Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.

Jakub Lemiszewski – Podróż Na Wschód – Część I
Jarek Szczęsny:

Kuba i kamień filozoficzny.



Lolasister – Infinite Jest EP

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

Tytuł „Infinite Jest” oczywiście odnosi się do słynnej książki z 1996 roku amerykańskiego i już nieżyjącego pisarza Davida Fostera Wallace’a (1962-2008). Zapewne doskonale wiecie, jak zakończył swój żywot ten artysta. Dlaczego o tym wspominam? Choćby dlatego, że muzyka Lolasister ma całkiem spore pokłady melancholii, ale takiej bezpretensjonalnej.

Zespół tworzy piątka młodych muzyków z Berna: Leoni Altherr (śpiew, gitara), Sibyl Hofstetter (śpiew), Luzius Schuler (instrumenty klawiszowe), Jeremias Keller (bas) i Benedikt Utzinger (perkusja). „Infinite Jest” zarejestrowali dosłownie w ciągu kilku dniu w trakcie pobytu w Bretanii w przytulnej stodole przekształconej w studio nagrań. W ich nagraniach przewijają się opowieści o depresji czy lęku (wystarczy wsłuchać się w „A Coloured Image Of The Sun”), ale nie brakuje w tym wszystkim satyry. Altherr porównuje muzykę Lolasister do „radosnego skoku w otchłań”.

Muzycznie, niby nic nowego, ale dobrze się ich słucha, ponieważ czuć, że grają bez wyraźnego parcia na zaistnienie. Piosenki z „Infinite Jest” przywodzą na myśl różnych artystów. Wokalne unisono Altherr i Hofstetter lgnie w stronę tego, co znamy z Low, Mazzy Star, Colleen, Josephine Foster czy Angel Olsen. Stylistyka obrana przez Lolasister ma sporo z slowcore’u, jaki kultywuje choćby Low. W kompozycji „Zoo” eksperymenty z jazzem, rockiem i balladą szczególnie zainteresują fanów Stereolab oraz Tindersticks. Podobny klimat utrzymał się w „Birds On Wires”, ale w tym przypadku, nie mogę nie wspomnieć o Calexico – tremola na werblu Utzingera drżą z tą samą czułością i estymą, jak u Johna Convertino.

Nie będzie to wyszukane zakończenie recenzji, ale najzwyczajniej w świecie, czekam na więcej! Tymczasem wracam do tego, co już jest – „Infinite Jest”!

15.06.2018 | self-released

 

Strona Lolasister »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Aż z ciekawości posłuchałem kilka piosenek. Świetny styl!