BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Scuba – Mutual Antipathy


Na początku kwietnia ukazał się debiutancki album Paula Rose, szerzej znanego jako Scuba. Paul to postać mocno zasłużona dla dynamicznie rozwijającego się od kilku lat dubstepu – DJ, producent i założyciel jednego z najbardziej liczących się labeli sceny – Hotflush Recordings (m.in. Shackleton, Boxcutter, Luke Envoy, Jazzsteppa czyVaccine). Przy okazji warto nadmienić, że producent gościł już w naszym kraju – w połowie września, za sprawą nieocenionego dla polskiego dubstepu kolektywu My Head is Dubby można go było usłyszeć we Wrocławiu.
Scuba – „Systematic Decline”

Scuba w swoich setach i kilku singlach poprzedzających album prezentuje mniej tradycyjne oblicze dubstepu, delikatniejsze i bardziej melancholijne, często mieszając go z innymi gatunkami.
Nie inaczej ma się sprawa z „Mutual Antipathy” – album do „tradycyjnego” dubstepu raczej luźno nawiązuje, przede wszystkim poprzez niektóre patenty formalne (echa ,szmery, pojawiający się momentami charakterystyczny halfstepowy rytm), nie znajdziemy tu jednak miażdżących nawałnic basu czy charakterystycznego wobblebassu. Zdecydowanie nie jest to też materiał imprezowy.
Scuba – „Upside”

Na materiał składa się 11 produkcji, momentami przypominających wczesne albumy Autechre czy Chrisa Clarka, pozbawionych jednak brudu, w pewnym stopniu wygładzonych. Wydawnictwo utrzymane jest w jednolitym klimacie i jako takie nadaje się raczej do słuchania w całości. Taka konsekwencja dobrze wpływa na spójność albumu, ale może niestety nieco nużyć – zwłaszcza, że kawałki utrzymane są w średnich i wolnych tempach, oscylujących wokół 60-80 bpm. Po kilku przesłuchaniach z rozciągniętej, pełnej szmerów mgławicy udaje się wyodrębnić poszczególne utwory, z których w pamięci zostają co najmniej trzy – świetny „Tell Her” z brudnym, charczącym beatem i delikatną melodią na pianinie, najcięższy chyba na płycie i najbliższy „czystemu” dubstepowi „Ruptured” i plumkający, pełen pogłosów „Poppies”.
Scuba – „Poppies”

Album idealnie nadaje się do słuchania w domu w całości, a pomimo pojawiającej się momentami, szczególnie na początku monotonii, po kolejnych odsłuchach zaczyna naprawdę wciągać. Polecam zarówno miłośnikom dubstepu szukającym małej odskoczni od basowych ekstremów, jak i słuchaczom
2008

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. :break:

    Zadnych komentarzy??? Najlepszy album poprzedniego roku jesli chodzi o dubstep!!!