HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Rhodri Davies / David Sylvian / Mark Wastell – There Is No Love

Zaprzeczenie wzmaga istnienie.

Brytyjski artysta Willard Wigan tworzy miniaturowe rzeźby, które mieszczą się w uchu igielnym. Od zwierząt, przedmiotów, architektury i „Ostatniej Wieczerzy”, poprzez ikony filmowe („Gwiezdne wojny”, „Żółta łódź podwodna”) i literackie („Alicja w Kranie Czarów”, „Królewna Śnieżka”), aż po Elvisa Presleya, familię Obamów oraz Henryka VIII i jego sześć małżonek. Najmniejsze dzieła mają zaledwie pięć tysięcznych milimetra długości i potrzeba porządnego mikroskopu, aby je dokładnie obejrzeć. Za materiał służą zazwyczaj ziarnka piasku, cukru i ryżu – skrupulatnie ciosane drobnymi odłamkami diamentów i cienkimi skalpelami, następnie malowane farbą nanoszoną za pomocą muszych włosków, a potem przenoszone na igłę, szpilkę lub gwoździk przy użyciu szczypczyków z ludzkich rzęs. Wyjątek stanowił profil Elżbiety II, wyrzeźbiony w ziarnku kawy jako maleńki relief.


(źródło: SWNS Digital)

Zminiaturyzowany świat fantazji stał się azylem dla zmagającego się z trudnym dzieciństwem Wigana (niezdiagnozowana dysleksja, brak zrozumienia u nauczycieli i rówieśników itd.). Za namową matki – która poradziła mu, aby „poszedł w małe”, a stanie się wielki – zaczął tworzyć. Chciał pokazać światu, że „nic nie istnieje”; jeśli ludzie nie będą mogli zobaczyć jego twórczości, nie będą w stanie jej oceniać. Jest to więc sztuka intymna, zrodzona z bólu i wątpliwości, a jej drobiazgowość okupiona jest długim czasem wręcz nieludzkiego skupienia i precyzji. Stworzenie jednej rzeźby trwa od 6 do 18 tygodni. Artysta pracuje po kilkanaście godzin na dobę, w całkowitej samotności i na granicy wyczerpania. Najczęściej w nocy, gdy cichnie gwar codzienności. Zdarzało się, że niechcący połykał swoje dzieła. Kontroluje więc oddech do tego stopnia, że rzeźbi w stanie medytacji, pomiędzy uderzeniami serca.

Wspólna płyta tria Rhodri Davies-David Sylvian-Mark Wastell ma wiele wspólnego z dokonaniami Willarda Wigana. Półgodzinny utwór „There Is No Love” jest podobnie „niewidzialny”, kruchy i osobisty. U rzeźbiarza nie istnieje nic, tutaj ofiarą nieistnienia pada miłość (w tytule) i muzyka (w treści). Ale zaprzeczenie wzmaga istnienie. Wiedział o tym już Magritte, malując fajkę i nazywając obraz „To nie jest fajka”. Również członkowie tria pojmują, że mniej może znaczyć więcej. Sylvian powtarza tytułową frazę i melodeklamuje fragmenty sztuki teatralnej „Samotność pól bawełnianych” Bernarda-Marie Koltèsa. Słowom towarzyszy skrajnie minimalistyczna muzyka – harfy, wibrafon i radio Daviesa oraz perkusjonalia Wastella: tam-tamy, cymbały, misy dźwiękowe, rozmaite dzwonki i dzwony (w tym rurowe), bęben basowy oraz metalowy łańcuch. Pojedyncze dźwięki pomiędzy uderzeniami serca.


(źródło: Amazing Stuff)

Mało tu muzyki, a więcej słów, ale i one są powściągliwe – historia jest oszczędna i niejasna (pachnie ciemnymi interesami lub innym szwindlem). Nad przypominającą hipnotyczne słuchowisko radiowe całością unosi się elektroniczna mgła – tak delikatna, że niemal niezauważalna, znów na podobieństwo mikro-sztuki Wigana. Kiedy milknie głos, instrumenty grają gęsto rozproszonym dźwiękiem. Gdy ten w końcu wybrzmiewa, cisza – inna forma niebytu rozumiana jako brak dźwięków – staje się integralną częścią muzyki. Absence is presence, powtarza za Joyce’em młody papież o powierzchowności Jude’a Lawa.

Confront | 2017

Fragment „There Is No Love” na stronie BBC: bbc.co.uk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Magda

    Panie Kaczmarski, potrafi Pan rozpalić wyobraźnię…