Rod Modell – Captagon
Paweł Gzyl:

Mistrz dubowych brzmień prezentuje własną wizję techno.

Vanishing Twin – The Age of Immunology
Jarek Szczęsny:

Eskapizm potrzebny od zaraz.

Sstrom – Drenched 1 – 12
Paweł Gzyl:

Surowe techno z uszkodzonego komputera.

Mirt – Greed
Jarek Szczęsny:

Wątłe struktury.

Various Artists – 10 Years of Monkeytown
Paweł Gzyl:

Spojrzenie wstecz.

EABS – Slavic Spirits
Jarek Szczęsny:

Jazz w bardo.

Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II
Jarek Szczęsny:

Nie chciałbym przesłodzić.

Resina – Traces (Remixes)
Mateusz Piżyński:

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic, Ben Frost i William Criag.

Różni artyści – Portrety
Jarek Szczęsny:

Sami perkusiści.

Tracey – Biostar
Paweł Gzyl:

Pastelowe electro wyjęte z klubowego kontekstu.

Laurence Pike – Holy Spring
Jarek Szczęsny:

Łyżeczką, a nie chochlą.

Altstadt Echo – This Work Contains Lead
Paweł Gzyl:

Rozdarcie między światem ducha i materii.

Luis Vicente & Vasco Trilla – A Brighter Side of Darkness
Łukasz Komła:

Rogate flow sięgające głębin.

Matias Aguyao – Support Alien Invasion
Paweł Gzyl:

Najbardziej wymagający album chilijskiego producenta.



Redakcyjne podsumowanie 2008 – Krzysiek Stęplowski

Paweł Gzyl poprosił mnie o stworzenie piątki ulubionych albumów roku 2008 i jednego rozczarowania – tak, aby wszystko opublikować w krakowskim Dzienniku Polskim. Moją ulubioną piątkę ubiegłego roku oraz jednego wyrzutka publikuję również na nowejmuzyce – poniżej. Q-Tip: The Renaissance
Po ten krążek sięgałem z pozycji hip-hopowego turysty, który w tych muzycznych rejonach bywa niezwykle rzadko. Tymczasem z nowym materiałem Johna Fareeda z przyjemnością obcuję do dziś. Dlaczego? Otóż „The Renaissance” to chyba najlepiej zrealizowany album rozrywkowy w tym roku. Dwanaście producenckich perełek, swobodnie rozciągających ramy skostniałego hip-hopu. Kto nie wierzy – niech spojrzy na listę zaproszonych do studia gości. To właśnie dzięki Q-Tipowi Norah Jones sprawia wrażenie, jakby hip-hopem zajmowała się od dziecka. Zaskakujące, acz prawdziwe: „The Renaissance” to płyta roku!


Emiliana Torrini: Me And Armini
Fenomenalny głos z Islandii. Kobieta, która z powodzeniem zastąpiła samą Bjork na ścieżce dźwiękowej do „Władcy Pierścieni” Petera Jacksona. I tak jak ostatnia płyta Bjork raziła wtórnością, tak najnowszy krążek Emiliany Toriini zniewala swym pięknem. Po wydanej dwa lata temu, wyciszonej „Fishermans Woman” przyszła kolej na muzykę nieco bardziej zadziorną, momentami ocierającą się o psychodelię. Emiliana już nie tylko głaszcze, potrafi również drapnąć. I nic nie szkodzi, że w tej dekadzie wydała tylko dwa albumy. Zawsze warto czekać.

Johann Johannsson: Forlandia
Kolejny wykonawca z Islandii. Tym razem – głównie kompozytor, wizjoner, nieustanny eksperymentator. Tegoroczny krążek Johanna Johannsssona to druga część trylogii poświęconej rozwojowi technologii i jej najsłynniejszym amerykańskim markom. Po eksperymentalnym albumie dedykowanym pierwszym komputerom IBM przyszedł czas na materiał inspirowany…historią marki Ford. Brzmi trywialnie? Tylko do czasu: „Forlandia” okazuje się bowiem zestawem przepięknych kompozycji, wykonanych z udziałem 50-osobowej orkiestry. W tworzeniu romantycznych niemal intymnych nastrojów Johannssson nie ma sobie równych. Ten album jest tego kolejnym dowodem.

Flying Lotus: Los Angeles
Dla wielu to właśnie ten krążek najbardziej zasługuje na miano elektronicznej płyty roku. Debiutujący w barwach słynnej oficyny Warp Flying Lotus (Steven Ellison) stworzył bowiem unikalną stylistyczną mieszankę. Niezwykle trudno tym dźwiękom przypiąć jedną etykietę – mamy tu bowiem do czynienia z przepierką sampli bardzo różnego pochodzenia. Zmieszane, zaczynają puszczać swe kolory, w efekcie czego otrzymujemy niemal przypadkową, zaskakująco jednak spójną całość. Dla jednych będzie to bujający, instrumentalny hip-hop, inni dostrzegą w „Los Angeles” po prostu mistrzowstko poprowadzony eksperyment. Wszyscy jednak zgodzą się co do jednego: ten krążek to tegoroczna pozycja obowiązkowa.

