Wpisz i kliknij enter

Muzyk Kraftwerk miał atak serca

22 listopada, tuż przed koncertem Kraftwerk w ramach festiwalu Global Gathering w Melbourne na scenie pojawił się lider zespołu – Ralf Hütter, który oznajmił, że występ się nie odbędzie – z powodu nagłych kłopotów jednego z muzyków. Chodziło o Fritza Hilperta, który w Kraftwerk gra od początku lat 90. Tuż przed występem artysta doznał lekkiego ataku serca, po czym odwieziony został do szpitala. Jego stan nie okazał się na szczęście bardzo poważny – Kraftwerk mogli wystąpić podczas kolejnego wieczoru Global Gathering w Australii.
Poniżej zobaczycie moment, w którym Ralf Hütter zmuszony był odwołać koncert:

Przypomnijmy, że to nie pierwszy problem zdrowotny w obozie Kraftwerk. W latach 80 Ralf Hütter przez dwa dni nie odzyskiwał przytomności po wypadku rowerowym (jechał bez kasku). Również w tym okresie lider zespołu miał lekki atak serca. Do dziś niejasne są również przyczyny opuszczenia zespołu przez Floriana Schneidera – muzyk przestał pojawiać się na scenie kilka miesięcy temu. Według niektórych – właśnie z powodu problemów zdrowotnych.
A to już fragmenty występu z Australii. Jak widać – roboty w komplecie.







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


11 Komentarzy

  1. O ile wiem o ataku serca Fritza napisali wszyscy, bo to poważna sprawa – podobnie jak udar Moritza. Cieszę się, że KK zagrali już następnego dnia, choć trochę się dziwię, że Fritz się na to zdecydował.

  2. właśnie uchwyciłeś sedno sprawy, te newsy są wzięte rodem z pudelka, żaden szanujący się portal muzyczny nie zapycha w ten sposób miejsca, więc moja teza z lekka ironiczna…

  3. a – wprowadzasz obyczaje z onetu. Może tam byś się lepiej czuł? Kasia Cichopkówna, Doda oraz Tomcio Jacyków czekają na twoje opinie.
    Wymyśliłeś bzdurną tezę i podajesz do niej żenujące i chamskie pseudoargumenty.

  4. witam, uzasadnienie jest proste, 4 osoby robią to, co z palcem w dupie mogłaby zrobić jedna, ale fan tego nie pojmie, bo nie ma dystansu i ma uszka zatkane, więc: niech zrobią experyment i umierają kolejno-potajemnie, ciekawe czy ktoś zauważy różnice w muzyce tego boys bandu?

  5. Biedny Fritz i.. biedny Ralf! Stał na scenie jak zbity pies. Pewnie w szoku po tym co się stało. Wodzirej zupełnie bez wyczucia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy