Wpisz i kliknij enter

Gridlock – Formless


Być może powinienem zacząć od informacji na temat duetu Gridlock, podpierając ją krótką historią, kilkoma nazwiskami oraz tytułami płyt. Ale może lepiej zacząć od wyobraźni.
Wyobraźcie sobie wiosenny poranek, kiedy słońce próbuje przebić się przez ciężkie, atramentowe chmury. Wiatr przybiera na sile, przyprawiając drzewa o obłąkańczy taniec, lśniące obwódki wokół ołowianych chmur wyraźnie zapowiadają poranną burzę, zaś ze wschodu nadciąga – na przekór porze – ciemność. Wyobraźcie sobie monumentalną, zanurzoną głęboko pod wodą katedrę, w której widmowa orkiestra wykonuje soundtrack pod nadchodzącą apokalipsę. Wyobraźcie sobie nieskończone nitki autostrad i obwodnic, rozległe pola wielkomiejskich świateł, lotniska, dworce, elektrownie, fabryki. Przeludnione, totalnie zurbanizowane Los Angeles z powieści Philipa K. Dicka lub przeciwnie, samotny lot nad organicznym Oceanem w lemowskim „Solaris”. Technologiczny proces i biologiczny rozwój, nieskończony cykl zarówno cywilizacji, jak i przyrody. Harmonijne współistnienie.
Oto „Formless”, pożegnalny krążek tandemu Mike Cadoo–Mike Wells. Wbrew nazwie, perfekcyjnie przemyślany i uformowany, choć przekraczający standardowe kształty. Wydaje się, że artyści dopracowali kompozycje w najbardziej mikroskopijnych szczegółach; utwory są tak perfekcyjne, że już nie mogłyby być lepsze. Wszystkie bez wyjątku stanowią miażdżący pokaz muzycznej inteligencji i erudycji. Wylewają się z głośników, zatapiają pokój, żyją własnym życiem. Jednoznaczna kategoryzacja tej muzyki jest nie tyle krzywdząca czy pozbawiona sensu, co po prostu niemożliwa – szufladki są zbyt ciasne, a słowa zbyt kanciaste, by opisać zawartość „Formless”. Radzę zapomnieć o mierzeniu i ważeniu. Skończcie czytać, posłuchajcie i pozwólcie sobą wstrząsnąć.
2004







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
sobek
sobek
14 lat temu

taaa świetna płyta! stylistycznie bardzo podobna do poprzednich dokonan – zimne industrialne rejony IDMu. byłoby miło gdyby panowie jeszcze kiedyś coś wspolnie nagrali..

adrian.p.
adrian.p.
14 lat temu

Chociaz nie lubie takich kolorowych recenzji to akurat w tym przypadku jest ona trafiona. Formless to jedna z moich ulubionych plyt, mimo tego ze osluchana juz, to przy kazdym powrocie te dzwieki wpadają do uszu jakby na nowo. Zgadzam sie z tym ze jest dopracowana w kazdym calu , zgadzam sie rowniez ze szufladkowanie jest bez sensu. Tego trzeba posłuchać i tyle. Recenzja bardzo treściwa, + dla autora.

Polecamy