Wpisz i kliknij enter

Masala Sound System – Long Play


Masala Sound System a właściwie jego pierwszy płytowy przejaw jest konsekwencją drogi, którą kilka lat temu obrał Max Cegielski dziennikarz, autor książki pt. „Masala” oraz reportaży i tekstów z Indii i Pakistanu, drukowanych między innymi w „Dużym Formacie”, dodatku Gazety Wyborczej. Wiele osób pamięta go też jako „popularnego” prezentera Radiostacji. Dziś posiada on autorską audycję „Totalna Masala” w Radiu Jazz. Jak sam siebie nazywa jest „jest naczelnym wodzirejem hulanki na której impregnuje polską złotą młodzież kiczowatą muzyką z jeszcze bardziej kiczowatych, indyjskich filmów, znanych jako Bollywood Masala”. I o ile Cegielski jest pomysłodawcą całego zajścia, nie tylko on jest odpowiedzialny za ten album. Wśród osób, które uczestniczyły przy pracy nad płytą można znaleźć muzyków związanych z tak popularną teraz Kapelą ze Wsi Warszawa czy choćby Tomka Szczecińskiego, basistę takich tuzów polskiej sceny jak Tilt czy Kryzys. Mamy tu także Gutka, znanego ze współpracy z Indios Bravos i Kalibrem 44 oraz Pana Duże Pe i Miste Pita.
Płyty właściwie więc nie można i chyba nie powinno się traktować jako mającej sprawiać wrażenie przemyślanej od początku do końca całości, tym bardziej, że samo słowo „masala” znaczy kompletną i nie dającą się zdefiniować mieszankę. I taką mieszankę otrzymujemy tutaj. Płyta jest zgrabnym połączeniem wschodniej i nie tylko muzyki etnicznej z współczesnymi bitami. Słuchamy więc m.in. udanej i przebojowej raggi „Od Tarnobrzegu po Bangladesz” czy utworu „XXI wiek”, który jest soundsystemowym kowerem punkowego Dezertera a z drugiej strony mamy niezwykle ciekawy eksperyment muzyczny w postaci „Bombaj-Islamabad-Warszawa” czy „Raanjan”. I choć nie ukrywam, że wolałbym, żeby cała płyta była jak te dwa wymienione przeze mnie utwory, mieszkanki tej nie słucha się bez przyjemności. Autorzy niezwykle natrudzili się nad tym aby płyta była ciekawa. I z ich pracy powstał album długi jak na tego typu wydawnictwa i niezwykle jak na tego typu wydawnictwa nowatorski. Niestety nie jest to pasmo samych sukcesów. Płyta jest niezwykle nierówna i tu właściwie można znaleźć jej największy minus. Utwory zakrawające na świetne, oddzielone są od siebie utworami słabszymi lub męczącymi melorecytacjami, których obecność jest uzasadniona z punktu widzenia koncepcji płyty jednak po jakimś czasie najnormalniej w świecie nużą a dla słuchacza nie znającego historii projektu mogą być po prostu nieciekawe. Jednak ponad godzina muzyki, którą dostajemy na tym wydawnictwie pozwala znaleźć każdemu przynajmniej parę ciekawych rzeczy.
Inną faktem na który warto zwrócić uwagę jest to, że dzięki tej płycie mamy do czynienia z czymś co w naszym kraju wcześniej funkcjonowało jako zupełnie sporadyczne lub nie funkcjonowało wcale. Chodzi mi mianowicie o nurt etniczny w muzyce elektronicznej. Próby łączenia tych dwóch przecież dość odległych dziedzin wcześniej nie miały odbicia w wydawnictwach płytowych nie licząc pojedynczych remiksów wymienianej powyżej Kapeli ze Wsi Warszawa (Village Kollektiv). Tutaj połączenie tych dwóch światów pokazuje, że jest to w Polsce możliwe i daje efekt, który nie straszy ani znawców muzyki etnicznej a ani fanów idm czy nujazzu. I właśnie z tego powodu myślę, że pomimo, iż płyta wyszła ponad pół roku temu warta jest kolejnego przesłuchania.
2004







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
strooga
strooga
15 lat temu

Fakt, że i może jest zdeka nierówna ale to sprawia, że każdy jest w stanie znaleźć coś swojego, równego dla siebie. Ja lubić ją mucho!

Kotka
Kotka
16 lat temu

No ja te płytke posiadam i nie twierdze że jest super ale pare kawałków jest naprwde dobrych. Mi się masala podoba i płyta ogólnie też. Pazdro 4all

Polecamy