Wpisz i kliknij enter

RSS B0Y 1 – MYTH0L0GY

Egzotyka globalna.

Było to w roku 2013. Wtedy to do moich uszu dotarł album „TH T00TH 0F TH FTR” z pamiętną, budzącą strach pośród niechętnych dentystycznym wizytom, okładką. Album stworzył „duet” RSS B0YS, o którym wówczas niewiele wiadomo. Zresztą obecnie ta wiedza jest równie skromna. Tymczasem z dwójki zrobiła się jedynka i na placu boju został tylko RSS B0Y 1, który postanowił wydeptać własną ścieżkę. W tym roku mieliśmy już dwuczęściowe dziełko pt. „MNTL HLTH”, ale wydane właśnie „MYTH0L0GY” można uznać za właściwy początek.

Oto płyta szalenie skomplikowana, do której pasują wszystkie przymiotniki z przedrostkiem „post” na początku. Bardzo tu wszystko zostało pogmatwane, łatwo odnajdywane tropy szybko się gubią, a gąszcz dźwięków z różnych kontynentów napędza eksperymentalizm. Dobrym przykładem o czym próbuję napisać jest utwór „P00CH”, który roziskrzonym wstępem zabiera nas w krainę japońskiego techno puszczanego w ciemnym pomieszczeniu z przeciekającymi rurami. No i jeszcze ten początek („B0W AND ARR0W”), który jako żywo przypomina dokonania Sote. Nie tylko zresztą w sferze muzycznej, ale także gościa, którym jest Irańczyk Arah Bolouri odczytujący legendę o mitologicznym łuczniku.

Skoro już o mitologii mowa, to album, jak już wspominałem, łączy w sobie różne strony świata. Płaszczyzną spotkań jest pomysłowość muzyczna gospodarza, który w ten sposób uzyskuje efekt globalnej egzotyki. Przywołam jeszcze raz Japonię, którą w utworze „NE0 NE0 T0KY0” reprezentuje tamtejszy raper Judicious Broski. Polskę reprezentują za to Wacław Zimpel w zwiewnym „WIND AND HAMMER” oraz Adam Witkowski, który w towarzystwie Bolouri`ego gra w znakomitym „G0DS ARE T00 SHY”. Wydaje mi się, że ten utwór jest najlepszą wizytówką albumu i płynnego mieszania się kultur przy udziale ognistej rytmiki.

Chciałbym jeszcze wyróżnić „LITTLE MARS”, w którym wybrzmiewa cudownie saksofon Damiano Notarpasquale. Właściwie mamy do czynienia z wyjątkowymi umiejętnościami składania muzyki, na którą składają się elementy wybitnie hałaśliwe, miejscami nieznośne, a miejscami wrażliwe, a nawet rozkosznie melodyjne. Możecie traktować to jako wielobarwną podróż albo próbę odwzorowania świata w swej niejednorodności. Stąd zresztą przywiązanie do tytułowych mitów, z których każdy może i opowiada podobną historię, ale na swój sposób. Jak widać nie wypowiedziano jeszcze ostatniego słowa w zakresie muzyki elektronicznej czerpiącej z ludowości.

Gusstaff Records | 2022
Bandcamp
FB
FB Gusstaff Records







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy