KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Wolfgang Voigt – Kafkatrax

Nestor niemieckiej nowej elektroniki, obecny na jej scenie dokładnie od dwudziestu lat, nie ustaje w eksperymentowaniu. A z tym wiadomo – bywa różnie. Dlatego nie dziwi, że w trakcie swych dźwiękowych eksploracji tworzył on rzeczy wybitne (choćby serie nagrań firmowane nazwami wytwórni Profan i Studio 1), jak również nieudane (ubiegłoroczny „Freiland Klaviermusik”).

Tym razem dostajemy płytę będącą efektem doświadczeń w pracy z ludzkim głosem. Za podstawę znajdujących się na niej nagrań Wolfgang Voigt wykorzystał audiobook z nagraniami książek Franza Kafki. Najpierw ukazały się trzy dwunastocalówki w limitowanym nakładzie 199 egzemplarzy każda (już sprzedane), a teraz przyszedł czas na poszerzoną kompilację wszystkich utworów w wersji kompaktowej.

Album otwiera akustyczny eksperyment w stylu dawnych dokonań Blixy Bargerlda – niemiecki producent manipuluje ludzkim głosem w radykalny sposób, nakładając na siebie kolejne frazy czytanej po niemiecku prozy Kafki i uzupełniając je studyjnymi pogłosami. Efekt jest niesamowity – mamy wrażenie, jakbyśmy się znaleźli w głowie osoby cierpiącej na schizofrenię. Choć podobno Voigt temu zaprzecza – wybór Kafki jako źródła sampli wydaje się oczywisty. Nagrania z płyty tworzą bowiem paranoiczny nastrój osaczenia, idealnie odpowiadający klimatowi powieści słynnego pisarza.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1826984-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1826984-02″ allowscriptaccess=”always”]

Oprócz skoncentrowanych wyłącznie na ludzkim głosie „Kafkatrax 1.0” i „Kafkatrax 2.0”, reszta kompozycji ma zdecydowanie bardziej muzyczny charakter. Zgodnie ze swoim upodobaniem, Voigt sięga po minimalistyczne struktury rytmiczne składające się z tanecznych podkładów bitu i basu w klasycznym metrum dla kolońskiego techno. Gdy jednak uważniej wsłuchać się w rytmikę tych nagrań, odsłoni ona przed nami swe tajemnice.

Oto okazuje się bowiem, że niemiecki producent raz stosuje marszowe tempo podrasowane basowym loopem przypominającym wojskowe dęciaki („Kafkatrax 1.2”), a kiedy indziej sięga po twarde struktury o klubowej proweniencji („Kafkatrax 2.2”) lub spowolnione bity uplastycznione na dubową („Kafkarax 3.3”) czy industrialną („Kafkatrax 3.4”) modłę. Co najciekawsze – ta minimalistyczna rytmika staje się przedmiotem narracji całego albumu. Wykorzystując ją, Voigt kreuje początkowo radosny i podniosły nastrój, potem tworzy klimat monotonii i znudzenia, by wreszcie zakończyć swą opowieść w typowo kafkowskim stylu – pogrążając słuchacza w zamęcie i niepokoju.

Nie tylko samą rytmiką posiłkuje się jednak niemiecki twórca – w „Kafkatrax 2.1” przyjemny oddech świeżości wnosi melodyjna partia fortepianu, „Kafkatrax 2.2” rezonuje podniosłymi tonami monumentalnych klawiszy, a w „Kafkatrax 3.1” – rozbrzmiewa soniczny loop w niemal detroitowym stylu. Wszystko to oplatają ludzkie głosy – spowolnione, przyspieszone, zdeformowane, rozdzielone, połączone, zbite w gęstą chmurę toksycznego szumu… Wbrew pozorom nie odczuwa się jednak efektu przeładowania – wszystko wydaje się być tutaj idealnie na swoim miejscu.

Ta pozornie zimna i brzydka struktura dźwiękowa ma jednak głęboko ludzkie tchnienie – te plączące się po całej płycie ludzkie głosy, niczym czyścowe dusze po ziemi, ewokują bowiem najgłębsze emocje, od smutku i niepokoju, po strach i rozpacz. Wyrazista formuła muzyczna większości kompozycji bierze je jednak w nawias – przypominając, że to jednak akademicki eksperyment na tkance współczesnej sztuki.

Profan 2011

www.kompakt.fm

www.myspace.com/kompakt

www.wolfgang-voigt.com

www.myspace.com/wolfgangvoigt

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. 99vadim

    Chyba jeszcze długo György Kurtag pozostanie jedynym, który odniósł >prawdziwy sukces< z Kafką w muzyce.