Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”



Paul Wirkus

Co powiecie na bluesa z Delty Mississippi, tyle że w wykonaniu Paula Wirkusa.

Na co dzień Wirkus mieszka i pracuje w Kolonii, ale jak pamiętamy, pochodzi ze Słupska. To tam w latach 80. zasilał szeregi punkowej grupy Karcer, a następnie w Niemczech założył zespół Spokój. Z kolei pod koniec lat 90. współtworzył wraz z Marcinem Dymiterem duet Mapa. Później przyszedł czas na solową działalność, oscylującą na pograniczu minimalistycznej elektroniki i muzyki współczesnej. Współpracował również między innymi z Ekkehardem Ehlersem, co też zaowocowało świetną płytą „Ballads” (Staubgold, 2009).

Paula Wirkusa zaliczam do grona tych artystów, którzy powracają z nową muzyką kiedy chcą i nie patrzą na panujące trendy. Najnowszy jego album „Carmen et Error” (02.09.2016 | Edition Beides) to w zasadzie minimalizm utrzymany na różnych poziomach stylistycznych. Z jednej strony mamy bardzo oszczędne eksperymenty przy użyciu instrumentów perkusyjnych, gongów, dzwonków i awangardowego rocka (np. „A Constant”), a z drugiej – wspomniany akustyczny blues wywodzący się z Delty Mississippi (zinterpretował utwory Mississippi Freda McDowella). Przyznam, że się nie spodziewałem po Wirkusie bluesowego wcielenia. A tu proszę, sprawdził się znakomicie w roli wokalisty i gitarzysty.

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.