Raz wystarczy.
Interesująca sprawa. Już miałem odrzucić ten album, bo pachniało rozczarowaniem. Powodem zakupu był jeden z dwóch twórców, czyli Patrick Shiroishi, który gdyby miał klub szalikowców, to w jego poczet wstąpiłbym bez wahania. Drugą osobą stojącą za duetem Bon Odori jest Randall Taylor. Płyta wydawała się jednorazowa, niepoukładana, z możliwościami, ale raczej niewykorzystanymi. Nie miałem racji w spostrzeżeniach, a do ponownego odsłuchania przyciągnął mnie jeden fragment.
Ten porywający, huraganowy wręcz saksofon zjawiający się znikąd i – jeśli dobrze słyszę – pojawiający się raz na całej płycie w utworze „As I Imagine Them”. Kapitalnie uszyli w nim dramatyzm. Punktem wyjścia są rozproszone głosy i ciężkie elektroniczne akordy. Wyłaniający się rytm skutecznie jest stłumiony, a powstały w wyniku tego mrok rozdziera właśnie partia saksofonu. Użyta raz. I – jak widać – raz wystarczy.
Zakładam, że ideą twórczą było wskoczenie w dany gatunek muzyczny, wyeksploatowanie go, wyciągnięcie z niego co najlepsze i bezlitosne porzucenie. „Creatures of Habit” jest idealnym przykładem. Mocno gitarowy, napędzany agresją i hardcore`owymi bębnami. Utwór bardziej dla szukających gitar niż elektroniki. Z innej beczki „Yellow & Barely There” jest przecież ambientowy do granic możliwości. Z dodatkiem powłóczystych wokali.
Od pierwszych sekund można wyczuć powściągliwość Bon Odori. Całość materiału odnosi się do azjatyckiej kultury. Powściągliwość kończy się dopiero w finałowym „The Weight We Carry”. Za pomocą ścian hałasu, wrzasku (gościnnie otay::onii) otwierają bramy rozpaczy. Potężny utwór, potężnie domykający „Kimyō” wymykającą się łatwemu zaszufladkowaniu. Nim zaczniecie podchodzić pod nią, dobrze przygotować sobie cierpliwość, skupienie uwagi i coś do picia w razie wystąpienia drażliwego wysuszenia na skutek doświadczonych emocji.
Temporal Drift | 2026
Bandcamp: https://bonodori.bandcamp.com/album/kimyo
FB Temporal Drift: https://www.facebook.com/TemporalDriftToday


Skomentuj