Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Phill Niblock w Krakowie – relacja

Mam nadzieję, że niska frekwencja na koncercie klasyka zorganizowanym przez Audio Tong w Centrum Sztuki Współczesnej Solvay to wynik wakacyjnych wyjazdów miłośników muzyki współczesnej. Kilka osób, które zdecydowały się spędzić wieczór z Twórczością Philla Niblocka i Katherine Liberowskaya z pewnością nie żałuje swojej decyzji.    Mam nadzieję, że niska frekwencja na koncercie klasyka zorganizowanym przez Audio Tong w Centrum Sztuki Współczesnej Solvay to wynik wakacyjnych wyjazdów miłośników muzyki współczesnej. Kilka osób, które zdecydowały się spędzić wieczór z Twórczością Philla Niblocka i Katherine Liberowskaya z pewnością nie żałuje swojej decyzji.

   W dźwiękach zaprezentowanych przez Niblocka nie sposób było odnaleźć choćby jednego zbędnego tonu. W twórczości Amerykanina uderza ascetyczność muzyki opartej głównie o długo wybrzmiewające pojedyncze tony o subtelnie modulowanej wysokości, pozbawionej rytmu, melodii i odejście od tradycyjnie rozumianej harmonii. Dzięki zbliżeniu czasu trwania całości poszczególnych kompozycji i czasu ich elementów składowych słuchacze mogli doznać swoistego zawieszenia „naturalnej”, czy też nawykowej percepcji czasu wyznaczonej sekundami czy też tradycyjnymi wartościami nutowymi.























   Towarzyszące dźwiękom wizualizacje autorstwa pochodzącej z Kanady Katherine Liberowskaya, w swoim minimalizmie jak najdalsze estetyce teledysku, nie tylko dobrze ilustrowały muzykę Niblocka, lecz tworzyły z nią całość będącą czymś o wiele ciekawszym, niż suma części. Subtelnie zmieniający się obraz lecącego smigłowca towarzyszył brzęcząco-buczącemu dronowi, nadając mu niemal charakter muzyki konkretnej. Dość osobliwą ilustracją kolejnego utworu był proes tworzenia obrazu filmowany z przegubu ręki trzymającej raz po raz zanurzany w farbie pędzel. W tej części koncertu eksperymentalny charakter filmu, czy może raczej nieproporcjonalna w stosunku do minimalistycznej maniery dźwięków warstwa konceptualna obrazu, odrobinę zbyt mocno wyróżniała się w całości audiowizualnej kompozycji dając uczucie lekkiego dysonansu burzącego jej spójność. Bardzo ciekawie z niezwykle selektywnie pozwalającym odróżnić kilka głosów wchodzących w skład dronu komponował się ostatni film przedstawiający pracę przy naprawie sieci rybackiej, połowie i „obróbce” złowionych ryb. Statyczne dźwięki korespondowały z rytmem powtarzanych wieloktrotnie prostych czynności i niepokojąco oddawały przedziwną nudę rybiej agonii.

   Podsumowując, koncert bez wątpienia należy uznać za udany, a jego organizatorom należą się ogromne brawa. To nie może być ostatnia wizyta Philla Niblocka w naszym kraju. Czekamy na więcej!

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.