Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



The James L’Estraunge Orchestra – Eventual Reality

Orkiestra bez fraków, która tak naprawdę nigdy nie istniała. Na jeden koc, kilka świec i kominek. Ewentualnie.

Debiutancka płyta The James L’Estraunge Orchestra, zatytułowana „Eventual Reality” przynosi przyjemną mieszankę jazzu (także w wersji z przedrostkiem „nu”) i elektroniki. Orkiestrowy sznyt tego połączenia nadaje płycie dodatkowych atutów. Oczywiście są to przede wszystkim kapitalne przejścia i swoiste pojedynki poszczególnych instrumentów. W tym przypadku wyjątkowo ekspresywne i żywe. Na „Eventual Reality” to co energetyczne pobudza z wyczuciem („Closer”, „Autumn Fall”, utwór tytułowy, „We Rise”). Z kolei to co wyciszające, uspokaja bez nadmiernej tkliwości czy egzaltacji („The Call”, „See You Tonight”). To największy walor tej płyty. Ma w sobie dużo życiowego zrozumienia i szczerości mimo, że powstawała w warunkach, które dla wielu mieszczuchów będą postrzegane jako samotnia.

Za projektem stoi znany edynburski producent Ricky Reid, który zmęczony hałasem życia w mieście postanowił zaszyć się w studio, stworzonym przez siebie w odosobnionej starej chałupce, w pięknej lokalizacji północnego regionu Szkocji – Highlands, obejmującego Góry Kaledońskie i Grampiany. Wyjątkowe miejsce owocowało serdecznymi wizytami. Reida odwiedzali przyjaciele będący muzykami. Towarzystwo odpoczywało za dnia, ciesząc się czystym powietrzem i malowniczymi pejzażami, a wieczorami organizując muzyczne sesje trwające do późnych godzin nocnych. To co zostało zarejestrowane Ricky szlifował w swojej samotni przez kolejne miesiące. Tak właśnie powstało dzieło orkiestry, która tak naprawdę nigdy nie istniała.

Jednocześnie to jak powstawała „Eventual Reality”, zdeterminowało emocjonalność płyty, opartą o naturalność, szczerość i życiową nostalgię. Dzięki temu mamy tu wiele muzycznych opowieści o samym życiu, nieuchronności jego przemijania, ale też zarówno o jego pięknie jak i gorzkości. Przykładowo utwór „The Call”, który Reid napisał po tym jak dotarła do niego wiadomość o lokalnym wypadku samochodowym, w trakcie którego zginęła młoda dziewczyna, która podróżowała po okolicy, w której zamieszkał. Z drugiej strony Reid opowiada też historie o metafizycznym tle. W autobiograficznym „See You Tonight”, rozmyśla nad nieuchronnością przemijania młodości, zaś w „Closer” opowiada o energii i bliskości rodzącej się między ludźmi żyjącymi w większych miastach. Tu Reid stanowczo zdaje się zaprzeczać słowom A.Camusa, że jedyne lekarstwo dla znużonych życiem w gromadzie to życie w wielkim mieście, bo to jedyna pustynia, jaka jest dziś dostępna.

Najlepszym fragmentem tej płyty jest dla mnie wspomniany „See You Tonight”. To taki numer, który już od progu mówi: „Zdejmij buty, połóż się pod kocem i przy lampce wina opowiedz mi o swoim dniu.” I rzeczywiście, słuchając tej płyty ma się wrażenie, że właściwie za każdym z utworów stoi jakaś historia o życiu jakie wszyscy w jakiś sposób znamy czy jakiego wszyscy czasem potrzebujemy. Niby zwykła, a jednak niezwykła. „Eventual Reality” w istocie stawia słuchaczowi pytanie: Czy jest coś ciekawszego od tego życia, które mamy?

2017 | Barely Breaking Even [BBE]

Profil na Facebooku » Oficjalna strona BBE »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze