Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


The Sorry Entertainers – Local Jet Set


W ciągu niemal piętnastu lat działalności berlińskiej wytwórni Shitkatapult, jej szef, Marco Haas, dał się poznać jako osoba o eklektycznym guście, z powodzeniem odnajdująca się zarówno w nowoczesnej elektronice, jak również bardziej konwencjonalnych gatunkach muzycznych. Nic więc dziwnego, że szybko spodobała mu się twórczość miejscowego didżeja ukrywającego się pod pseudonimem Lotti. Efektem tej fascynacji okazała się wydana w zeszłym roku nakładem Shitkatapult debiutancka dwunastocalówka młodego twórcy – „New Age” – na której house mieszał się z disco i indie popem w minimalowej formule. Ponieważ płyta sprzedała się przyzwoicie, Lotti powołał do życia większy projekt – The Sorry Entertainers – w skład którego wszedł obok niego ceniony wokalista z klubowej sceny Raz Ohara oraz bliski mu duchowo producent – M. Rux. Efektem ich studyjnej współpracy jest album „Local Jet Set” opublikowany właśnie przez Shitkatapult.

Na pierwszy ogień idzie syntetyczny funk – masywne podkłady rytmiczne tworzone przez pulsujące bębny i soczysty bas niosą tu plastikowe partie ejtisowych klawiszy, uzupełnione prinsowym falsecikiem Raz Ohary. Wszystko to na luzie, bez jakiejkolwiek spinki, melodyjnie i tanecznie, z lekkim ukłonem w stronę klasyki gatunku sprzed ćwierć wieku („New Age” i „Local Jet Set”).

Potem trafiamy na ekscentryczny tribal – wymodelowane na afrykańską modłę gęste bity nadają ton hipnotycznie pulsującym syntezatorom, na które nakładają się egzotyczne śpiewy oplecione rozwibrowanymi samplami. Wszystko to tworzy psychodeliczną całość, łączącą współczesną elektronikę z różnymi odmianami world music – oczywiście w formule akceptowalnej dla klubowej publiczności („Jeopardize” i „All In My Head”).

Etniczne wątki prowadzą nas jednak w zaskakującym kierunku. Oto bowiem odgłosy plemiennej uroczystości wprowadzają w „The End Of All Time” hip-hopowy podkład rytmiczny, który stanowi tło do zetknięcia się dźwięków archaicznych instrumentów z nowoczesną elektroniką. W efekcie powstaje najciekawszy utwór w zestawie – nieoczywisty, pełen kontrastów, trzymający słuchacza w niepewności do końca. Podobne bity rozbrzmiewają w „Mana Chaninqa”. Tym razem jednak berlińscy producenci zjeżdżają do poziomu kopistów Portishead, serwując mroczny trip-hop z akustyczną gitarą i hiszpańską wokalizą, który ma nas odsyłać do soundtrackowych ekstrawagancji z filmów Tarantino czy Rodrigueza.

O wiele lepsze wrażenie robi finałowy „Moonshiner”. To bazujący na dosłownym cytacie z piosenki nieżyjącego już pieśniarza country Roscoe Holcomba elektroniczny blues, rozpięty między tęskną skargą niesioną przez ludzki głos a masywnymi uderzeniami mechanicznego bitu. Brzmi to ciekawie – bijąc na głowę nieudane covery piosenek Johnny`ego Casha w wykonaniu choćby samego Snoop Dogga sprzed kilku lat.

W sumie płyta robi dobre wrażenie – „Local Jet Set” to stylistyczny rollercoaster, który przyniesie radość każdemu, kto lubuje się w dźwiękowych eksperymentach wpisanych w czytelne gatunkowo formuły.

www.shitkatapult.com

www.randomnoizemusick.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.myspace.com/thesorryentertainersberlin

Shitkatapult 2011

1 KomentarzDodaj komentarz
  1. Do takich produkcji podchodze nieufnie czy mnogosc dzwiekow nie przekreci znow mnie.


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress