Wpisz i kliknij enter

Łandergand odc.1: Centralne Złamania!

Wielkie i znaczące rzeczy zawsze rodzą się niepozornie. Ta myśl błysnęła mi kiedy ósmego kwietnia wkroczyłem do lubelskiej Centrali. Na live acty m.in. warszawskiego Igloodooma, Kima Nasunga czy Doktora Szrona z ekpiy IHM przybyło nie więcej niż łącznie 20 osób. Zresztą studenci ( czyli główni bywalcy Centrali ) zawsze tak reagują. Najpierw rezerwa i skupienie, a dopiero potem euforia i powiadamianie znajomych o czymś nowym i ciekawym. Łandergand odc.1: Centralne Złamania!

   Wielkie i znaczące rzeczy zawsze rodzą się niepozornie. Ta myśl błysnęła mi kiedy ósmego kwietnia wkroczyłem do lubelskiej Centrali. Na live acty m.in. warszawskiego Igloodooma, Kima Nasunga czy Doktora Szrona z ekpiy IHM przybyło nie więcej niż łącznie 20 osób. Zresztą studenci ( czyli główni bywalcy Centrali ) zawsze tak reagują. Najpierw rezerwa i skupienie, a dopiero potem euforia i powiadamianie znajomych o czymś nowym i ciekawym. A skupienie było tego wieczora bardzo potrzebne, więc w gruncie rzeczy dobrze się stało, że nie było tłumów. Dzięki temu bez przeszkód można było skupić się na muzyce. Świetnie swoje umiejętności zaprezentował Igloodoom ( XV Parówek + Thaw ).

   Chłopaki wciśnięci pomiędzy maszynerię polecieli w trzeszczące rytmiczne konstrukcje pełne dysonansów pokrytych od czasu do czasu liniami modulowanych szumów. Bity przypominały dokładne i sterylne dźwiękowe nakłucia. Wszystko to odbierane było w ciszy. Po jakimś czasie dołaczył się Kim_Nasung i kierunek występu uległ znaczącej zmianie. Rytmy stały się bardziej gęste i powtarzalne, pojawiły się również bardziej wyraźne przestrzenie. Muzyka nie tyle przyspieszyła, co brzmiała mocniej, silniej, konkretnie.























Kiedy nadszedł czas na solowy act Nasunga, rzecz wyklarowała się już ostatecznie. Z głośników grzmiała wojna przesterowanych rytmów i już bardzo widocznych kosmicznych ambientów. Nie wiem czy taki przebieg wypadków był zaplanowany, ale powstało bardzo fajne wrażenie, że live act wraz z upływem czasu rozrastał się o nowe, zaskakujące elementy. W każdym razie kierunek jest prawidłowy. Wiedziony ciekawością postanowiłem zadać parę pytań u samego źródła. Źródłem tym okazał się Kim_Nasung.

***

Kugiesześć: Skąd to zainteresowanie hałasem ?

Kim_Nasung: Nie interesuje mnie hałas, chociaż moja mama tak nazywa moja muzykę. Interesuje mnie tworzenie pozornego chaosu, budowanie struktury dźwięku, która wydaje się być nieskładną plątaniną różnych odgłosów, a w rzeczywistości jest swoistą całością, obrazem. Jest zaplanowanym ciągiem akcji i rekacji, która gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Interesują mnie poszukiwania nowych środków wyrazu i nowych rozwiązań brzmieniowych, kompozycyjnych, producenckich.

K: Czy niska frekwencja na imprezach tego typu to zasada ? Jak sądzisz, taka sytuacja będzie się utrzymywać czy może zmieni się na lepsze?

K_N: Wiesz, jeśli chodzi o frekwencję na koncercie, który zagraliśmy z Igloodoomem i ekipą IHM to myślę, że było całkiem dobrze. W moim przekonaniu najlepiej się gra dla ludzi, którzy przyszli na koncert ze świadomością tego czego mogą się spodziewać.























Ogólnie lepiej grać dla 10 czy 5 osób, które chcą wsłuchać się w to co się dzieje w kreowanej przez nas strukturze dźwięku, niż dla 100, które zupełnie nie rozumieją co się dzieje. Myślę, że sytuacja będzie się poprawiać i tego typu imprezy będą zdobywać sobie coraz szerszy krąg odbiorców. Dlaczego…? Coraz więcej osób szuka jakiś innych dźwięków, jakiś innych doznań… Może znajdą się wśród muzycznych eksperymentów.

K: Nie można nie zauważyć, że w tzw. środowisku dużo się dzieje. Oprócz samych imprez, ludzie tacy jak Bartek Kalinka i Hubert Napiórski [razem grają jako Igloodoom – przyp. Red.] aktywnie zajmują się produkcją i dystrybucją płyt. Katalog, jaki przeglądałem w Centrali, naprawdę robi wrażenie. Skąd determinacja do takich działań? Czy to zwykły niepokój twórczy, czy może świadomość, że akurat teraz taka działalność może znaleźć odbiorców?

K_N: To działa na zasadzie akcji edukacyjnej. Chłopaki w swoich katalogach mają naprawdę ciekawe pozycje, z którymi warto się zapoznać. Poza tym w Polsce powstaje coraz więcej małych labeli czy net-labeli wydających muzykę eksperymentalną i noise. Nawet nasze lubelskie podwórko, mamy też mały udział w promowaniu tej muzyki… Od niedawna, ale za to bardzo prężnie działa IHMrecords [www.ihmrecords.net] organizujący cykl imprez „Nienawidzę poniedziałków” jak również inne koncerty, na przykład wspomniany wcześniej koncert z Igloodoom, czy ostatni z Zavoloką.























