrań składających się na „Aeon Core” nie trwa długo, ale eksploduje z mocą przeciwpancernego granatu: nie tylko twardą i nieustępliwą rytmiką, ale również agresywnymi i wściekłymi dźwiękami, wypełniającymi przestrzeń między bitami. Grebovic jednoznacznie odcina się od mody na modularne syntezatory. Deklaruje, że tworzy wyłącznie cyfrowe brzmienia – i w zupełności mu to wystarcza. „Aeon Core” pokazuje, iż nie brak mu w tym kreatywności. Choć czasem ociera się o powtarzalność czy dosłowność, generalnie potrafi skręcać prawdziwe techno-killery.

Perc Trax 2022

www.facebook.com/PercTrax

www.facebook.com/Scalameriya







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy