Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Andrew Harber

Letherette – Brown Lounge Vol. 1

Flirt w hotelowym lobby.

Letherette, brytyjski duet tworzony przez Richarda Robertsa i Andrew Harbera, opublikował kilka dni temu album zatytułowany „Brown Lounge Vol. 1”. Album dość ciekawy, a to dlatego, że obejmuje różnorakie zgrywki, nagrane przez nich w latach od 2006 r. do 2008 r. w ramach serii Brown Lounge. Nagrania te, niewykorzystane wcześniej w pełnym zakresie, wreszcie ujrzały światło dzienne jako całościowe wydawnictwo, choć nabyć je można jedynie w wersji digital.

„Brown Lounge Vol. 1” obejmuje 36 nagrań, które w istocie ciężko nazwać utworami. Tak naprawdę to zgrywki, sample, pewne motywy, trwające najczęściej ok. 2 minut. Kończą się nagle tak jak i zaczynają. Nie ma między nimi płynnych przejść ani szczególnego związku. Należałoby więc postawić pytanie, no dobrze, to co w tej płycie jest wyjątkowego? Odpowiedź jest bardzo prosta – niepowtarzalny klimat radości i pogody ducha, którą album po prostu zaraża. I choć wydawać by się mogło, że kompilacja zgrywek, zmiennych stylowo i tematycznie, również nierównych czasowo, to raczej szalony i dziwaczny pomysł, który ciężko będzie obronić, to energia „Brown Lounge Vol. 1” jest tak pozytywna i jednocześnie zaraźliwa, że płyty słucha się w sumie doskonale. Choć na pewno wspomniana energia determinuje warunki w jakich album się sprawdzi. I nie będzie to przy czytaniu książek!

Jak wspomniałam, na „Brown Lounge Vol. 1” czeka na słuchacza masa sampli. Usłyszymy tu choćby: The Lost Generation i ich „The Sly, Slick And The Wicked” (w „Siff”), Smokey Robinsona & The Miracles z „Much Better Off” (w „Good For Me”) czy The Sylvers z „How Love Hurts” (w „Oo Ayy Oo”). Pojawiają się też mocno wyskreczowane albo zmiksowane momenty, z których ciężko idealnie wyłapać oryginał, choć w głowie otwierają się kolejne szufladki próbujące pomóc go rozszyfrować.

Kluczem „Brown Lounge Vol. 1” jest muzyczny klimat tej płyty. Wije się on bardzo rozlegle, przyjemnie bazując na obfitej ilości soulu, funku i r&b, okraszonych miękką elektroniką, czasem nawet w wersji chill house’u. Wszystko to jest jednak niezwykle „zgrabne”, optymistyczne i przyjemne. Napisałam, że ta płyta nie nadaje się do czytania książek. Prawdę mówiąc dochodzę do wniosku, że „Brown Lounge Vol. 1” ma chyba tylko jedno właściwe przeznaczenie – idealnie pasowałaby do flirtu w jakimś subtelnym, ale zjawiskowym hotelowym lobby. Bez względu na rezultat, byłoby to wyraźne umilenie tej niezwykle trudnej sztuki.

2017 | Wulf Records

Słuchaj na Soundcloud » Profil na BandCamp » Profil na Facebooku »