Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

The James L’Estraunge Orchestra – Eventual Reality

Orkiestra bez fraków, która tak naprawdę nigdy nie istniała. Na jeden koc, kilka świec i kominek. Ewentualnie.

Debiutancka płyta The James L’Estraunge Orchestra, zatytułowana „Eventual Reality” przynosi przyjemną mieszankę jazzu (także w wersji z przedrostkiem „nu”) i elektroniki. Orkiestrowy sznyt tego połączenia nadaje płycie dodatkowych atutów. Oczywiście są to przede wszystkim kapitalne przejścia i swoiste pojedynki poszczególnych instrumentów. W tym przypadku wyjątkowo ekspresywne i żywe. Na „Eventual Reality” to co energetyczne pobudza z wyczuciem („Closer”, „Autumn Fall”, utwór tytułowy, „We Rise”). Z kolei to co wyciszające, uspokaja bez nadmiernej tkliwości czy egzaltacji („The Call”, „See You Tonight”). To największy walor tej płyty. Ma w sobie dużo życiowego zrozumienia i szczerości mimo, że powstawała w warunkach, które dla wielu mieszczuchów będą postrzegane jako samotnia.

Za projektem stoi znany edynburski producent Ricky Reid, który zmęczony hałasem życia w mieście postanowił zaszyć się w studio, stworzonym przez siebie w odosobnionej starej chałupce, w pięknej lokalizacji północnego regionu Szkocji – Highlands, obejmującego Góry Kaledońskie i Grampiany. Wyjątkowe miejsce owocowało serdecznymi wizytami. Reida odwiedzali przyjaciele będący muzykami. Towarzystwo odpoczywało za dnia, ciesząc się czystym powietrzem i malowniczymi pejzażami, a wieczorami organizując muzyczne sesje trwające do późnych godzin nocnych. To co zostało zarejestrowane Ricky szlifował w swojej samotni przez kolejne miesiące. Tak właśnie powstało dzieło orkiestry, która tak naprawdę nigdy nie istniała.

Jednocześnie to jak powstawała „Eventual Reality”, zdeterminowało emocjonalność płyty, opartą o naturalność, szczerość i życiową nostalgię. Dzięki temu mamy tu wiele muzycznych opowieści o samym życiu, nieuchronności jego przemijania, ale też zarówno o jego pięknie jak i gorzkości. Przykładowo utwór „The Call”, który Reid napisał po tym jak dotarła do niego wiadomość o lokalnym wypadku samochodowym, w trakcie którego zginęła młoda dziewczyna, która podróżowała po okolicy, w której zamieszkał. Z drugiej strony Reid opowiada też historie o metafizycznym tle. W autobiograficznym „See You Tonight”, rozmyśla nad nieuchronnością przemijania młodości, zaś w „Closer” opowiada o energii i bliskości rodzącej się między ludźmi żyjącymi w większych miastach. Tu Reid stanowczo zdaje się zaprzeczać słowom A.Camusa, że jedyne lekarstwo dla znużonych życiem w gromadzie to życie w wielkim mieście, bo to jedyna pustynia, jaka jest dziś dostępna.

Najlepszym fragmentem tej płyty jest dla mnie wspomniany „See You Tonight”. To taki numer, który już od progu mówi: „Zdejmij buty, połóż się pod kocem i przy lampce wina opowiedz mi o swoim dniu.” I rzeczywiście, słuchając tej płyty ma się wrażenie, że właściwie za każdym z utworów stoi jakaś historia o życiu jakie wszyscy w jakiś sposób znamy czy jakiego wszyscy czasem potrzebujemy. Niby zwykła, a jednak niezwykła. „Eventual Reality” w istocie stawia słuchaczowi pytanie: Czy jest coś ciekawszego od tego życia, które mamy?

2017 | Barely Breaking Even [BBE]

Profil na Facebooku » Oficjalna strona BBE »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze