Mark Nelson nie zasypuje nas co miesiąc swoimi produkcjami, ale utrzymuje dogodne dla siebie tempo i tak po czterech latach przerwy doczekaliśmy się nowej płyty Pan American.
Niedawno ukazał się pierwszy solowy album szwajcarskiego skrzypka, na którym artysta rwie klasyczne konwencje, by przy użyciu elektroniki uchwycić nową jakość muzyczną.