Wpisz i kliknij enter

Emiliana Torrini – Fishermans Woman


„Jestem pełna sprzeczności, bardzo schizofreniczna, nigdy nie wiem czego chcę, potrafię w jednym momencie potrzebować samotności i izolacji, aby zaraz potem wpaść w niekończącą się zabawę. Jestem niezła w zaskakiwaniu ludzi” – mówi Emiliana Toriini, właścicielka jednego z najlepiej rozpoznawalnych głosów w ambitnej popowej elektronice, islandka mająca na swym koncie kilka solowych krążków, również współpracę z takimi gwiazdami jak GusGus czy Thievery Corporation. I oto – zgodnie ze swoimi słowami – nie proponuje nam nowej płyty, a raczej zaskakuje nas, wprawia w lekkie zdumienie. Dlaczego?
Przede wszystkim – klimat. Emiliana, porównywana zazwyczaj do swej słynniejszej krajanki – Bjork, poruszała się dotychczas w obszarach elektroniczno – avant-popowych, sięgając po trip-hop, rozbudowane aranże, kompozycje przestrzenne i skomplikowane. Tym razem jest zupełnie inaczej – artystka postanowiła wyciszyć swą muzykę, skupić się nie na brzmieniu, a na melodiach, słowach, klimacie, wszechogarniającej „osobistości” i intymności. „The windows are open, the flies are in / Nothing brings me down / The phones are off the music is on / Nothing brings me down”, tak zaczyna się ten krążek, potem jest marzycielsko, melancholijnie, smutno, zmysłowo, potem znów beztrosko – Emiliana nagrała muzykę pełną subtelnych emocji, na gitarę, pianino i głos, na wieczór, noc i sen, muzykę bez brzmieniowych przygód, puchową i wyciszoną, zupełnie inną niż ta, którą znaliśmy choćby z „Love in the Time od Science”. Co więcej – skupienie się na melodiach dało znakomite efekty – „Fishermans Woman” przepełniona jest pięknymi harmoniami, wspomnieć choćby rozbujany, znany już wcześniej „Lifesaver”, albo kończącą płytę, bajkową „Serenade”, albo kawałek tutułowy, okazujący się tutaj niespełna dwuminutową perełką. Całość przypomina wspólną płytę Beth Gibbons z Rustin Manem – czyżby trip hop zmierzał w stronę wyciszonej akustyki? Zapewne nadużycie, choć słuchając nowej płyty Emiliany, nie mielibyśmy nic przeciwko..
Emiliana swą płytą daje dowód na to, że potrafi śpiewać przepięknie również bez towarzystwa elektronicznych błyskotek, że prostota bardzo często potrafi urzekać. Zima okazuje się doskonałą porą na takie granie. Muzyka Emiliany okazuje się doskonałym pomysłem na zimowy wieczór.
2005







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy