Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Zenker Brothers – Immersion

Co dwie głowy, to nie jedna – poznajcie młodych geniuszy z Zenker Brothers.

Historia zaczyna się wręcz nieprawdopodobnie: kiedy Dario miał szesnaście lat, a jego młodszy brat Marco dziesięć, po ich domu w Monachium zaczęli się kręcić nowi znajomi ojca. Czarnoskórzy goście rozmawiali o muzyce i wypoczywali po występach w miejscowym klubie Ultrashall. Dziś obaj bracia wiedzą, że byli to Anthony Shakir i Jay Denham, didżeje i producenci, którzy akurat grali w Monachium i odwiedzali swego przyjaciela.

Pewnego wieczora „Shake” ofiarował Dario swój ulubiony winyl – dwunastocalówkę Akufena wydaną wtedy przez Perlon. Od tego momentu nastolatek zaczął powoli oddalać się od swego ulubionego psy-trance’u, kierując swe zainteresowania ku minimalowi. Niebawem jego śladem poszedł Marco, który porzuciwszy fascynację hip-hopem, zaczął gromadzić sprzęt, aby móc nagrywać utwory wpisane w formułę dubowego techno.

Początkowo bracia działali osobno, publikując swą muzykę nakładem własnej tłoczni Ilian Tape. W ciągu ośmiu lat jej działalności wydali nie tylko mnóstwo swoich utworów, ale i zaprzyjaźnionych producentów – choćby Simian Mobile Disco czy Jonasa Koppa. Ich działalność nabrała nowego rozpędu, kiedy w 2011 roku zaczęli wspólnie tworzyć pod szyldem Zenker Brothers. Introspekcyjna wizja techno w ich wykonaniu szybko trafiła do katalogu Tresora.

Debiutancki album braci ukazuje się jednak nakładem ich własnej firmy. I od razu trzeba zaznaczyć, że to starannie przemyślana całość o inteligentnie poprowadzonej narracji. Płytę otwiera ilustracyjne „Mintro” – łączące psychodeliczne efekty z kosmiczną elektroniką. „Aisel” uderza jednak już skłębionymi bitami, wzniecając dzikie tornado blaszanych akordów, zamieniających się z czasem w zredukowane modulacje. To nieoczywista muzyka – pozornie eksplodująca klubową energią, ale zdecydowanie wyjęta z tanecznego kontekstu.

„Phing” wprowadza na płytę brytyjskie reminiscencje – bo to ekspresyjny UK hard core, w którym wściekłe breaki zostają skontrastowane klawiszową partią o fortepianowej subtelności. „Innef Runs” zaskakuje tribalowym rytmem – również znajdującym kontrapunkt w monochromatycznej elektronice. „TCV WB” to właściwie rebeliancki jungle, za sprawą którego połamane synkopy i rave’owe basy napotykają ambientowe wyziewy.

Po eksperymentalnej preparacji o tektonicznym tonie w „Erbquake” wreszcie rozbrzmiewa czyste techno. „High Club” to wymarzona muzyka do Berghain – rezonująca industrialnymi blachami, dudniąca morderczym bitem, ale też… uwodząca niemal jazzowym pasażem klawiszy. Gęsta bombardierka rodem ze schizofrenicznego techno pojawia się w utworze „Ebbman”, który poddany jest dziwacznej obróbce dźwięku, nadającej mu zdeformowane, falujące brzmienie.

Na finał jeszcze mniej oczywiste granie – podszyty klaskanym motywem „Cornel”, który ze względu na rwany puls można by skategoryzować jako UK garage, a ze względu na niepokojącą elektronikę – jako soundtrackowy horror w stylu Demdike Stare. Album kończy wspomnienie lat 90. przefiltrowane przez współczesne eksperymenty: hipnotyczny „Outark”, łączący industrialną rytmikę z IDM-ową nostalgią.

„Immersion” to porywająca wizja współczesnego techno, łączącą wściekłość spod znaku Perca z upodobaniem do skorodowanych przestrzeni w stylu Stroboscopic Artefacts. Jest tu również otwartość na rewitalizację rave’owej tradycji zza kanału La Manche – typowe dla Sheda czy Answer Code Request. Wszystko to składa się na wielce oryginalną muzykę, która śmiało wykracza poza wszelkie te porównania.

Ilian Tape 2015

www.iliantape.de

www.facebook.com/iliantape

www.facebook.com/zenkerbrothers

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 7

  1. Pawel

    No cóż rok sie dopiero zaczął a już mamy wysyp albumów, które będą się znajdować w nie jednym podsumowaniu roku. Anthony Naples, Vril , Levon Vincent, Samuel Kerridge no i teraz Zenker Brothers. Podoba mi się struktura rytmiczna tego albumu. Nawiązanie do wczesnych produkcji Shed słychać wyraźnie ale zdecydowanie bardziej atmosferyczny. Ilian tape wydał ciekawe ep w 2014 jak np Stenny & Andrea . Ten album jest przewodnikiem ich brzmienia.

  2. Wojtuś

    Dziwny ten album

    Poki co jak narazie najlepszym albumem tego roku jest LP Levona Vincenta

    • Paweł Gzyl

      Faktycznie – Levon Vincent jest świetny.

      Zenker Brothers to jednak zupełnie inna muzyka.

    • jędrek

      W końcu jakaś wymiana poglądów – osobiście – dla mnie levon jest słaby może się nie wsłuchałem itp itd , wolę go w wykonaniu singlowym lub na splitach jeśli już, natomiast w tych wypowiedziach jest najwspanialsze jest to że ludzie w różny sposób reagują na muzykę – tak było i niech tak zostanie – amen

      • Paweł Gzyl

        Jędrek – posłuchaj uważnie Vincenta. Na pewno Ci się spodoba. Toż to muzyka w Twoim stylu. 🙂

  3. Krystian Zakrzewski

    Dobre!

  4. jędrek

    Mimo że nie jestem ostatnio fanem ciężkiego grania – ci panowie pokazali o co tu chodzi.
    Anegdotka na początku – super. Coś w tym jest – w tym pokoleniowym przekazie.