IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Robotobibok – Nawyki Przyrody


„Światowa jakość – krajowa cena” – tak moglibyśmy zareklamować nowy krążek wrocławskiego Robotobiboka. Pod koniec lata 2004 zespół wreszcie zabrał się za nagrywanie nowego materiału, owocem są „Nawyki Przyrody” – nowoczesny jazz, nawiązujący do modnych obecnie „nowych koncepcji jazzu”, tak intensywnie eksplorowanych w choćby w Norwegii. Mimo, iż moglibyśmy znaleźć w nowej muzyce Robotobiboka sporo różnego rodzaju inspiracji – nie da się ukryć, że zespół dorobił się swego charakterystycznego brzmienia. Czy da się je jakoś zdefiniować?
Zadanie trudne – kategoria „tego czegoś” zawsze wymyka się językowym interpretacjom. Robotobibok „to coś” ma – może dzięki połączeniu muzyki na bardzo wysokim poziomie, przy jednoczesnym zachowaniu znanej sobie frywolności i dystansu? Weźmy kawałek „Tylko dla zwierząt”, pełen różnego rodzaju anachroniczno-elektronicznych odgłosów, przypominających efekty z najsłynniejszych płyt…Kraftwerk [gitarzysta Maciek Bączyk przynaje się wszak do fascynacji niemieckim zespołem]. Wielką siłą i cechą charakterystyczną Robotobiboka są również partie intrumentów dętych – szybko rozpoznawalne, choć wciąż zaskakujące. Gdzie jeszcze szukać wyjątkowości wrocławian? „Nawyki Przyrody”, choć wypełnione jazzem, garściami czerpią z intrumentarium elektronicznego – całość nagrywana wszak była w studio Rogalów Analogowy, po brzegi wypełnionym starymi, właśnie analogowymi intrumentami. Słychać je na płycie bardzo wyraźnie – choćby w najfajniejszym na płycie kawałku „100 000 lat gwarancji”, który z powodzeniem konkurować mógłby z zachodnimi nu-jazzowymi produkcjami [tylko po co konkurować]. Za niewielką cenę otrzymujemy więc 9 znakomitych kawałków, które – do tego obijający się robot zdążył nas już przyzwyczaić – będą umiały słuchacza porwać, zaintrygować bądź rozśmieszyć – wszystko w ramach czterdziestu [jedynie!] minut.
Ciekawe, czy gdyby Robotobibok znalazł zachodniego dużego wydawcę, „Nawyki Przyrody” stałyby się tak cenione jak debiutancki album Skalpela. Przyjęcie zespołu podczas europejskich koncertów zdaje się sugerować, że sukces jest możliwy. Wszystko to nie jest jednak naszym problemem – my możemy słuchać sobie Robota do woli, cała płyta ma przecież „100 000 lat gwarancji”…
2004

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.