Frame – The Journey
Jarek Szczęsny:

Spacer po kosmicznej pustce.

Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.



Rites of Fall – Truthsayer EP

Grzech w Edenie.

Bartek Kuszewski prezentuje wizję muzyki mrocznej, tajemniczej oraz metafizycznej. To z jednej strony luźne nawiązania do albumu „Hades” Mondkopfa. Z drugiej zaś, charakterystyczny dla producentów z Northern Electronics chłód i wyrachowanie. Masteringiem EP’ki zajął się Rafael Anton Irisarri z Black Knoll Studio, my zaś od 3 listopada możemy słuchać coś naprawdę ciekawego

Zaczynam od „Eden (Last Days)”. Zaopatrzone w delay i reverb stalowe pogłosy unoszą się na rozwibrowanym sub basie. Wietrzne syntezatory przynoszą ognisty deszcz w postaci seryjnie wystrzeliwanych hi hatów oraz odległego podźwięku werbla. Chwila wyciszenia, by nagle z całą mocą wybuchnąć. Pasaty ciężkich akordów spadają z nieba, w tle trwają erupcje wulkanów, ziemia zatrzęsła się. To ostatnie dni raju.

W „Corpus Resonanticum” dolne częstotliwości kontrabasu zapraszają do wspólnej gry wyłaniające się z krateru głosy. Mają one w sobie coś niebiańskiego i piekielnego zarazem. Jeśli dodamy do tego jeszcze noise’owe przeszkadzajki w tle, to otrzymamy muzykę podobną do tej, którą mogliście usłyszeć przy okazji gry w serię Diablo. Matt Uelmen byłby zadowolony. Ja jestem.

„Head of Snake” to kontynuacja wibrujących basów oraz szerokich pasm syntezatorów. Rytmiczne wybijanie twardej stopy inwokuje nadjeście nieznanego. Wyjące pady, tektoniczne uderzenia w bębny oraz wyjący z bólu chór przedstawiają upadek człowieka w postaci alegorycznego obrazu ukazującego zerwanie owocu z drzewa poznania.

„Truthsayer” zahacza się o ambientową oraz noise’ową estetykę. Basowe trąby, wibrujące syntezatory oraz wokalizy jakby uspokoiły się. Trwa to mniej więcej do połowy utworu, gdzie podniosłe dźwięki kreślą wizję wygnania z raju. Jednocześnie widzę obraz przyszłości, gdzie odkupienie będzie leżało w gestii działania każdego człowieka. Niezły trip!

03.11.2017

Rites of Fall FB

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Kto linkował?

  1. RITES OF FALL | NOKTO MEDIA