Tricky: Knowle West Boy
Po nieudanym „Vulnerable” i następnych pięciu latach ciszy najbardziej niesforny reprezentant trip-hopu wraca na scenę. Wraca z sukcesem – „Knowle West Boy” okazuje się bowiem jedną z najlepszych płyt w karierze Trickiego. Niezwykle prywatna w warstwie tekstowej (Knowle West to dzielnica Bristolu, w której Tricky się wychował), muzycznie szokuje pomysłami. Znajdziemy tu zarówno typowe dla artysty, „upalone” downtempo, jak i melancholijną, zaskakująco dojrzałą akustykę czy – uwaga – blues. Nie wiem, jak będzie brzmiała kolejna płyta Trickiego. Jestem natomiast przekonany, że to „Knowle West Boy” wracać będę jeszcze bardzo długo.

Squarepusher: Just a Souvenir
Mallemma, jedna z czytelniczek nowejmuzyki, określiła ten album mianem „barowego easy-listening” oraz „muzyki do supermarketu”. Następnie stwierdziła, że płytę natychmiast wyrzuciła do kosza. Słuchając „Just a Souvenir” nieustannie zastanawiam się „co artysta chciał nam powiedzieć”. Artysta, którego wcześniejsze albumy to dziś klasyka nie tylko labelu Warp, ale też całej eksperymentującej elektroniki. Tymczasem najnowsze dzieło Toma Jenkinsona bardziej przypomina przypadkowe odrzuty z sesji nagraniowej, niż jej efekt finalny. Po znakoitym „Hello Everything” Squarepusher notuje więc spory kryzys. Brak pomysłów, wtórność, mizeria. Jedno z największych roczarowań tego roku, plasujące się tuż obok nowych krążków Autechre, Portishead czy Thievery Corporation.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 19

  1. jman

    Chciałbym 😉

  2. klox

    Panie Krzyśku,

    z wprowadzenia wynika, że stworzył pan te albumy.

  3. [microtonal man]

    Kurde, koniec mi tu!

  4. alicja

    najs, najs!

  5. jagienkab

    Ja już nie chcę o tym słuchać!

  6. nihil-ffs

    Wkopali wpisem Bruneta i Jacaszek nie będzie się z nim kolegował, o ja , śmieszne no.

  7. Maestrony

    Ten news może mieć najwięcej postów w historii nowejmuzyki.

  8. childish

    Ktos sie tu bawi??? Slabe to.

  9. Diabolical Masquerade

    Tak Tricky Knowle West Boy, to kicha, Treny też.

  10. 46and2

    co do plyty trickiego, to polowe kawalkow musialem wywalic aby byla zjadliwa, ten cower kylie:) kompletna porazka

  11. smith

    No jaja jak berety. Zaraz Jacaszek będzie BrunetteModels pluł na konsoletę, ha.

  12. BrunetteModels

    Co za jaja. Jaki kod, co się tu stało? Tam niżej o Jacaszku, to jakaś fałszywka z tym BrunetteModels. Nie da się tego usunąć? Michał, co złego, to nie ja. 😉 Oprócz tego, co się pisze, zawsze warto patrzeć, kto pisze. Tylko, że ja także nie byłam Ewą…

  13. jman

    Piszcie na admin@nowamuzyka.pl w sprawie tego kodu. Będę wdzięczny za info.

  14. [microtonal man]

    Trzeba coś z tym zrobić, kurczę… 😉 To nie ja, to nie ja. To nie ja byłam Ewą.

  15. smith

    A tego postu nie pisał smith. Oj, musicie zabezpieczyć ten portal.

  16. kucyk

    osiem podsumowań to jest kilkadziesiąt super płyt do obczajenia. nie widzę żadnych minusów 🙂 tylko się cieszyć.

  17. arturze

    ja uważam,że bardzo dobrze,że jest kilka. trudno muzykę uśrednić do 10 czy 20. a poza nowa muzyka na wszystkich podsumowaniachw innych serwisach przewijaja sie te same plyty

  18. m4p

    Trochę dużo tych redakcyjnych podsumowań, może w przyszłym roku pokusilibyście się o jakieś wspólne? Z tych ośmiu diametralnie różnych wynika jedno – ukazuje się tak dużo różnorodnych wydawnictw że trudno wskazać choćby trzy płyty które zauważyłby każdy. No chyba że taka forma podsumowania ma służyć promocji mniej znanych płyt i wywołaniu dyskusji :). Myślę jednak że podsumowanie forumowiczów będzie bardziej obiektywne.

  19. mallemma

    oj, a już myślałam, że tam pojawi się atak, moje podejście było skrajnie naganne 😉