Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Skudge – Phantom


Oprócz mocno ostatnio zaznaczających swą obecność wydawnictw reprezentujących industrialne techno, pojawiło się w tym roku kilka wyjątkowo udanych płyt odwołujących się do bardziej klasycznego brzmienia gatunku z lat 90. Przykładem tego omawiany już przez nas podwójny album Oscara Mulero czy wydany właśnie w kompaktowej wersji debiut szwedzkiego duetu Skudge.

Niewiele o nim wiadomo, bo jego członkowie, podobnie jak niegdyś twórcy Underground Resistance, zdecydowali się zachowywać daleko idącą anonimowość. Choć nie występują w maskach, posługują się tylko imionami – Gustaf i Elias. Pierwszy z nich, starszy wiekiem, miał okazję brać udział w pierwszych imprezach techno w rodzimym Sztokholmie, organizowanych w opustoszałych dokach. Potem zaczął tworzyć własną muzykę, ale większe sukcesy przyszły dopiero, kiedy w jego analogowym studiu zagościł poznany przez wspólnych przyjaciół Elias. Zadebiutowali w 2009 roku i w ciągu dwóch lat opublikowali nakładem własnej wytworni sześć winylowych dwunastocalówek. Ich entuzjastyczne przyjęcie sprawiło, że w ciągu ostatniego pół roku przygotowali materiał na debiutancki album – „Phantom”.

Kompaktowa wersja płyty przynosi trzynaście premierowych nagrań zmiksowanych w jedną całość. Szwedzcy producenci sięgają tutaj po tradycyjną motorykę techno – początkowo są to sprężyste bity („In Between”), które z czasem nabierają większego ciężaru („Downtown”), by w końcu zatrzymać się na poziomie klasycznej bombardierki rodem z Tresora („Downtown”) lub wczesnego Basic Chanel („Phantom”). Masywne uderzenia „stopy” uzupełnione szeleszczącymi hi-hatami to oczywiście typowy schemat dla europejskiego techno wywiedzionego z Detroit – ale nadal świetnie się on sprawdza.

Tym prostym, ale ekspresyjnym podkładom rytmicznym odpowiada równie prosty i równie ekspresyjny aranż całości. W każdym nagraniu pojawia się jeden, góra dwa motywy klawiszowe, które nadają mu porywający do tańca charakter. Są to dynamicznie pobrzękujące rwane akordy („Sandblast”), soniczne uderzenia detroitowych syntezatorów („Realtime”) czy hipnotycznie zgrzytające loopy („Breakingstrain”). W dwóch utworach szwedzcy producenci sięgają po toksyczny acid („Blackout” i „Shivers”), a w dwóch innych – po umieszczone w tłach dronowe smugi o ambientowym brzmieniu („In Between” i „Eleven”). We wszystkich kompozycjach pojawiają się natomiast krótko przycięte sample – stuki, szelesty i pohukiwania – które tworzą niepokojący klimat całości, idealnie odpowiadający jej tytułowi.

Świetny debiut – tak można najkrócej scharakteryzować „Phantoma”. Organiczne i analogowe brzmienie, surowa i świeża energia, oszczędna i pomysłowa produkcja – to najważniejsze zalety tego krążka. Na pewno zagości on w niejednym zestawieniu najlepszych płyt tego roku.

www.skudgeblog.skudgerecords.com

www.myspace.com/skudgemusic
Skudge Records 2011

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.