Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.



Run Return – Metro North


Run Return to kalifornijskie trio, które wydaje się być zafascynowane muzyczną przygodą i spontanem. Nad swym pierwszym długogrającym albumem panowie pracowali ponad trzy lata – opłacało się, efekt jest zupełnie porywający. Płyta zawiera osiemnaście kawałków, w swej strukturze przypomina niezwykle kolorowy kolaż, złożony z bardzo różnorodnych, idealnie jednak komponujących się ze sobą elementów.
Run Return to projekt elektroniczny, zbyt dużym uproszczeniem byłoby jednak poprzestać na takim określeniu. Panowie robią elektronikę przesiąkniętą wieloma różnorodnymi odniesieniami – to właśnie owe przygody, którymi płyta „Metro-North” wypełniona została po brzegi. Muzyka trio, ze swymi post-rockowymi naleciałościami przypominaja czasem nagrania Jaga Jazzist – sporo tu żywych instrumentów, podanych jednak w sosie nieustannych elektronicznych wariacji, filtracji i przebarwień. Innym razem Run Return zbliżają się do Boards Of Canada, a w swych krótszy utworach [ciężko jednak nazwać je przerywnikami, są tu jakością samą w sobie], trio czerpie nawet z eksperymentalnej, ambientowej elektroniki lat 70. Gdzieś między tym wszystkim pulsuje momentami hip-hopowy rytm, przywołujący na myśl produkcje spod luksusowego znaku Ninja Tune. Całość rozbuchana jest radosnym nastrojem zabawy w muzykę – pomysłów jest tu mnóstwo, przygód co niemiara, piękno bardzo udanych kompozycji błyszczy właściwie przez całe 66 minut. Jeżeli jeden kawałek potrafi zmieniać swoją strukturę kilkukrotnie, pomyślcie co może się dziać, kiedy słuchamy osiemnastu takich kawałków, ustawionyc obok siebie, wyrywających się i targających słuchacza między tysiącem różnych nastrojów i styli.
„Metro-North” pokazuje w którym kierunku może iść elektronika nowego wieku – pełen eklektyzm, multiinstrumentalizm, umiejętne mieszanie gatunków, droczenie się z tradycyjnymi brzmieniami [filtry, elektroniczna obróbka], wszystko w konstrukcyjnych ramach rozpoznawalnych, udanych kompozycji. Kolejny raz okazuje się, że tak zwane nowe brzmienia mogą iść w parze z pięknymi melodiami i…zabawą – pozbawioną cienia artystycznego napuszenia, jednocześnie niezwykle wartościową. Polecamy gorąco.
2005

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.