Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.



Sarmacja – Tutejsi EP

Łączenie podzielonego.

W opublikowanym kilka dni temu wywiadzie Tymon Tymański dość mocno i celnie skomentował sprawę zaniedbywania polskiej kultury przez różnorakie obozy rządzące. Trudno się z artystą nie zgodzić. Na szczęście mamy w Polsce wielu ludzi, którym projekty zakorzenione w polskim dorobku kulturalnym nie są obce i którzy widzą w tym ciekawe źródło do czerpnia artystycznej inspiracji oraz łączenia, a nie dzielenia. I którzy o to dbają.

Przykładowo polska szkoła jazzu, z której garściami czerpią odnoszący sukcesy EABS czy Wojtek Mazolewski. Ot inteligentny polski hip-hop. I jest też polska elektronika. Od lat kluczową postacią jest w tym gatunku Noon i Hatti Vatti. Nikomu nie trzeba też przedstawiać duetu Skalpel. W ciągu kilku lat silną pozycję artystyczną zbudował sobie Bartek Kruczyński (Pejzaż, Earth Trax, połowa duetu Ptaki) czy Syny, w przypadku których po wydaniu drugiej płyty „Sen” możemy już mówić o swoistym fenomenie. Muzyka tych artystów osadzona jest w pewien sposób polskiej rzeczywistości i to na wagę złota, że mamy w kraju muzyków, którzy nie gonią za zachodnimi trendami, a swoją sztukę tworzą korzystając także z krajowych zasobów, uzyskując efekt oryginalny i uniwersalnie trafiając do odbiorcy, tego w Polsce jak i poza jej granicami.

Do tego grona właśnie dołączył duet Sarmacja, tworzony przez Pawła Bartnika (znany też jako DJ Sajko, członek zespołu kIRk, związany z Astigmatic Records) oraz Michała Kołowacika aka Echo Deal, którzy 19 października opublikowali EP-kę „Tutejsi”. Pierwotnie miała ukazać się w 2016 r. w ramach wytwórni Father And Son Records And Tapes. Z uwagi na różne zawirowania losowe premiera przesunęła się aż do teraz, kiedy po dopracowaniu materiału „Tutejsi” ukazali się nakładem Astigmatic Records.

Paweł i Michał mówią, że Sarmacja to zespół z prowincji (Paweł pochodzi z Płocka, a Michał z Kutna). Nie jest to bez znaczenia. Pięć utworów, które trafiły na EP-kę to dubowa opowieść z elementami ciemnego, niepokojącego techno. Przesiąknięta jest duchem polskiego krajobrazu oddalonego od wielkich miast i rytmem życia jaki tam panuje. Z surowego i esencjonalnego brzmienia można niemal garścią złapać emocje związane z trudem życia w mniejszej społeczności.

Z drugiej strony muzyka ta budzi w człowieku przywiązanie do małych ojczyzn, wspomnienie zapachu ich czystego powietrza, polan, lasów, wąskich wiejskich dróg i bezkresu np. mazowieckiej równiny, która gdyby nie przez fakt urodzenia tam mogłaby wydać się smutnym miejscem. Tam jednak jest ciepły dom, który zrodził tożsamość i do którego zawsze można wrócić.

„Tutejsi” to też opowieść o miejscach i ludziach, którzy uczą pokory, szacunku i dialogu. Tu nie wszystko jest na już i od ręki. Idealnie wpisuje się w to brzmieniem jak i tytułem utwór „Sztuka Oczekiwania”. Na tej lokalnej ziemi nie ubarwisz się w kolorowym świetle i blasku wieżowców, witryn czy reflektorów. Wręcz przeciwnie, musisz nauczyć się żyć i radzić sobie z rzeczywistą paletą kolorów, w tym także z szarością. Za to sam możesz w tej palecie dostrzec wiele odcieni i w tych niezaburzonych warunkach zbudować lub odnaleźć siebie.

Surowe brzmienie „Tutejszych” jest osadzone w chłodzie („Centrum pogranicza”) i niepokoju, czasem nawet połączonym z szaleństwem („Chłopa i wierzbę tu równo cieli”) lub budzącym trwogę. Słychać to utworze „Ziemia łapie oddech”, opublikowanym jako pierwszy singiel z EP-ki, i w zamykającym wydawnictwo utworze „Polska”, instrumentalnym coverze Kultu.

Sarmacja idealnie wpasowuje się w projekt „polskiej elektroniki” serwując nam muzykę pełną uniwersalnych brzmień od dubu po techno, a przy tym bogatą w metafizyczne pierwiastki polskie. I właśnie dlatego, że jesteśmy stąd mocno nas to chwyta. Nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, Sarmacja zaprasza do świata „Tutejszych”. Poznajcie ich. To ciekawi ludzie, z którymi więcej nas łączy niż dzieli. A może też zobaczycie w nich samych siebie?

19 października 2018 | Astigmatic Records

Profil Sarmacja na Facebooku » Profil Astigmatic Records na Facebooku » Profil Sarmacja na Bandcamp » Oficjalna strona Astigmatic Records »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. gutek

    Świetna ep-ka ale nie wyczuwam zeby jakoś szczegolnie ta muzyka wywodzila się z pl kultury.

  2. Diuna

    Instrumentalna elektronika to pole do setki interpretacji i wyobrażeń więc gdyby nie sugerująca temat okładka nie zgadłbym że chodzi o jakiś regionalizm. Dla mnie po prostu świetna realizacja i znakomita płyta.