The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who know”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Lolasister – Infinite Jest EP

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

Tytuł „Infinite Jest” oczywiście odnosi się do słynnej książki z 1996 roku amerykańskiego i już nieżyjącego pisarza Davida Fostera Wallace’a (1962-2008). Zapewne doskonale wiecie, jak zakończył swój żywot ten artysta. Dlaczego o tym wspominam? Choćby dlatego, że muzyka Lolasister ma całkiem spore pokłady melancholii, ale takiej bezpretensjonalnej.

Zespół tworzy piątka młodych muzyków z Berna: Leoni Altherr (śpiew, gitara), Sibyl Hofstetter (śpiew), Luzius Schuler (instrumenty klawiszowe), Jeremias Keller (bas) i Benedikt Utzinger (perkusja). „Infinite Jest” zarejestrowali dosłownie w ciągu kilku dniu w trakcie pobytu w Bretanii w przytulnej stodole przekształconej w studio nagrań. W ich nagraniach przewijają się opowieści o depresji czy lęku (wystarczy wsłuchać się w „A Coloured Image Of The Sun”), ale nie brakuje w tym wszystkim satyry. Altherr porównuje muzykę Lolasister do „radosnego skoku w otchłań”.

Muzycznie, niby nic nowego, ale dobrze się ich słucha, ponieważ czuć, że grają bez wyraźnego parcia na zaistnienie. Piosenki z „Infinite Jest” przywodzą na myśl różnych artystów. Wokalne unisono Altherr i Hofstetter lgnie w stronę tego, co znamy z Low, Mazzy Star, Colleen, Josephine Foster czy Angel Olsen. Stylistyka obrana przez Lolasister ma sporo z slowcore’u, jaki kultywuje choćby Low. W kompozycji „Zoo” eksperymenty z jazzem, rockiem i balladą szczególnie zainteresują fanów Stereolab oraz Tindersticks. Podobny klimat utrzymał się w „Birds On Wires”, ale w tym przypadku, nie mogę nie wspomnieć o Calexico – tremola na werblu Utzingera drżą z tą samą czułością i estymą, jak u Johna Convertino.

Nie będzie to wyszukane zakończenie recenzji, ale najzwyczajniej w świecie, czekam na więcej! Tymczasem wracam do tego, co już jest – „Infinite Jest”!

15.06.2018 | self-released

 

Strona Lolasister »Profil na Facebooku »

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Aż z ciekawości posłuchałem kilka piosenek. Świetny styl!