Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Paul Wirkus

Co powiecie na bluesa z Delty Mississippi, tyle że w wykonaniu Paula Wirkusa.

Na co dzień Wirkus mieszka i pracuje w Kolonii, ale jak pamiętamy, pochodzi ze Słupska. To tam w latach 80. zasilał szeregi punkowej grupy Karcer, a następnie w Niemczech założył zespół Spokój. Z kolei pod koniec lat 90. współtworzył wraz z Marcinem Dymiterem duet Mapa. Później przyszedł czas na solową działalność, oscylującą na pograniczu minimalistycznej elektroniki i muzyki współczesnej. Współpracował również między innymi z Ekkehardem Ehlersem, co też zaowocowało świetną płytą „Ballads” (Staubgold, 2009).

Paula Wirkusa zaliczam do grona tych artystów, którzy powracają z nową muzyką kiedy chcą i nie patrzą na panujące trendy. Najnowszy jego album „Carmen et Error” (02.09.2016 | Edition Beides) to w zasadzie minimalizm utrzymany na różnych poziomach stylistycznych. Z jednej strony mamy bardzo oszczędne eksperymenty przy użyciu instrumentów perkusyjnych, gongów, dzwonków i awangardowego rocka (np. „A Constant”), a z drugiej – wspomniany akustyczny blues wywodzący się z Delty Mississippi (zinterpretował utwory Mississippi Freda McDowella). Przyznam, że się nie spodziewałem po Wirkusie bluesowego wcielenia. A tu proszę, sprawdził się znakomicie w roli wokalisty i gitarzysty.

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze