Wpisz i kliknij enter

GusGus – polydistortion


płyta ta, w swojej pierwotnej wersji ukazała się w roku 1995; w liczbie 1,5 tysiąca egzemplarzy rozeszła się błyskawicznie, trafiając również do szefa wytwórni 4ad, ivo watts – russela, który po usłyszeniu poly.. zdecydował się podpisać kontrakt z gus gus. oficjalna wersja albumu ukazała się więc w kwietniu roku 1997, od razu stając się sporym artystycznym wydarzeniem. „reykjavik to miasto liczące niewiele ponad 100 tysięcy mieszkańców, ale potencjał artystyczny tego miejsca jest większy niż potencjał półmilionowego miasta europejskiego” – mówią muzycy. polydistortion jest zbiorem jedenastu utworów – perełek, powstałych w atmosferze twórczej wolności i spontaniczności. krążek zaczyna się fragmentem utworu „oh”, którego w całości posłuchać można na pierwszej części singla believe. ten krótki, instrumentalny kawałek (zsamplowany tu został fragment utworu artura lymana) jest wspaniałym wprowadzeniem do poly – podróży, która zaczyna się rozpędzać wraz z początkiem kolejnego jej fragmentu – kawałka „gun”. „youve got to find yourself a place to stay anyway/cause i aint stayin around anymore, no way/take that gun blow your mind/go ahead and make my day” – śpiewa daniel august przy akopaniamencie brudnego, dudniącego bitu polanego dziwacznymi dźwiękami tworzonymi za pomocą starych, analogowych „moogów”. wszystko to brzmi bardzo przebojowo, zupełnie tak jak w kolejnym kawałku „believe”, który wiruje swoim tanecznym rytmem, minimalistyczną produkcją i brzmieniowym „zadrapaniem”. muzycy przykręcają gałkę z napisem „distortion” coraz mocniej, a sam utwór zaczyna być coraz bardziej „nieznośny” i porywający zarazem. następny utwór, „polyesterday” – to muzyka spokojniejsza, bardziej melodyjna, bujająca. inna więc, a zarazem tak wspaniale uzupełniająca wirujący klimat „gun” i „believe”. „polly yesterday, found another way/polly said today, shed find another way, tomorrow.” i następnie „barry”, z jazzową partią gitary i klawiszy hammonda. potem „cold breath 79”, przepełniony zimnym, dubowym pulsem i „why?” – zaśpiewany przez emilianę torrini, która któtko po nagraniu polydistortion opuściła grupę. „oversized clouds embrace me, thrills of sorrow” – śpiewa siggi kjartansson w rememberance – następnym fragmencie polydistortion, najdłuższym i chyba najbardziej intrygującym: wszechobecny, dziwaczny rytm, monotonne uderzenia automatu perkusyjnego, dudniący bas i ambientowe plamy dźwięków świetnie korespondują z ciepłym głosem kjartanssona. prawdziwa muzyczna perła. i dalej jest już coraz bardziej mrocznie: minimalne, dronowe dźwięki w „is jesus your pal” w połączeniu z melodyjnym śpiewem hafdis huld na trzy i pół minuty przykuwają uwagę słuchacza, a potem jeszcze długo nie pozwalają o sobie zapomnieć: „is jesus your pal? do you call out his name, when your concience is shivering? do you need someone too, just like those people who find peace in someones promises? you sure dont need my promises?” płytę zamykają dwa kawałki instrumentalne: przepiękny „purple”, i „schowany” „polybackwards”: minimalistyczny, mroczny i intrygujący. „podczas robienia polydistortion nie chcieliśmy trzymać się jakiegoś określonego brzmienia. po prostu byliśmy ciekawi, co powstanie w wyniku wspólnej pracy dziewięciu ludzi nad jednym muzycznym projektem” – mówią muzycy. myślę, że właśnie te dwa elementy: różnorodność muzycznych osobowości członków gusgus i pewna wspólna artystyczna wrażliwość – stały się kluczem do wielkości tego albumu. muzykę zawartą na polydistortion nazwano karkołomnie ice pop, choć sami artyści nie byli tym określeniem zachwyceni. „nie powinniśmy w ogóle kategoryzować tej muzyki. ten album powstał w wyniku współpracy dziewięciu różnych ludzi, więc trudno upchać te dźwięki do jakiejś jednej szufladki. oczywiście zawsze można powiedzieć, że ten styl nazywa się gus gus”. płyta więc wielka, przede wszystkim niepowtarzalna – czego dowodem, niestety, stały się kolejne produkcje gus gus.
1997







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Irmin Schmidt – dyskografia

29 maja Irmin Schmidt obchodzi 82. urodziny. Przypominamy jego twórczość solową, tym samym zamykając przegląd dokonań członków grupy Can.