Shygirl – Cruel Practice EP
Jarek Szczęsny:

Supernowa.

kIRk – Ich dzikie serca
Łukasz Komła:

„Ich dzikie serca” nadają naszym sercom rytm.

Underworld & Iggy Pop ‎– Teatime Dub Encounters
Jarek Szczęsny:

To były czasy, kiedy podrywało się stewardesy.

Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths
Jarek Szczęsny:

Americana poddana eksperymentom.

Trzy z Trzech Szóstek
Jarek Szczęsny:

Duy Gebord, Surowa Kara Za Grzechy i Krew.

Palmer Eldritch – Sidereal
Jarek Szczęsny:

Dobre kombinacje.

Kamasi Washington – Heaven And Earth
Jarek Szczęsny:

Kumulacja kulminacji.

Jimi Tenor – Order of Nothingness
Łukasz Komła:

Soundtrack tego lata!

Tropic of Coldness – Framed Waves
Jarek Szczęsny:

Nawet latem jest tu zimno.

Skadedyr – Musikk!
Łukasz Komła:

Norweskie „Szkodniki” potrafią zmysłowo kąsać awangardę! 

SOPHIE – Oil of Every Pearl’s Un-Insides
Stanisław Bryś:

Pop owinięty lateksem. Dekonstrukcja popu i muzyki klubowej nadal jest na językach.

Soundscape Mirror – 49 kilometers to the east
Jarek Szczęsny:

Strona muzyczna, strona wizualna.

David Grubbs & Taku Unami – Failed Celestial Creatures
Łukasz Komła:

Między słowem, improwizacją a…  

XOR Gate – Conic Sections
Paweł Gzyl:

Piękne cacko.



Rodolphe Alexis – Morne Diablotins

Wyobraźcie sobie jakie dźwięki moglibyśmy usłyszeć w lasach Wysp Karaibskich, gdyby Kolumba pożarły morskie stwory i nigdy tam nie trafił.   

Francuski artysta Radolphe Alexis wybrał się do Parku Narodowego Gwadelupy i Dominiki zadając sobie podstawowe pytanie. Jak mogły wyglądać Wyspy Karaibskie – w kwestii dźwięków przyrody – przed przybyciem Krzysztofa Kolumba? Dominika to jedna z najlepiej zachowanych wysp w archipelagu Małych Antyli, a na niej znajdziemy spore połacie pierwotnych lasów, które porastają stoki wulkanicznych szczytów. Alexis zabiera słuchaczy na szlak wijący się gdzież u podnóża tytułowego wulkanuMorne Diablotins” na Dominice. W pierwszej kolejności poznajemy uroczy śpiew papug tzw. amazońskiego perkoza („Jaco”) i amazonki cesarskiej („Sisserou”). Obie papugi traktuje się w kategorii endemicznych gatunków. Dźwiękowa przechadzka z Alexisem wśród lasów staje się tak autentycznym przeżyciem, że czuć jak pulsuje gorące powietrze, a wraz z nim niezliczone ilości różnych owadów i żab. Autor wyznaje, że nie udało mu się trafić na wyjątkowy okaz żaby jaką jest „Mountain Chicken” (tak jest nazywana w miejscowym slangu – tutaj filmik). Endemiczny gatunek tej olbrzymiej żaby jest praktycznie na wymarciu. Taki stan rzeczy wywołała choroba zakaźna spowodowana przez grzyby (chytridiomycosis), które niszczą też wiele innych płazów na całym świecie.

Morne Diablotins 1-horz

Morne Diablotins 2-horz

fot. Radolphe Alexis

Jedno z fascynujących i doskonale wyważonych nagrań na tym krążku to „A Night in Grand Bay”, dzięki niemu możemy spędzić sporą część nocy w rezerwacie Grand Bay. Z kolei fragment „Grand Etang at Dusk” przenosi nas na Gwadelupę – a tam szept, śpiew ptaków, cykanie i szmer. Prawie dwadzieścia minut tego nagrania sprawia, że odbieram to miejsce  nie tylko jako „hałas” jaki generuje przyroda, dla którego las pełni rolę pudła rezonującego, lecz postrzegam jako przestrzeń porażająca swoim spokojem.

Na pewno albumu Radolphe’a Alexisa nie należy traktować jako egzotycznej pocztówki dźwiękowej przywiezionej dla Europejczyków. Przede wszystkim jest to materiał niezwykle ważny pod względem naukowym i estetycznym. Z tego co mi wiadomo, to bardzo ciężko jest spotkać w jakichkolwiek archiwach nagrania odgłosów wspominanych papug. Morne Diablotins” to płyta będąca spojrzeniem w przeszłość pozwalająca wyobrazić sobie, jak mógłby brzmieć świat nieodarty z dziewiczej natury przez człowieka-kolonizatora. Okazuje się, że temat jest tak samo aktualny dziś, jak i kilka wieków temu.

2013 | Gruenrekorder

Próbki dźwiękowe do odsłuchania na stronie wytwórni Gruenrekorder.

Profil na Facebooku »Oficjalna strona artysty »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze