Wpisz i kliknij enter

Kings of Caramel – Kings of Caramel


Kiedy Michał Biela zaczynał grać w Ściance, nie miał jeszcze mieszkania w Trójmieście, więc na czas prób zatrzymywał się u swojego kumpla, u tak zwanego przez media Bogusia Szarmacha. Z ich wspólnych posiadówek narodził się ten oto projekt, którego owoce wyprodukował Maciej Cieślak. Niesamowita to legenda, right. Zaraz wchodzę na czat pod nickiem szukam_fajnych_ludzi_do_kapeli_indie, wspólnie oddamy krwawicę rozdawania ulotek obmierzłemu PKP, ale wypuścimy singel roku, youll see hell the fuck!
Ale naprawdę: rzeczy nie dzieją się tak łatwo, wiecie? Musicie być jakoś związani ze Ścianką, żeby wydać tak cienką płytą jak ta, o której tu mówimy i pozyskać patronat wiodących portali i Machiny. Słuchając tego albumu odnoszę jednak wrażenie, że panowie świetnie się podczas nagrań bawili. Tak się mówi, kiedy połowa płyty irytuje was jak cholera, ale równolegle rozczulają was faceci toczący bekę w otoczeniu gitarowych wzmacniaczy. Wtedy nie możecie powiedzieć złego słowa, bo czemu niby ludzie nie mieliby się świetnie bawić? W tekstach reklamowych sprzedających ten album czytam też, że w muzyce KOC wyczuwalny jest „fantastyczny amatorski sznyt”, czego przykładem jest „syntetyczna perkusja puszczona wprost z podrzędnego keyboardu córki Szarmacha”. Ręce opadają.
„Kings Of Caramel” to płyta doskonale wyprodukowana, amatorski sznyt jest tutaj blagą, specjalnie wstawianą pod ekran, żeby podprogowo wyemitować uśmiechnięte twarze ludzi, którzy dokonali tak zajebistej rzeczy tutaj, w tym zasranym kraju, i to na pełnym luzie – na keyboardzie córki, zupełnie tak jakby keyobard był kablem od żelazka a nie instrumentem muzycznym. Co za faceci! Jak cool, jak fantastik, i spójrzcie na tę dziewczynę, jak cieszy się mogąc korzystać z pracy z doświadczonymi muzykami. My też się radujmy: połgodzinnym nic-nie-dzianiem-się i wołającym o pomstę do wszystkich wyższych instancji wokalem, cieszmy się tym, że możemy złożyć art-work w bryłę i nie zwracajmy uwagi na to, że oni chcieli zrelaksować ludzi w stylu Sea and Cake albo Stereolab, a zamienili spokojną noc w irytację po przegranej w planszową grę. Cieszmy się, że ktoś za nas podjął brutalną batalię o aspirowanie do bycia cool wśród tak niby upośledzonego polskiego społeczeństwa.
Jest w tym okrągłym kłamstwie parę ziaren prawdy. Mówię o instrumentalnych utworach (Whats That, Terroryści miłości, If Piesio Could Sing) oraz „The Scar” (jakby odrzut z Yorkeowego „Erasera”), które czynią w ogóle to wszystko jadalnym, niwelując odrobinę tragedię wokalu. Te kawałki są też wyjątkowo autentyczne, bo ujawniają jak bardzo dopracowana jest to płyta, odsłaniają po prostu brak tego amatorskiego sznytu, tej niby wielkiej woltyżerki, którą udało się poprawnie zasłonić w reszcie utworów umiejętnie spreparowanymi wpadkami. Wszystko w takim stopniu, żeby całość kupił zagorzały ex-fan Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach, w jakimkolwiek momencie rozwoju by się teraz nie znajdował.
2008







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
tmwwth
tmwwth
12 lat temu

Recenzja zerowa, a jej poziom świadczy o portalu. Oby mniej takich gówniarskich recenzentów

O
O
14 lat temu

ktoś tu chyba miał zły dzień, a ktoś czesze GRUBY hajsik w trójmieście;) swoją drogą płyta nagrana chyba po kremacji mamy, ja nie słyszę żeby ci panowie się tam dobrze bawili.

hmm
hmm
14 lat temu

To ja od siebie dodam ze plyta mi sie podoba, a recenzja srednio.Zaraz odpale jointa i przeslucham raz jeszcze bo warto

K
K
14 lat temu

Wcale że nie,bo to ja jestem TEN K ;)!!!

K
K
14 lat temu

ten K co pisze, że fajna recenzja to nie ja, a ja to ten co niżej, ale przechodząc do sedna to faktycznie zachwyt nad tą płytą jest trochę na wyrost

F.
F.
14 lat temu

ten tekst sprzedaje płytę w Serpencie i paru innych miejscach pewnie też, bo natykałem się na niego tyle razy, że zdążyłem zapamiętać kumpla Bogusia i keyboard jego córki.

K
K
14 lat temu

Fajna recenzja 🙂

K
K
14 lat temu

co znaczy u tak zwanego przez media Bogusia Szarmacha ? media go tak nie nazwały, po prostu ma tak na imię i nazwisko..

Polecamy