Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”



Rodolphe Alexis – Morne Diablotins

Wyobraźcie sobie jakie dźwięki moglibyśmy usłyszeć w lasach Wysp Karaibskich, gdyby Kolumba pożarły morskie stwory i nigdy tam nie trafił.   

Francuski artysta Radolphe Alexis wybrał się do Parku Narodowego Gwadelupy i Dominiki zadając sobie podstawowe pytanie. Jak mogły wyglądać Wyspy Karaibskie – w kwestii dźwięków przyrody – przed przybyciem Krzysztofa Kolumba? Dominika to jedna z najlepiej zachowanych wysp w archipelagu Małych Antyli, a na niej znajdziemy spore połacie pierwotnych lasów, które porastają stoki wulkanicznych szczytów. Alexis zabiera słuchaczy na szlak wijący się gdzież u podnóża tytułowego wulkanuMorne Diablotins” na Dominice. W pierwszej kolejności poznajemy uroczy śpiew papug tzw. amazońskiego perkoza („Jaco”) i amazonki cesarskiej („Sisserou”). Obie papugi traktuje się w kategorii endemicznych gatunków. Dźwiękowa przechadzka z Alexisem wśród lasów staje się tak autentycznym przeżyciem, że czuć jak pulsuje gorące powietrze, a wraz z nim niezliczone ilości różnych owadów i żab. Autor wyznaje, że nie udało mu się trafić na wyjątkowy okaz żaby jaką jest „Mountain Chicken” (tak jest nazywana w miejscowym slangu – tutaj filmik). Endemiczny gatunek tej olbrzymiej żaby jest praktycznie na wymarciu. Taki stan rzeczy wywołała choroba zakaźna spowodowana przez grzyby (chytridiomycosis), które niszczą też wiele innych płazów na całym świecie.

Morne Diablotins 1-horz

Morne Diablotins 2-horz

fot. Radolphe Alexis

Jedno z fascynujących i doskonale wyważonych nagrań na tym krążku to „A Night in Grand Bay”, dzięki niemu możemy spędzić sporą część nocy w rezerwacie Grand Bay. Z kolei fragment „Grand Etang at Dusk” przenosi nas na Gwadelupę – a tam szept, śpiew ptaków, cykanie i szmer. Prawie dwadzieścia minut tego nagrania sprawia, że odbieram to miejsce  nie tylko jako „hałas” jaki generuje przyroda, dla którego las pełni rolę pudła rezonującego, lecz postrzegam jako przestrzeń porażająca swoim spokojem.

Na pewno albumu Radolphe’a Alexisa nie należy traktować jako egzotycznej pocztówki dźwiękowej przywiezionej dla Europejczyków. Przede wszystkim jest to materiał niezwykle ważny pod względem naukowym i estetycznym. Z tego co mi wiadomo, to bardzo ciężko jest spotkać w jakichkolwiek archiwach nagrania odgłosów wspominanych papug. Morne Diablotins” to płyta będąca spojrzeniem w przeszłość pozwalająca wyobrazić sobie, jak mógłby brzmieć świat nieodarty z dziewiczej natury przez człowieka-kolonizatora. Okazuje się, że temat jest tak samo aktualny dziś, jak i kilka wieków temu.

2013 | Gruenrekorder

Próbki dźwiękowe do odsłuchania na stronie wytwórni Gruenrekorder.

Profil na Facebooku »Oficjalna strona artysty »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze