Wpisz i kliknij enter

Øyvind Torvund – The Exotica Album

W egzotycznym zwierciadle.

Norweska oficyna Hubro z pełną świadomością proponuje nam wydawnictwa, które nie dość, że są oderwane od sztywnych podziałów gatunkowych, co oznacza kultywowanie muzycznego pluralizmu, to również najczęściej wnoszą dużo świeżości. Tych wszystkich cech nie można w żaden sposób odmówić najnowszej płycie Øyvinda Torvunda – norweskiego kompozytora i gitarzysty – zatytułowanej „The Exotica Album”.

Tutaj mamy chyba jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację niż zazwyczaj. Po pierwsze, „The Exotica Album” został napisany na duży skład Bit20 Ensemble (szesnastu muzyków) pod batutą Tronda Madsena. Po drugie, pojawili się także doskonale znani instrumentaliści tacy jak Kjetil Møster (saksofony / elektronika) i Jørgen Træen (syntezator modularny / hałasy), nadając całości osobisty ton.

fot. Vegar Valde

Kompozycje przybrały formę kolażu wyrastającego z fascynacji Torvunda gatunkiem muzyki popularnej zwanym exoticą, zapoczątkowanym w Stanach Zjednoczonych przez Martina Denny’ego i jego słynny longplay „Exotica” nagrany w 1957 roku w Honolulu. Amerykaninowi chodziło o natychmiastowe przeniesienie słuchacza do rajskiej, onirycznej, błogiej i spokojnej krainy. Korzystał z odgłosów ptaków i różnych instrumentów (np. ksylofon, wibrafon, fortepian). Exotica święciła swoje triumfy w latach 50 i 60., ale jak wiemy, powróciła w latach 90., odzyskując swój blask dzięki twórcom z kręgu rocka, folku, elektroniki, awangardy i nie tylko. Zresztą całkiem nieźle się trzyma i dziś. Tyle że norweski kompozytor poszedł dalej, nie poprzestając na wpływach Denny’ego czy Lesa Baxtera, lecz prześlizgnął się do świata Karlheinza Stockhausena, Gottfrieda Michaela Koeniga, Johna Zorna – i jak sam tłumaczy Torvund – Otomo Yoshihide’a oraz Christiana Marclaya.


W mojej ocenie są też wyraźne sygnały świadczące o kosmicznych promieniach Sun Ra zamieniających się w kolorową dżunglę dźwięków w „Jungle Alarm” i „Cave”. W tym drugim fragmencie mamy mięsiste solo saksofonu Møstera, jakiego nie powstydziłyby się takie tuzy tego instrumentu jak Marshall Allen czy Matana Roberts. Odzywa się także poetyka mogąca kojarzyć się z dokonaniami Harry’ego Partcha („Wind Up Paradise Birds”, „Rainforest Morning”) oraz Ennio Morricone z czasów spaghetti westernów (np. „Rainbow Crystal”). Wraz z końcem płyty – jak podaje tytuł świetnego utworu „Out Of The Jungle” – opuszczamy ten wyimaginowany, momentami disney’owski świat, choć będący pod stałą kontrolą lidera i dodatkowo chroniony przez awangardę XX wieku.

Słuchając tych nagrań pamiętajcie, że wszystkie pomruki natury pochodzą z wnętrza syntezatora modularnego Træena, doskonale imitującego odgłosy fal, spadających kropli deszczu czy śpiewu ptaków. „The Exotica Album” jest oczywiście na tyle egzotyczna na ile pozwoli nam własna wyobraźnia, więc wypuście ją na pełen ocean. Muzyka Øyvinda Torvunda jest jak napełniona wielobarwnymi dźwiękami dżungla, odrywająca się od lądu i powoli płynąca w nieznane rejony. Warto do niej podpłynąć, a najlepiej dać się porwać migoczącym nawoływaniom tej egzotycznej istoty, i posłuchać jej wnętrza.

8 marca 2019 | Hubro

 

Strona Øyvinda Torvunda »
Strona Hubro »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy