Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Robert Piotrowicz – When Snakeboy is Dying

Od czasu wydania płyty „Lasting Clinamen” minęło już pięć lat. Po drodze były albumy nagrywane w różnych kolaboracjach. A dwudziestego siódmego marca ukazał się długo wyczekiwany album studyjny Roberta Piotrowicza „When Snakeboy is Dying”.  

Pierwszą stronę płyty winylowej, bo w takiej formie ukazał się ten longplay, otwiera kompozycja „The Boy And Animal Mass” – najdłuższy fragment na płycie trwający prawie piętnaście minut. Już po pierwszych sekundach „The Boy And Animal Mass” zaintrygowała mnie łagodność brzmienia. Spodziewałem się dźwięków z pogranicza noise’u, generowanych przez syntezator modularny, do których Robert nas przyzwyczaił na poprzednich albumach. Jest to pierwsza jego płyta rozbita na poszczególne instrumenty. Muzyk wykorzystał podczas nagrywania fortepian, gitarę, wibrafon, syntezator modularny i różnego rodzaju oprogramowanie.

Dobrze pamiętamy wcześniejsze jego nagrania, złożone z wielowarstwowych elektronicznych rzeźb o solidnych fundamentach w postaci analogowych dźwięków wydobywanych z syntezatora modularnego. Syntetyczność płyty „When Snakeboy is Dying” została wyrażona za pomocą znacznie większej ilości instrumentów, niż dotychczas. Chciałoby się powiedzieć większej ilości muzyków, bo ten materiał sprawia wrażenie, jakby był rozpisany na jakiś kolektyw, który gra ze sobą od lat. Utwór „The Boy And Animal Mass” jest najlepszym tego przykładem.

Nagraniem zamykającym pierwszą stronę czarnej płyty jest kompozycja „The Bite”. Z jednej strony – pierwsze takty tego nagrania rozpoczyna pulsujący rytm, a ogólna koncepcja tego utworu została zawieszona wokół twórczości klasycznych minimalistów (La Monte Younga, Steve’a Reicha czy Terry’ego Rileya), a z drugiej – gęstość i dynamika „The Bite” nakazuje nam odciąć się od tego typu skojarzeń. Niesamowite napięcie – zawarte w mikrostrukturach tego nagrania – zostało zbudowane na preparowanych frazach poszczególnych instrumentów, gdzie przeciwwagą jest intensywna barwa syntezatora. W bardzo podobny sposób skonstruował swoją muzyczną ideę amerykański kompozytor Duane Pitre na ubiegłorocznej płycie „Feel Free”. Na tym albumie Duane oparł swój materiał o sekstet – skrzypce, cymbały, harfę, wiolonczelę, kontrabas i komputer. W przypadku płyty „When Snakeboy is Dying” całość stworzyła jedna osoba – Robert Piotrowicz.

Drugą stronę płyty winylowej wypełniają trzy kompozycje.

Nagranie „Formatio” przypomina mi starsze dokonania Roberta, lecz takie stwierdzenie nie jest jednoznaczne. Modularne drony pochodzące z syntezatora, przeplecione niepokojącymi partiami fortepianu (to raczej nie jest typowa struktura z poprzednich płyt). Tak naprawdę to co dzieje się na płycie „When Snakeboy is Dying” jest nowym szlakiem w twórczości Piotrowicza.

W utworze „Pneuma” mamy wibrafon w duecie z syntezatorem, gdzie dialog pomiędzy tymi instrumentami tworzy tkankę kompozycji. Rytmika tego nagrania została zbudowana na brzmieniu wibrafonu oraz pulsującej elektroniki. Rytm z „Pneuma” posiada wyraźny rytualny, a wręcz plemienny charakter. Piotrowicz destyluje to pojęcie filozoficzne na swój sposób. Na pewno skłania nas (niekoniecznie ze stoickim spokojem) lub też tworzy alegorię w kierunku egzystencjalnego doświadczenia, aby pozaglądać we własne wnętrza.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o „Snakeboy Maximus”. W tej kompozycji mamy prawdziwy szał i fuzję „organowych” brzmień w konfrontacji z elektronicznym i szorstkim światem muzycznym artysty.

Robert Piotrowicz wyraźnie zaznaczył słuchaczom, że będzie podążał w przeróżne struktury dźwiękowe. Kto wie? Może przy następnej płycie Robert chwyci za marimbę, saksofon czy klawesyn. Najnowszy jego album to zderzenie wielu płaszczyzn, pomiędzy którymi usadowiły się niejednoznaczne emocje. Na tej płycie nic nie jest oczywiste – jak i śmierć tytułowego bohatera, który raczej wyraża nowy i świeży wymiar w twórczości Roberta, jaki znajdziemy na „When Snakeboy is Dying” – ukąszenie muzyki od innej strony…

27.03.2013 | Musica Genera

 

Oficjalna strona artysty »Słuchaj na Soundcloud » Profil na BandCamp »Musica Genera »Bocian Records »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Endrave

    Właśnie… ładnie i składnie 😀

  2. jaro

    Dzięki, kolejne fajne 🙂