KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Lolasister – Infinite Jest EP

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

Tytuł „Infinite Jest” oczywiście odnosi się do słynnej książki z 1996 roku amerykańskiego i już nieżyjącego pisarza Davida Fostera Wallace’a (1962-2008). Zapewne doskonale wiecie, jak zakończył swój żywot ten artysta. Dlaczego o tym wspominam? Choćby dlatego, że muzyka Lolasister ma całkiem spore pokłady melancholii, ale takiej bezpretensjonalnej.

Zespół tworzy piątka młodych muzyków z Berna: Leoni Altherr (śpiew, gitara), Sibyl Hofstetter (śpiew), Luzius Schuler (instrumenty klawiszowe), Jeremias Keller (bas) i Benedikt Utzinger (perkusja). „Infinite Jest” zarejestrowali dosłownie w ciągu kilku dniu w trakcie pobytu w Bretanii w przytulnej stodole przekształconej w studio nagrań. W ich nagraniach przewijają się opowieści o depresji czy lęku (wystarczy wsłuchać się w „A Coloured Image Of The Sun”), ale nie brakuje w tym wszystkim satyry. Altherr porównuje muzykę Lolasister do „radosnego skoku w otchłań”.

Muzycznie, niby nic nowego, ale dobrze się ich słucha, ponieważ czuć, że grają bez wyraźnego parcia na zaistnienie. Piosenki z „Infinite Jest” przywodzą na myśl różnych artystów. Wokalne unisono Altherr i Hofstetter lgnie w stronę tego, co znamy z Low, Mazzy Star, Colleen, Josephine Foster czy Angel Olsen. Stylistyka obrana przez Lolasister ma sporo z slowcore’u, jaki kultywuje choćby Low. W kompozycji „Zoo” eksperymenty z jazzem, rockiem i balladą szczególnie zainteresują fanów Stereolab oraz Tindersticks. Podobny klimat utrzymał się w „Birds On Wires”, ale w tym przypadku, nie mogę nie wspomnieć o Calexico – tremola na werblu Utzingera drżą z tą samą czułością i estymą, jak u Johna Convertino.

Nie będzie to wyszukane zakończenie recenzji, ale najzwyczajniej w świecie, czekam na więcej! Tymczasem wracam do tego, co już jest – „Infinite Jest”!

15.06.2018 | self-released

 

Strona Lolasister »Profil na Facebooku »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Aż z ciekawości posłuchałem kilka piosenek. Świetny styl!