Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


X-102 – Re-Discovers The Rings Of Saturn


Okazało się bowiem, że tworząc muzykę techno, można wypowiedzieć się w nowatorski i fascynujący sposób w formule długogrającego concept-albumu. Oczywiście trójka pochodzących z Detroit producentów dała się już wcześniej poznać z nagrań publikowanych na dwunastocalowych winylach, ale to właśnie „Discovery The Rings Of Saturn” okazało się dziełem wyjątkowym.
Płyta otworzyła drzwi na kompaktowy rynek innym artystom tworzącym techno i house – stało się jasne, że do tej nowej muzyki można nie tylko tańczyć w klubach, ale z powodzeniem można jej słuchać w domu.
Dziś, po szesnastu latach od premiery tego krążka, Jeff Mills i Mike Banks (znów z pomocą Roberta Hooda) wyruszają w tę samą podróż. Album „Re-Discovers The Rings Of Saturn” jest rozbudowaną wersją swego legendarnego poprzednika. O ile na tamtej płycie znajdowało się czternaście nagrań, to teraz dostajemy ich aż dwadzieścia. Oznacza to, że na krążku pojawiły się remiksy i zupełnie premierowe utwory, przeplatające zremasteryzowane kompozycje z klasyka. Pomysł był doskonały – album zachowuje epickie brzmienie oryginału, objawiając się słuchaczowi w jeszcze pełniejszej glorii.
Szesnaście lat temu X-102 wykreowali własną wizję minimalistycznego hard techno, w której z jednej strony odbijały się echa pejzażowych brzmień z Detroit („Mimas”), z drugiej – elementy surowego house`u z Chicago („Phoebe”), a wszystko to wpisane było w autorski kontekst, składający się z sonicznych akordów syntezatorów, zbasowanych loopów i twardych, ale motorycznych bitów („C-Ring”). Mało tego – choć X-102 serwowali tu siarczyste techno-killery w stylu wcześniejszego „Sonic Destroyera”, jak choćby „Ground Zero („The Planet”) czy „Titan”, to po raz pierwszy poprzeplatali je ambientowymi kompozycjami o postindustrialnym brzmieniu w rodzaju podniosłego „Intro” czy niepokojącego „B-Ring”.



A jak wypadają premierowe nagrania na wersji albumu z 2008 roku? Pasują one idealnie do zrealizowanej prawie dwie dekady temu muzyki. Mamy tu mroczne deep techno płynące strumieniem skrzących się klawiszy podszytych kraftwerkowym cykaniem i głębokim bitem („Daphnis – Keeler`s Gap”), chmurne dub techno z gąszczem pogłosów przeszytych pikającym loopem („The Flyby”), a nawet ambientowe miniatury o lodowatym tchnieniu („Flickering Alderbaran # 3″ czy remiks „B-Ring (Second Look)”).
Każdy z producentów odciska na tych kompozycjach indywidualne piętno. „Discovery” z partią soczystych smyczków z powodzeniem mogłoby się znaleźć na albumie Jeffa Millsa „Blue Potential” nagranym z orkiestrą symfoniczną, a „The Grandfather Paradox (Dr. Mallets Theory)” z powodzeniem mogłoby trafić na płyty Mike`a Banksa z futurystycznym techno-jazzem, firmowane szyldem Galaxy 2 Galaxy.
Jeśli ktoś ma w swoich zbiorach oryginał płyty z 1992 roku – powinien go zachować na wieczną pamiątkę. Ale musi też sięgnąć po nową wersję albumu z 2008 roku. Wtedy dopiero pozna piękno tej ponadczasowej muzyki w pełniejszym blasku.
tresorberlin.com | axisrecords.com
2008

1 KomentarzDodaj komentarz
  1. Jedna z Największych płyt najważniejszej wytwórni Techno na tej planecie…ooops Najważniejszej Wytwórni Na Tej Planecie….GENIUSZ!!!


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress