Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.



Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths

Americana poddana eksperymentom.

Zespół Jaye Jayle nie był głównym zajęciem Evana Pattersona. Otóż ten gitarzysta jest również mózgiem operacyjnym zespołu Young Widows, który para się muzyką gitarową w ramach psychodelicznej, post-hardocore`owej i noise`owej materii. Na boku, bez napięcia, postanowił rozkręcić inną kapelę, której nazwa brzmi Jaye Jayle. To już zupełnie inna para kaloszy. W rolach głównych występują również Neal Argabright na perkusji, Corey Smith z syntezatorem oraz perkusją, Todd Cook na basie, a także Emma Ruth Rundle na wokalu i z gitarą. Najczęściej w ich kontekście przywoływane jest określenie americana. To prawda, ale została poddana eksperymentom.

Słuchając „No Trail (Path Two)” wpływ Nicka Cave`a jest oczywisty, ale tropy wiodą również do Neila Younga. Upoić się można lamentem w przeplatających się damsko-męskich wokalach. Do końca sam nie wiem co sprawia, że całość, mimo znanych z historii elementów, działa z taką intensywnością. Czy jest to siła interpretacji, pewność twórców, a może umiejętności prestidigitatorskie? Proszę samemu znaleźć odpowiedź na to pytanie. Na wejściu natomiast dostajemy fortepianowe partie, które za sprawą syntezatora, przeistaczają się w mętne, zawodzące, elektroniczne brudy. Zaskakująca dychotomia. Charakterystyczne wycie wywołujące napięcie aż do osiągnięcia punktu kulminacyjnego słychać wyraźnie w „As Soon As Night”.

Soczysty, piekielnie rytmiczny i bardzo dobrze zagrany jest „Ode To Betsy”. Koniecznie należy wsłuchać się w brzmienie gitar. Od lekkich trąceń, rytmicznych prac połączonych z basem aż po rzężący dźwięk. W tle rozgrywa się interesująca batalia między syntezatorem a instrumentami perkusyjnymi. Hipnotyczny moment. Rundle i Patterson świetnie się uzupełniają, stanowiąc istotę całego albumu. Najbardziej ekspansywnym momentem ich współpracy jest „Marry Us”. Jest w tym coś ceremonialnego, a słyszalne tamburyny dodają psychodelicznego posmaku. Emocjonalna jest również warstwa tekstowa. Jeśli miałem jakieś wątpliwości odnośnie tej płyty to „Accepting” rozwiewa je.

Dawno nie słyszałem tak dobrego kawałka rockowego, który nie byłby rockiem. Praktycznie. To królestwo perkusji, kłania się krautrock, a na deser wściekły popis Drew Millera na saksofonie. Dosadna fraza też się znajdzie: „If I had a Father I would tell him to fuck off”. Z kolei post-punkowy „Cemetery Rain” to już zupełnie inna historia. Wykluczenie gitar z roli głównej i zasępienie ich syntezatorami to pomysł trafiony. Dzięki temu, jeśli już strunowce się zjawiają, to wywołują wrażenie odpowiednio duże. A słuchając tego kawałka można usłyszeć jak to posunięcie wpłynęło na dramatyzm. „No Trail and Other Unholy Paths” jest albumem spójnym, nie popadającym w tani manieryzm oraz zachowującym delikatny chłód. Czerpie z muzycznej tradycji i nie zostanie łatwo nadgryziony przez ząb czasu.

Sargent House | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze