Bottle Tree – Bottle Tree
Łukasz Komła:

Na chicagowskiej scenie wyrosło butelkowe drzewo!

Seabuckthorn – Turns
Łukasz Komła:

Gitara zapędziła elektronikę do drewnianej chaty.

Tobias. – Eyes In The Center
Paweł Gzyl:

Samoodtwarzająca się elektronika.

Gas – Narkopop
Paweł Gzyl:

Jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów w historii nowej elektroniki.

P.E.A.R.L. – Temptation Through Impatience
Paweł Gzyl:

Sztuka umierania w rytmie techno.

Blaine Todd – Golden Apples of the West
Łukasz Komła:

Czy jedne z najpiękniejszych piosenek tego roku napisał Blaine Todd?

Ulver – The Assassination of Julius Caesar
Adam Mańkowski:

Wilki z północy wciąż kondensują muzyczne stylistyki.

Air Texture Vol. V – Compiled By Spacetime Continuum & Juju & Jordash
Paweł Gzyl:

Ambient to nie zawsze znaczy to samo.

Miwon – Jigsawtooth
Paweł Gzyl:

Wbrew modzie.

Gary Holldman – My Trips EP
Paweł Gzyl:

Tym razem swoje producenckie talenty objawia nam sam szef poznańskiej wytwórni.

Dark Sky – Othona
Paweł Gzyl:

Koniec z komercyjnymi ambicjami.

Go Hiyama – I Am Goodbye
Maciej Kaczmarski:

Go, Hiyama, go!

Ben Long – Standing Alone
Paweł Gzyl:

Kiepska okładka, ale muzyka przednia.

King Ayisoba – 1000 Can Die
Łukasz Komła:

Król na pokładzie Glitterbeatu! 

Fred Lonberg-Holm / Adam Gołębiewski – Relephant

Improwizacje utrzymane w nieustającym napięciu

Słuchając Adama Gołębiewskiego, mam wrażenie że zestaw perkusyjny to niekończąca się rozszerzalna materia, z którą muzyk jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Zasada ta pozostaje niezachwiana, bez względu na personalne roszady, kolejne projekty i duety. Odpalając materiał nagrany wspólnie z chicagowskim wiolonczelistą, spodziewałem się drastycznych zwrotów akcji i improwizacji podążających raczej z dala od jakiejkolwiek drogi narracyjnej. Zwrotów oczywiście nie brakuje, jednak chaos na „Relephant” wydaje się dość okiełznany.

Freda Lonberga-Holma specjalnie przedstawiać nie trzeba, dla sympatyków impro-jazzowej sceny jest postacią wyjątkowo transparentną i po prostu ważną. Wachlarz dźwięków emitowanych przez wiolonczelistę na „Relephant” jest imponujący. Siła strun dodatkowo wspartych efektami i elektroniką, przekształca wiolonczelę w isntrument totalnie rozszerzonym i w wielu momentach prowadzący. Perkusjonalnia Gołębiewskiego już od pierwszych minut kompozycji „Obviously in the room” nerwowo naruszają przestrzeń wspólną, jednak z zachowaniem rezerwy i szacunku dla skrawków melodii podejmowanych przez Amerykanina. Czuć w tych dźwiękach tarcia, z jednej strony oczywistość dla sfer muzyki improwizowanej, z drugiej jednak bardzo cieszą momenty, w których jedna ze stron osiąga chwilową niepodległość. Proporcje wahają się, w jednym momencie ze strun wiolonczeli sączą się dźwięki przypominające nerwowy lamet, dla których więcej przestrzeni pozostawia perkusja, za kilka minut wszystko odwraca się i salwa delikatnych uderzeń w talerze pozostaje niezaabsorbowana przez Holma. Zupełnie tak jakby przez chwilę muzycy spoglądali na siebie i czekali na kolejny ruch. Ku mojej uciesze, takich momentów jest całkiem sporo. „Relephant” nie należy do grona improwizacji gęsto wypełniających przestrzeń. Niewiele tu rozhisteryzowanych dźwięków, bolesnych dla uszu zgrzytów, o ścianach dźwięku nie wspominając.

Jak na wysokiej klasy awangardowy materiał przystało, improwizacja jest nieustająco napędzana. Szereg drobnych elementów, potrząsanych obiektów, pocieranych obręczy i naciągów nie milknie. Poszczególne dźwiękowe ozdobniki potrafią być bardzo delikatne i zamykać się w króciutkich czasowych odcinkach, jednak niczym lawina następują po sobie nieprzerwanie. Nawet wtedy gdy w połowie najdłuższej kompozycji – „Being run around inside” – następuję wyciszenie, wciąż czujemy że dynamika nie zwalnia. Przeciwnie, czasami zostaje jeszcze dodatkowo podbita bardziej agresywnym wejściem przesterowanej wiolonczeli, chwilowy jazgot podawany jest z wyczuciem, nie zagłusza całości, stanowi przemyślane przełamanie formy. Wyraźnie czuć, że Panowie współpracowali ze sobą nie tylko podczas tej jednej sesji zarejestrowanej w Poznaniu. Mają na koncie wspólne koncerty, a także materiał zarejestrowany w kwartecie z Piotrem Mełechem i Witoldem Oleszakiem. Jednym słowem przemawia tu doświadczenie, technika i pomysłowość. Słuchając „Relephant” można przypomnieć sobie wspólne improwizacje Toma Cory i Johna Zorna nagrywane przed trzema dekadami w Nowym Jorku.

18.11.2016 | Bocian Records

Adam Gołębiewski Facebook
Fred Lonberg-Holm Facebook
Bocian Records Strona Oficjalna

Rekrutujemy! Dołącz do redakcji Nowamuzyka.pl

Chcesz pisać o muzyce? Napisz do nas! Rozpoczęliśmy rekrutację do naszego zespołu. Po prostu wyślij maila z przykładowym tekstem. Dowiedz się więcej tutaj »



Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze