Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Run Return – Metro North


Run Return to kalifornijskie trio, które wydaje się być zafascynowane muzyczną przygodą i spontanem. Nad swym pierwszym długogrającym albumem panowie pracowali ponad trzy lata – opłacało się, efekt jest zupełnie porywający. Płyta zawiera osiemnaście kawałków, w swej strukturze przypomina niezwykle kolorowy kolaż, złożony z bardzo różnorodnych, idealnie jednak komponujących się ze sobą elementów.
Run Return to projekt elektroniczny, zbyt dużym uproszczeniem byłoby jednak poprzestać na takim określeniu. Panowie robią elektronikę przesiąkniętą wieloma różnorodnymi odniesieniami – to właśnie owe przygody, którymi płyta „Metro-North” wypełniona została po brzegi. Muzyka trio, ze swymi post-rockowymi naleciałościami przypominaja czasem nagrania Jaga Jazzist – sporo tu żywych instrumentów, podanych jednak w sosie nieustannych elektronicznych wariacji, filtracji i przebarwień. Innym razem Run Return zbliżają się do Boards Of Canada, a w swych krótszy utworach [ciężko jednak nazwać je przerywnikami, są tu jakością samą w sobie], trio czerpie nawet z eksperymentalnej, ambientowej elektroniki lat 70. Gdzieś między tym wszystkim pulsuje momentami hip-hopowy rytm, przywołujący na myśl produkcje spod luksusowego znaku Ninja Tune. Całość rozbuchana jest radosnym nastrojem zabawy w muzykę – pomysłów jest tu mnóstwo, przygód co niemiara, piękno bardzo udanych kompozycji błyszczy właściwie przez całe 66 minut. Jeżeli jeden kawałek potrafi zmieniać swoją strukturę kilkukrotnie, pomyślcie co może się dziać, kiedy słuchamy osiemnastu takich kawałków, ustawionyc obok siebie, wyrywających się i targających słuchacza między tysiącem różnych nastrojów i styli.
„Metro-North” pokazuje w którym kierunku może iść elektronika nowego wieku – pełen eklektyzm, multiinstrumentalizm, umiejętne mieszanie gatunków, droczenie się z tradycyjnymi brzmieniami [filtry, elektroniczna obróbka], wszystko w konstrukcyjnych ramach rozpoznawalnych, udanych kompozycji. Kolejny raz okazuje się, że tak zwane nowe brzmienia mogą iść w parze z pięknymi melodiami i…zabawą – pozbawioną cienia artystycznego napuszenia, jednocześnie niezwykle wartościową. Polecamy gorąco.
2005

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.