Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.



Paul Wirkus

Co powiecie na bluesa z Delty Mississippi, tyle że w wykonaniu Paula Wirkusa.

Na co dzień Wirkus mieszka i pracuje w Kolonii, ale jak pamiętamy, pochodzi ze Słupska. To tam w latach 80. zasilał szeregi punkowej grupy Karcer, a następnie w Niemczech założył zespół Spokój. Z kolei pod koniec lat 90. współtworzył wraz z Marcinem Dymiterem duet Mapa. Później przyszedł czas na solową działalność, oscylującą na pograniczu minimalistycznej elektroniki i muzyki współczesnej. Współpracował również między innymi z Ekkehardem Ehlersem, co też zaowocowało świetną płytą „Ballads” (Staubgold, 2009).

Paula Wirkusa zaliczam do grona tych artystów, którzy powracają z nową muzyką kiedy chcą i nie patrzą na panujące trendy. Najnowszy jego album „Carmen et Error” (02.09.2016 | Edition Beides) to w zasadzie minimalizm utrzymany na różnych poziomach stylistycznych. Z jednej strony mamy bardzo oszczędne eksperymenty przy użyciu instrumentów perkusyjnych, gongów, dzwonków i awangardowego rocka (np. „A Constant”), a z drugiej – wspomniany akustyczny blues wywodzący się z Delty Mississippi (zinterpretował utwory Mississippi Freda McDowella). Przyznam, że się nie spodziewałem po Wirkusie bluesowego wcielenia. A tu proszę, sprawdził się znakomicie w roli wokalisty i gitarzysty.

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.