Wpisz i kliknij enter

Mauricio Takara – Com Chankas e Jon


Mauricio Takara to zdaje się znana i bardzo aktywna persona w brazylijskim światku muzycznym. To, co zaprezentował podczas krótkiej trasy po Polsce, występując z Fernando Cappim, sprawiło że zainteresowałem się jego działalnością. Takara brał udział w wielu projektach, by w końcu zacząć nagrywać także solowe krążki. Ja chciałbym polecić drugi z nich, wydany w 2005, „Com Chankas e Jon”. Muzyka na płycie to improwizacje, a może, by tak rzec – kompozycje improwizowane, bazujące oczywiście na partiach perkusji, ale również wiele jest tam gitary i trąbki, jak też elektroniki.
Kompozycje wydają się być traktowane dość dowolnie, pewnie istniały w zarysach przed zagraniem, ale w czasie tworzenia nabierały pełnych kształtów. Jest to więc muzyka improwizowana, ale osadzona we wcześniej pomyślanych strukturach. Tak samo, jak to co zaplanowane koegzystuje z tym, co niespodziewane, tak też elektronika przenika się z partiami instrumentów. I to są najciekawsze fragmenty albumu – gdy obie warstwy, jakby przegryzają się ze sobą. Trzeba przyznać Takarze, że balansuje między zgrabnymi, pulsującymi motywami i abstrakcyjnymi przestrzeniami z gracją i talentem. Zwykle perkusja niespiesznie buduje motorykę utworu, wspomniane instrumentarium nie jest traktowane w sposób oczywisty, elektronika wprowadza nieco szaleństwa. Miłe są też chłodniejsze tony, które działają niczym orzeźwiający drink z pokruszonym lodem, tworzą dystans, kontrast wobec, czasami, zbyt zawiesistej masy całości. Te odświeżające motywy są grane na gitarze, choć być może są to lekko przetworzone dźwięki wibrafonu.
Jeśli chodzi o etykietki – jest to ‘postrock’ [ha! jak dobrze, że istnieją jeszcze takie worki bez dna], a zdecydowanie bardziej rock niż jazz, choć nie brakuje tu zmysłu do zajmujących partii, niezbyt popisowych, ale wpadających w ucho oraz pewnej werwy. Jednak pewne odwołania do pomysłów Tortoise wydają się zbyt oczywiste, czasem wręcz bezrefleksyjne. Szkoda, że czasem sam twórca wydaje się nie wiedzieć, dokąd chce dojść i kolejnymi zagraniami myli tropy, odwodzi od celu. Dlatego też niektóre kompozycje wydają się niedokończone, zaledwie naszkicowane.
Słucha się tego z dużą przyjemnością, ale gdy płyta się kończy, prawie że znienacka, czuć niedosyt. Takara trochę wyprowadza słuchacza na manowce, wiele obiecuje, a niektórych obietnic nie dotrzymuje. Ma talent do chwytliwych, ale nie nachalnych motywów, do ciekawego ich rozplanowania. Ale jeszcze czegoś brakuje, jednak jestem przekonany, że kolejne płyty zaspokoją rozbudzone nadzieje, warto przyglądać mu się bacznie.
2005







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
czupakabrass
czupakabrass
15 lat temu

gdy przeczytalem Elektronika Trabka Perkusja Gitara pomyslalem, ze musze miec ten album.. hmm, dobrze jednak ze doczytalem do konca.. prawdopodobnie ten album sprawil wiele frajdy przy nagrywaniu,ale zapomniano troche o tym ze faza kiedys mija ;)) ale co ja tam wiem..

Polecamy