DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.



Rone

Rone – Mirapolis

Tęczowy sen. Czytaj dalej »

Rone w Prozaku

Jeden z najbardziej cenionych młodych muzyków francuskiej sceny elektronicznej, zagra 15 listopada w krakowskim klubie.

Czytaj dalej »

Rone – Tohu Bohu

Mimo, że Erwan Castex skończył szkołę filmową i udzielał się przy kinowych produkcjach nad Sekwaną, zwyciężyła w nim pasja do muzyki. Kiedy jego utwory umieszczane w serwisie My Space wpadły w ucho szefów francuskiej wytwórni InFine, szybko dołączył on do grona bliskich współpracowników prowadzącego ją Agorii. Efektem tego okazał się debiutancki album młodego twórcy, opublikowany trzy lata temu pod szyldem Rone – „Spanish Breakfast”.

Od tamtego czasu sporo zmieniło się w życiu Castexa. Artysta porzucił swój rodzinny Paryż i przeniósł się do Berlina. I tam odżył. „Odczułem kojące uspokojenie, którego wcześniej mi brakowało. Oczywiście, zasmakowałem nocnych szaleństw, jakie oferuje to miasto, ale również niezwykłego luzu, typowego dla jego mieszkańców” – wspomina. Mimo obcowania z najnowszymi odmianami techno, Francuz nie porzucił swych dawnych fascynacji. I będąc wierny brzmieniom rodem z Warpu czy Ninja Tune, zrealizował swój drugi album – „Tohu Bohu”.

Znajdujący się na nim materiał można podzielić na dwa segmenty. Pierwszy – to wyraźny efekt filmowych doświadczeń Castexa. Bo już otwierający płytę „Tempelhof” uwodzi epickim brzmieniem o soundtrackowym rozmachu. Podobnie dzieje się w „Fugu Kiss” – gdzie paryski producent śmiało łączy połamane rytmy z tkliwą melodyką, przywodzącą na myśl pamiętne kompozycje Pierre`a Bacheleta ze słynnej „Emmanuelle”. Kulminacją tych tendencji jest umieszczony pod koniec płyty „Icare”. Tutaj już nie ma przeproś: podniosłe pasaże klawiszy łączą się z monumentalnymi pasażami smyczków, tworząc muzyczny podkład pod niezwykły obraz Piotra Bruegla sprzed ponad pięciu wieków.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2068867-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2068867-02″ allowscriptaccess=”always”]

Druga odsłona „Tohu Bohu” to przede wszystkim kompozycje „La Grande Ourse” i „Beast” – czyli klasyczny IDM o bajkowej urodzie, za który pokochają Castexa wszyscy tęskniący za nowymi nagraniami Boards Of Canada. Mniej refleksyjnie wypada tutaj „King Of Batoofam” – bo francuski producent koncentruje się w nim raczej na rytmie niż na melodii czy klimacie. Nostalgiczny nastrój cechuje również „Parade”. Chociaż jest to stonowane techno w stylu BPitch Control – ma tak przejmującą linię basu, że brzmi niczym klubowy remiks „With Or Without You” z repertuaru U2.

Właściwie pomiędzy tymi dwoma segmentami można by umieścić jeszcze trzeci. Okazuje się bowiem, że Castex flirtuje również z bass music. Efektem tego są dwie produkcje – nieco melodramatyczna „Bye Bye Macadam” i zachwycająca piękną melodyką „Lili… Wood”. Blisko od tych dubstepowych wariacji do elektronicznego hip-hopu. Otrzymujemy go w utworze „Let`s Go”, w którym główna rola należy do High Priesta z formacji Anti Pop Consortium. Taka pomysłowa kombinacja raperskich rymów z acidowymi loopami i soulowymi samplami z powodzeniem mogłaby się znaleźć na którejś z dawnych płyt z katalogu Ninja Tune.

O ile „Spanish Breakfast” zapamiętaliśmy jako ciekawą próbę pożenienia IDM-owych brzmień z rytmiką minimalowego house`u i techno, tak „Tohu Bohu” jawi się jako zwrot Castexa w stronę bardziej ilustracyjnych dźwięków – zarówno tych oldskulowych, jak i tych bardziej nowoczesnych. Co ciekawe – w jednej i drugiej formule francuski producent wypada nad wyraz przekonująco.

InFine 2012

www.infine-music.com

www.facebook.com/infinefanpage

www.rone-music.com

www.facebook.com/roneofficial