The Chemical Brothers – No Geography
Jarek Szczęsny:

Wszystkie znane chwyty.

Kucz/Bilińska – Kucz/Bilińska
Jarek Szczęsny:

To nie jest płyta na dzisiejsze czasy.

Logos – Imperial Flood
Paweł Gzyl:

Sielski krajobraz wschodniej Anglii przełożony na awangardowy grime.

Alberich – Quantized Angel
Paweł Gzyl:

Suma wszystkich przemian.

Amnesia Scanner And Bill Kouligas – Lexachast
Jarek Szczęsny:

Taniec z kaktusem.

HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.



Kara-Lis Coverdale – Grafts

28 kwietnia ukazała się czwarta solowa płyta Kary-Lis Coverdale pt. Grafts, która – nawiązując do tytułu – zaszczepia w słuchaczu pragnienie długotrwałego obcowania z jej muzyką. I choć ma to pozytywne skutki jednocześnie czuć pewien niedosyt.
Kanadyjka, znana także pod pseudonimem K-LC, wydała do tej pory trzy albumy – A 480, Sirens i Aftertouches. Grafts jest jednak szczególny – to winylowy debiut artystki, która obok solowej kariery ma na koncie również współpracę z Timem Heckerem, How To Dress Well czy Lee Bannonem.

Powiem szczerze, że po przesłuchaniu Grafts od razu miałam ochotę napisać recenzję. Jedyny problem był taki, że moje odczucia zamykały się w hasłowych „doskonałe”, „piękne”, „obezwładniające”. Z drugiej strony czemu tak nie zacząć skoro to prawda?

Moim zdaniem Grafts to najlepsze – jak dotychczas – wydawnictwo Kary-Lis Coverdale. Choć nie lubię muzycznych porównań, w tym miejscu muszę sobie pozwolić na wyjątek. Gdyby w ciemno ktoś zapytał mnie z czym kojarzy mi się ta muzyka, to bez wahania odparłabym, że to surowa, zaakcentowana wyłącznie na pianino praca Steve’a Reicha. Muzykę S. Reicha i to co dostajemy na Grafts łączy minimalizm i spokój kolejno pojawiających się dźwięków, ich nienachalność i idealnie wymierzona ilość.

Porzucając jednak porównywanie, Grafts to dzieło oryginalne. A to za sprawą połączenia przez Coverdale akustycznego pianina z delikatną elektroniką, momentami ledwie słyszalną. Artystka postawiła na proste, czasem nawet ascetyczne formy, które subtelnie rozciągają przeznaczoną im przestrzeń muzyczną, oscylując gdzieś między minimalizmem, a ambientem. Skupiają uwagę na tym co teraźniejsze, odrywając słuchacza od wspomnień i myśli o przyszłości. Tak jakby Kara-Lis Coverdale chciała podkreślić, że tylko teraźniejszość jest ciekawa.

Unikam stwierdzenia, że Grafts to płyta melancholijna (choć w istocie tak jest) bo akurat w tym przypadku na niewiele się to zda. Pisząc zamiast tego, że to płyta rozluźniająca umysł, o wręcz medytacyjnych walorach, da wam to namiastkę tego, czego możecie się spodziewać w trakcie odsłuchu.

Moje krótkie i jednoznaczne pochwały muszę skończyć równie szybko jak je zaczęłam i to z dość prozaicznego powodu. Trzy utwory znajdujące się na Grafts tj. kolejno „2c”, „Flutter” i „Moments in Love” liczą łącznie raptem nieco ponad 22 minuty. To dla mnie zdecydowanie za krótko. „Moments in Love” skończyło się w chwili kiedy dopiero co się zrelaksowałam. Niczym pełne emocji opowiadanie bez zakończenia. Właśnie dlatego gdy wcześniej zachwycałam się płytą celowo nie użyłam słowa „wybitna”.

Nie chodzi jednak o sam czas a to, że słuchając Grafts czuć, że ta płyta miała większy potencjał. Potencjał, którego Kara-Lis Coverdale nie rozwinęła, z niezrozumiałych dla mnie przyczyn. A może to po prostu swoisty prolog? Oby – Grafts niewątpliwie odsłania jeszcze szerzej możliwości talentu kanadyjskiej pianistki, kompozytorki i producentki. Z nadzieją czekam na więcej.

28.04.2017, Boomkat

Profil na Facebooku » Boomkat »
 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.