Wpisz i kliknij enter

WhoMadeWho – Synchronicity

Duńczycy idą do klubu.

Jeśliby spytać członków duńskiego zespołu o największe inspiracje muzyczne, Tomas Barfod wymienił by pewnie Carla Craiga, a Jeppe Kjellberg i Tomas Hoffding – Milesa Davisa i Pink Floyd. Cóż: na tym właśnie polega fenomen tej formacji. Tworzący ją artyści wywodzą się z zupełnie różnych światów dźwięków i potrafią te odmienne doświadczenia przekuć na zaskakująco efektowną i nośną twórczość własną.

WhoMadeWho działają od połowy minionej dekady i w ciągu tego czasu udało się im przebić ze swoją eklektyczną muzyką nie tylko na lokalnym rynku, ale również w Europie i Ameryce. Duńczycy mają bowiem jeszcze jeden plus: potrafią w porywający sposób przedstawiać swe piosenki na żywo. Wiedzą o tym i polscy fani – bo przecież trio nie raz występowało u nas nie tylko w klubach, ale i na wielkich festiwalach.

Balansując między tanecznym tech-house’m a psychodelicznym indie-rockiem WhoMadeWho nagrywali dla różnych wytwórni. Wyjątkowo udane efekty przyniosła współpraca Duńczyków z kolońskim Kompaktem na początku tej dekady. Nic więc dziwnego, że po ośmiu latach przerwy grupa znów cumuje w przystani Michaela Mayera. Okazja jest wyjątkowa: tym razem zrealizowała kolekcję nagrań z całym zastępem mniej lub bardziej znanych współpracowników z klubowego światka.

WhoMadeWho zaczynali od disco – i przypominają teraz, że nadal potrafią zrealizować prawdziwe killery w tym gatunku. To końcówka „Synchronicity” w postaci moroderowych „Der Abend Birgt” i „Hamstring” z udziałem Perela i Michaela Mayera. Świetnie wypada też nowojorska wersja disco w orkiestrowym „Cecil”, w którym palce maczał Echonomist. Z kolei balearyczną wersję stylu reprezentuje tu „Hibernation” z Sainte Vie i „Sooner” z Markiem Pinolem. To niewątpliwie najlepszy segment kolekcji.

WhoMadeWho zawsze inspirowali się Underworld. I na płycie echa muzyki Brytyjczyków powracają dwukrotnie w balansujących między techno a rockiem „Dream Hoarding” z Frankiem Wiedemannem i „Oblivion” z Mano Le Tough. W porównaniu z resztą nagrań, kompozycje te robią słabe wrażenie. To jednak nic w porównaniu z „Twenty Years”, gdzie muzycy tria we współpracy z Rebolledo próbują stworzyć coś w stylu ostatnich dokonań U2 czy The Killers. I jest to ewidentne nieporozumienie. Sytuację ratuje powrót do klubowego grania – choćby nostalgiczny tech-house’ie „If You Leave” z Robagiem Wruhme.

„Synchronicity” to długi i rozbudowany zestaw. Pomimo kilku potknięć, płyta robi jednak dobre wrażenie. Duńczycy wracają w większości nagrań do swych tanecznych początków – i robią to w godnym podziwu stylu. Jest w tym oczywiście jakaś zasługa ich współpracowników, ale już sam ich dobór świadczy, że panowie Barfod, Kjellberg i Hoffding mają dobry gust zarówno do muzyki, jak i do przyjaciół. Najlepsze nagrania z płyty lepiej sprawdzą się w klubie niż na koncercie. Ale chyba o to WhoMadeWho chodziło. W końcu po to zaprosili do studia takie tuzy muzyki tanecznej, jak Michael Mayer czy Robag Wruhme.

Kompakt 2020

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.whomadewho.dk

www.facebook.com/whomadewho







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy