Glitchowe fantasmagorie.
W wielu podsumowaniach muzycznych minionego ćwierćwiecza, krytycy uznali, że najważniejszą płytą wydaną w tamtym okresie była „Untrue” Buriala. I trudno się z tym nie zgodzić – drugi album brytyjskiego producenta, wydany w 2007 roku, zachwycił wszystkich pomysłową dekonstrukcją wyspiarskiej muzyki rave – od jungle’u po UK garage, wpisując kodyfikujący się dopiero dubstep w formułę fantasmagorycznego ambientu. Choć była to muzyka daleka od klubowej funkcjonalności, „Untrue” wywołał modę na bass music, która do dziś przynosi ciekawe owoce. Jednym z nich jest twórczość Trois-Quarts Taxi System.
To pseudonim ukrywającego swą tożsamość (wypisz-wymaluj jak Burial) producenta z Paryża. Choć zaczął on tworzenie muzyki w 2021 roku od mocnego techno, już dwa lata później penetrował rozlegle terytoria połamanych rytmów, eksperymentując również z ambientem i nagraniami terenowymi. Podsumowaniem tych artystycznych peregrynacji okazał się wydany w zeszłym roku album „Plexus”. Podbił on serca słuchaczy kreatywną fuzją bass music z ambientem i industrialem. Teraz za sprawą brukselskiej wytwórni Maloca dostajemy kolejny zestaw nagrań Francuza.
Dziesięć utworów ze „Scarecrow” to bardziej eksperymentalny materiał niż jego debiut. Naturalnie paryski producent nie rezygnuje ze swej miłości do basowych brzmień. Mamy tu jego własną wersję cyfrowego dubu spod znaku Pole’a („Coil”), momentami uderza nawet klubowa energia za sprawą nieco wycofanego dubstepu („Crowskin”). Generalnie najwięcej tu nagrań pozbawionych rytmu, wpisanych w formułę hauntologicznego ambientu („Hollow Man I”). Wszystko to zanurzone jest głęboko w glitchowych efektach („Rose Amère I”) i studyjnych pogłosach („Stuffed”), uzupełnionych dyskretnym field recordingiem („Spool”).
Materiał ze „Scarecrow” wskazuje, że długowłosego producenta z Paryża coraz bardziej ciągnie w stronę abstrakcyjnej elektroniki. Choć nie oddala się na razie na dobre od dubowych korzeni, jego nowe nagrania oscylują coraz silniej wokół niekonwencjonalnie pojmowanego ambientu czy nawet IDM-u. Mocne nasycenie muzyki trzepoczącymi i chrzęszczącymi efektami przywołuje skojarzenia z glitchowymi fantazjami z początku XXI wieku, choćby tymi z wczesnych płyt Vladislava Delaya. Tak czy siak płyty Francuza słucha się z zaciekawieniem. Kto wie gdzie powiodą go dalsze poszukiwania dźwiękowe?
Maloca 2026


Skomentuj