Natura Morta – Environ
Łukasz Komła:

Obcowanie z muzyką improwizowaną tria Natura Morta dostarcza wyjątkowych wrażeń. Warto to poczuć!

Henning Baer – Shatterproof
Paweł Gzyl:

Producencka wersja Grounded Theory.

ŻAL – Teodor
Paulina Miedzińska:

Muzyka ŻAL’u jest mroczna u podstaw, a drąży ją taneczne ziarno.

zvλd – Baklava
Maciej Kaczmarski:

Tajemnicze słodycze.

M.E.S.H. – Hesaitix
Paweł Gzyl:

Czy angielskiemu producentowi udało się przeskoczyć nowatorski debiut?

Nadah El Shazly – Ahwar
Łukasz Komła:

Egipska awangarda na krawędzi jawy i snu.

Anja Schneider – SoMe
Paweł Gzyl:

Pierwszy album niemieckiej producentki od dziewięciu lat.

Gajek – 17
Paweł Gzyl:

„17” to tak naprawdę odwrócone „71”.

Fallbeil – Macht Macht Zement
Paweł Gzyl:

Genialni dyletanci powrócili!

Various Artists – Watergate XV
Paweł Gzyl:

Tak się bawi Watergate.

Paul St. Hilaire & Rhauder ‎– Derdeoc
Maciej Kaczmarski:

Spadkobiercy kolektywu Basic Channel.

John Lake – #void
Jarek Szczęsny:

Jan od odczłowieczania.

Blush Response – Infinite Density
Paweł Gzyl:

EBM w służbie techno – i na odwrót.

Burial – Untrue po 10 latach
Redakcja:

Jak oceniamy „Untrue” z perspektywy 10 lat? Jak mocno ta płyta wpłynęła na nas, a jak mocno na elektronikę? Przeczytajcie opinie autorów NM i komentujcie.

Lee Gamble – Mnestic Pressure

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Usłyszeliśmy o Lee Gamble, kiedy stało się głośno o berlińskiej wytwórni PAN. To właśnie jego płyty – „Dutch Tvashar Plumes” i „Diversions 1994–1996” sprzed pięciu lat – pomogły szerzej zaistnieć tłoczni Billa Kouligasa na elektronicznej scenie. Stało się tak, ponieważ zarówno dla PAN, jak i dla Anglika oba wydawnictwa były punktem zwrotnym w ich działalności. Wszak i brytyjski producent, i niemiecka firma działali już wcześniej, ale tym razem zrezygnowali z abstrakcyjnej i nieprzystępnej awangardy na rzecz pomysłowej dekonstrukcji muzyki klubowej.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. PAN została okrzyknięta najbardziej progresywną wytwórnią w elektronicznym undergroundzie, a Gamble stał się gwiazdą artystycznych festiwali w rodzaju Unsoundu czy CTM. Dwie pierwsze płyty Brytyjczyku pokazały, że potrafi on rozbijać na atomy i potem sklejać w nowe konfiguracje klasyczne gatunki muzyki tanecznej. Na pytanie czy potrafi stworzyć coś własnego, odpowiedział dopiero kolejny krążek artysty dla PAN – „Koch”. Zawarta na nim eksperymentalna wizja techno była naprawdę efektowna – i otwierała mu drogę do dalszych sukcesów.

W tym kontekście wydany po trzech latach przerwy kolejny album Gamble zaskakuje. Ukazuje się on bowiem już nie w barwach wytwórni Kouligasa, ale dla niedwuznacznie flirtującego z komercyjnym rynkiem Hyperdubu, mającemu na swym koncie sprzedażowe sukcesy Buriala, Jessy Lanzy, Cooly G czy prowadzącego tłocznię Kode9a. Słychać to od razu na „Mnestic Pressure”, bo spora część nagrań z zestawu odwołuje się do tanecznej bass music, śmiało wykorzystując zdobyczne glitchu w penetrowaniu hip-hopu czy R&B („Istian” czy „23 Bay Flips”). W efekcie otrzymujemy bardziej abstrakcyjną wersję muzyki z Hyperdub – ale jednak z konkretnie tanecznym przytupem.

Drugie oblicze albumu tworzą natomiast utwory odwołujące się do klasycznego IDM-u w swym najbardziej bujnym rozkwicie. Mowa tu przede wszystkim o albumie „Richard D. James” Aphex Twina, który był dla Gamble’a niewątpliwie największą inspiracją przy tworzeniu lwiej części „Mnestic Pressure”. Mamy tu bowiem gąszcz sprężystych i poplątanych breaków, które uzupełniają pneumatyczne akordy kanalizacyjnych klawiszy i tworzące oniryczny nastrój rozlane tła („Swerva” czy „Quadripoints”). Brzmi to jak na tego producenta nad wyraz przystępnie i chcąc nie chcąc stawia go w pozycji naśladowcy klasyka gatunku.

Trudno powiedzieć dlaczego Gamble wybrał taką drogę. W międzyczasie od wydania „Kocha” założył własną wytwórnię – UIQ. Jej nakładem ukazało się kilkanaście ciekawych wydawnictw odświeżających estetykę techno, wśród których wyjątkowe miejsce zajęła EP-ka debiutanta kryjącego się pod pseudonimem Lanark Artefax. Entuzjastyczne przyjęcie „Glasz”, zawierającej nową wizję glitchowego IDM-u, musiało mocno podziałać na wyobraźnię Gamble. Stąd być może i zwrot w jego własnej twórczości w stronę podobnych brzmień. Efektem tego „Mnestic Pressure”, która najbardziej spodoba się wszystkim fanom Aphex Twina.

Hyperdub 2017

www.hyperdub.net

www.facebook.com/Hyperdub.Records

www.facebook.com/leegamblemusic

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. duduś

    „pneumatyczne akordy kanalizacyjnych klawiszy” litości, co to w ogóle znaczy…

  2. m

    Hej, sorry, ale twierdzenie, że jakiś konkretny album był inspiracją dla danego artysty, jest poważnym nadużyciem kompetencji recenzenta. Piszesz”niewątpliwie” – podaj źródło. Z kolei o tym, dlaczego Gamble wybrał taką drogę, można poczytać w licznych wywiadach na temat albumu, które się od paru miesięcy ukazują… Tematu komentarza o Lanarku chyba nawet nie warto poruszać. Dziwacznie plotkarska i spekulacyjna recenzja.

    • Paweł Gzyl

      Każda recenzja ma subiektywny charakter. Piszący ją wyrażą to, co ON słyszy na danej płycie. Ja na tym albumie usłyszałem wpływ Aphex Twina – dlatego jest słowo „niewątpliwie”. Poza tym artyści lubią w wywiadach opowiadać różne rzeczy – ale niekoniecznie oznacza to, że są one prawdą. Dlatego zadaniem recenzenta jest zajrzeć dalej i wyciągnąć na wierzch inspiracje być może nawet nieuświadamiane sobie przez artystę lub skrzętnie przezeń przemilczane. Co oczywiście nie oznacza, że tylko recenzent zna prawdę. Jego tekst to tylko jego opinia.

      • m

        no właśnie – recenzja to opinia, a te należy wyrażać jak opinie, a nie fakty objawione. no ale skoro recenzent wie lepiej od artysty…

      • Paweł Gzyl

        Moze czasem recenzent wie lepiej niż artysta? Bo jakby chciec kierowac sie tym, co artysta opowiada o swojej plycie, to trzeba by pisac o kazdej, ze jest genialna.