Poza imprezami jest również działalność wydawnicza. Naprawdę ciekawe i fajnie wydane CD-Ry. W ten sposób możemy pokazywać, promować takie podejście do muzyki, może właśnie dlatego, że ktoś kupi sobie taką płytkę i posłucha w domu, na kolejną przyprowadzi znajomych, oni kolejnych i całość będzie się rozwijać…

K: Jak przygotowujesz swoje live acty ? Czy efekt końcowy – czyli już zagrany występ – to w stu procentach wynik przeprowadzonych wcześniej prób, czy też może wypadkowa jakichś ogólnych założeń i tego co przyjdzie ci do głowy spontanicznie, na sali podczas występu – tj. improwizacji ? Jak to właściwie wygląda ?

K_N: Staram się dobrze przygotować do każdego grania live. Czym lepiej poznam wcześniej przygotowany materiał tym większe mam możliwości improwizując. Oczywiście moje improwizacje odbywają się wokół wcześniej przygotowanych elementów, ale stanowią większą część moich setów. To jest jak układanie klocków. Wiem jakimi dysponuję, ale nigdy nie wiem co uda mi się zbudować. Czasem gdy mam więcej czasu na przygotowania i mam już zrobiony materiał staram się przegrać go sobie raz czy dwa żeby wiedzieć w którą stronę warto rozwijać dany fragment, ale ostatecznie zawsze i tak wychodzi inaczej niż sobie planowałem. Staram się zaskakiwać siebie samego, robić nagłe zwroty i zmiany. Takie podejście gwarantuje mi dobrą zabawę i pewność, że nie zagram dwa razy tak samo.

K: Czy granie w pojedynkę to jedyny aspekt twojej działalnośći ?

K_N: Zdecydowanie nie! Poza Kim_Nasung jest jeszcze OneTwo_OneTwo i ostatnio powstały projekt, będący alter ego dla Kima, Mr_Magnolio. Mr_Magnolio to mój drugi projekt solowy, w którym staram się odkrywać bardziej przystępną stronę moich twórczych poszukiwań. Ogólnie rzecz biorąc oscylują wokół bardzo minimalistycznego dubu. No i OneTwo_OneTwo. To największy projekt naszego kolektywu. Gramy z kontrabasem i z wokalistką [pozdrowienia dla Moniki i Maćka], większość materiału produkuję ja, resztę robi Sivy [Karol Buks]. Niedługo planujemy wejść do studja i zgrać jakiś wstępny materiał, ale o tym więcej będę mógł powiedzieć pod koniec czerwca. Te trzy projekty to moja działalność w ramach MindTwistingCombo. Kolektywu, który stara się promować w Lublinie dobre dźwięki nowej elektroniki.























Poza MTC gram w projekcie Człowiek_Słoń razem z Grzesiem Matysem (trąbka) , Michałem Wierbą (piano) i Kubą Pieleszkiem (didgeridoo). Ten projekt jest dość specyficzny, a jego działalność bardzo utrudniona. Każdy z nasz mieszka w innej części Polski, więc o próbach nie ma mowy. Dotychczasowe koncerty projektu to dość zabawne i pouczające doświadczenia. Miejmy nadzieję, że w niedługiej przyszłości uda się nam zebrać w jednym miejscu i czasie i nagrać trochę ciekawego materiału. Coś jeszcze…? Planuję kilka, w moim odczuciu, ciekawych kooperacji, które dojdą do skutku w najbliższym czasie, więc na razie nie będę o nich opowiadał…

K: Co dalej tzn. Jakie muzyczne plany na przyszłość? Produkcja czy granie na żywo?

K_N: Oto jest pytanie…! W tej chwili skupiam się na graniu na żywo chociaż pojawiają się plany kilku ciekawych opcji producenckich. Staram się nie planować dalej niż koniec wakacji, kiedy większość naszego kolektywu przenosi się na czas jakiś w okolice Londynu. Myślę, że po powrocie zajmę się bardziej producencką stroną mojej aktywności. Mam do zrealizowania kilka ciekawych pomysłów dla moich solowych projektów, no i chcielibyśmy pokazać szerszej publiczności OneTwo_OneTwo.

K: 10 płyt, które zmieniły świat ?

K_N: Nie mogę się zdecydować…. tylko 10? Zróbmy tak… wymienię kilku artystów, którzy w moich oczach zmieniają świat. Zacznijmy od dwóch panów Ikeda, dalej Column One „preset training” mam tą płytę na 10 winylu i jest niesamowita, uwielbiam jej słuchać… idąc dalej Karkowski, Vladislav Delay, Akufen… A ostatnio Lomov…! Z trochę innej półki Siekiera, DeadPoetic, NormaJean, VooVoo, Tworzywo Sztuczne… Mógłbym jeszcze pisać o moich ulubionych jazzmanach, ale to zajęło by strasznie dużo czasu. Ogólnie rzecz biorąc free jazz zmienił patrzenie na muzykę.























***

Łandergrand ma być cyklem, w którym postaram się zwrócić uwagę na to, co ciekawe i świeże w polskim podziemiu. W ostatnich latach okazało się, że o nowych przedsięwzięciach trzeba informować właściwie bez przerwy, gdyż ich wysyp jest ogromny. Dlatego, jeżeli organizujesz, grasz coś ciekawego i sądzisz, że trzeba o tym powiadomić innych, to napisz do mnie maila na adres: kugieszesc@wp.pl







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


1 Komentarz

  1. warto wspomnieć, iż ukazał się krążek CD z zapisem tego koncertu oraz wersja do ściągnięcia, szczegóły => ihmrecords.net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

3 pytania – Miroff

Pytamy co słychać u wschodzącej gwiazdy nowoczesnej produkcji hiphopowej.