Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.

Koza – Patologya
Jarek Szczęsny:

Atrakcyjność ujemna.

Caribou – Suddenly
Bartek Woynicz:

Co nagle, to po diable?

FOQL & Fischerle – Personal Wastelands
Jarek Szczęsny:

Triskeliony.



Letherette – Brown Lounge Vol. 1

Flirt w hotelowym lobby.

Letherette, brytyjski duet tworzony przez Richarda Robertsa i Andrew Harbera, opublikował kilka dni temu album zatytułowany „Brown Lounge Vol. 1”. Album dość ciekawy, a to dlatego, że obejmuje różnorakie zgrywki, nagrane przez nich w latach od 2006 r. do 2008 r. w ramach serii Brown Lounge. Nagrania te, niewykorzystane wcześniej w pełnym zakresie, wreszcie ujrzały światło dzienne jako całościowe wydawnictwo, choć nabyć je można jedynie w wersji digital.

„Brown Lounge Vol. 1” obejmuje 36 nagrań, które w istocie ciężko nazwać utworami. Tak naprawdę to zgrywki, sample, pewne motywy, trwające najczęściej ok. 2 minut. Kończą się nagle tak jak i zaczynają. Nie ma między nimi płynnych przejść ani szczególnego związku. Należałoby więc postawić pytanie, no dobrze, to co w tej płycie jest wyjątkowego? Odpowiedź jest bardzo prosta – niepowtarzalny klimat radości i pogody ducha, którą album po prostu zaraża. I choć wydawać by się mogło, że kompilacja zgrywek, zmiennych stylowo i tematycznie, również nierównych czasowo, to raczej szalony i dziwaczny pomysł, który ciężko będzie obronić, to energia „Brown Lounge Vol. 1” jest tak pozytywna i jednocześnie zaraźliwa, że płyty słucha się w sumie doskonale. Choć na pewno wspomniana energia determinuje warunki w jakich album się sprawdzi. I nie będzie to przy czytaniu książek!

Jak wspomniałam, na „Brown Lounge Vol. 1” czeka na słuchacza masa sampli. Usłyszymy tu choćby: The Lost Generation i ich „The Sly, Slick And The Wicked” (w „Siff”), Smokey Robinsona & The Miracles z „Much Better Off” (w „Good For Me”) czy The Sylvers z „How Love Hurts” (w „Oo Ayy Oo”). Pojawiają się też mocno wyskreczowane albo zmiksowane momenty, z których ciężko idealnie wyłapać oryginał, choć w głowie otwierają się kolejne szufladki próbujące pomóc go rozszyfrować.

Kluczem „Brown Lounge Vol. 1” jest muzyczny klimat tej płyty. Wije się on bardzo rozlegle, przyjemnie bazując na obfitej ilości soulu, funku i r&b, okraszonych miękką elektroniką, czasem nawet w wersji chill house’u. Wszystko to jest jednak niezwykle „zgrabne”, optymistyczne i przyjemne. Napisałam, że ta płyta nie nadaje się do czytania książek. Prawdę mówiąc dochodzę do wniosku, że „Brown Lounge Vol. 1” ma chyba tylko jedno właściwe przeznaczenie – idealnie pasowałaby do flirtu w jakimś subtelnym, ale zjawiskowym hotelowym lobby. Bez względu na rezultat, byłoby to wyraźne umilenie tej niezwykle trudnej sztuki.

2017 | Wulf Records

Słuchaj na Soundcloud » Profil na BandCamp » Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.