Wpisz i kliknij enter

Tortoise – A Lazarus Taxon


Herosi post-rocka powracają. Od wydania w 1994 roku ich debiutanckiej płyty w ten sposób zaczęto nazywać grono zespołów, korzystających z klasycznego rockowego instrumentarium, ale tworzących muzykę wykraczającą poza kanony tego nurtu.
Kolejne wydawnictwa zespołu należą do jednych z najważniejszych ubiegłej dekady. “Millions Now Living Will Never Die” z 1996 roku to już awangarda “pełną gębą”. 20-minutowy “Djed” jest jedną z najśmielszych i najlepszych prób połączenia muzyki gitarowej, jazzu i elektroniki. Następny “TNT” to najbardziej jazzowe dokonanie Tortoise, a zarazem zapowiedź elektronicznych eksperymentów w kolejnych latach. Wyznaczającym początek XXI wieku w muzyce był album “Standards” – bez wątpienia standardy nowych czasów. Od tego momentu jest już tylko gorzej – przewidywalna “It’s All Around You” i nieprzekonująca współpraca z alt-rockowym Bonnie “Prince” Billym.
Obecnie dostajemy wydany w bardzo małym nakładzie 3-płytowy box “Rhytms Resolutions And Clusters”, zawierający utwory ze stron B singli i nagrania publikowane wcześniej tylko w Japonii.
Kompilacja zaczyna się od dźwięków akustycznej gitary przechodzących w motoryczny perkusyjny beat. Przyjemnie łaskoczą ucho zabawy syntezatorem. Wspaniale… Tylko dlaczego nic nie zmienia się przez następne 10 minut? Tortoise zapędzają się w ślepą uliczkę. Ta tendencja utrzymuje się na pozostałej części składanki – nie znajdziemy tu porywających zwrotów akcji, jak na ”Standards”. Niektóre z utworów to wariacje i zabawy motywami znanymi z płyt studyjnych – w ”To Day Retrieval” Tortoise wykorzystali fragment znakomitego ”Ten Day Interval”; remiks żywiołowego ”Cornpone Brunch” wlecze się, nie wnosząc nic nowego do znanej wersji; ”Your New Rod” to kontynuacja ”Fly Rod” z debiutu, zachwyca tylko surowa gitara, znana skądinąd z oryginału.
Abstrahując od kompozycyjnej monotonii, uwagę zwracają ”momenty” – w ”Peering” syntezatory przywodzą na myśl znakomitą kompozycję ”Monica” ze ”Standards”, przeróbka ”TNT” dokonana przez znakomitego Nobukazu Takemure urzeka ciepłem analogów, a w ”Cliff Dweller Society” słyszymy wspaniałe trąbki wyjęte prosto z chicagowskiego zadymionego klubu nocnego .
Te fragmenty to zdecydowanie za mało jak na Tortoise. Od zespołów tego pokroju oczekuję więcej. Utwory na ”Lazarus Taxon” to jedynie ”szkielety”. Kompilacja ta jest wybitnie kolekcjonerskim rarytasem, przeznaczonym dla najwierniejszych fanów. Dla mnie to świadectwo twórczego zastoju.
Recenzja ukazała się w serwisie www.g-punkt.pl
2006







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
ktoś tam
ktoś tam
14 lat temu

no jak wyda i będzie świetna to trzeba będzie się pochylić i przyznać rację itd. zobaczymy. wysnuwanie tezy o zastoju wcale nie jest przewinieniem jeżeli jest uargumentowane, a wydaje mi się być. dobrych parę lat bez najprawdę ciekawej płyty to chyba dosyć dobry argument, oczywiście poparty swoim gustem. o to się precież rozchodzi. w tym sensie nie można zarzucać braku logiki. ja tu po prostu nie widze braku logiki, lecz różnice w gustach i wnioskach. tyle. pozdr. dla yaca

yac
yac
14 lat temu

hehe…. no tak – Bonobo wydało one offs bo kawałki wyciekały do netu, ale Tortoise to już tylko dlatego, że jest już artystycznie martwy i nie ma co ludziom wepchnąć?? właśnie o tą dziwną logikę mi chodzi… nie umniejszam czyjegoś innego zdania (np na temat It s all), czepiam się jedynie tego, że ktoś na podstawie tej płyty, bedącą zbiorem offów z całej historii wysnuwa tezy o obecnej kondycji zespołu i robi z tego bazę do recencji

PS: tortoise również nagrywa nową płytę

ktoś tam
ktoś tam
14 lat temu

apelujesz o zdrowy rozsadek i logike,a sam logiczny nie jestes.to jakas dziwna maniera ludzi nieomylnych , ze nie probuja zrozumiec,ze ktos moze miec inne zdanie i uwazac its all around you za plyte przynajmniej sredniawa – jak ja np. kolejne wydawnictwo nie jest specjalne dobre, i idac tym tokiem myslenia, to nie jest wcale nielogiczne rozumowanie jakuba,bliskie rowniez mi.zwlaszcza ze jezeli przyklad Bonobo dajesz to one off nie zostalo wydane zaraz po debiucie tylko 2 lata po nim, a przed wydaniem Dial M For Monkey, a dokladniej nawet w momencie w ktorym Bonobo najprawdopodobniej mial juz sporo materialu na nowa plyte (wydana pare miesiecy pozniej).z tego co wiem to one off wyszlo poniewaz w necie zaczely sie pojawiac wersje z b-sideow itd. i chcieli to wszystko po prostu wydac w oryginale.zbieglo sie to z przejsciem do ninjy itd. tak wiec wymagaj logiki od siebie rowniez. podwójna moralnośc internetu? to takie piekne medium to komentowania 🙂 pozdr.

yac
yac
14 lat temu

kontynuująć tok Twojego rozumowania: Kondycja Bonobo upadała już po Animal Magic (płytka One Off… remixes & B Sides wydana zaraz po debiucie w Tru Thoughts), podobnie Mum (pls smile, my noise bleed wydana bezpośrednio po debiucie)… Takich przykładów są tysiące… Ja rozumiem, że recenzentów ogarnęła jakaś dziwna fala na jechanie po Tortoise, tylko dlatego, że It s all around you nie było kolejnym błyskiem geniuszu (choć moim akurat zdaniem jest również rewelacyjnym albumem), ale na Boga troche zdrowego rozsądku i logiki proszę

Jakub Zublewicz
Jakub Zublewicz
14 lat temu

Drogi yac alez oczywiscie że można na podstawie tej kompilacji wyciagnac wnioski na temat obecnej kondycji zespolu. Jestem pewien ze gdyby Tortoise mieli do zaoferowania nowy material,nie bedacy jedynie powielaniem schematow z poprzednich plyt(jak na It s all around you )to nie bawiliby sie w wydawanie takich kompilacji,tym bardziej ze czesc utworow jest juz znana milosnikom zespolu (Resolutions,rhythm..) Co najwyzej wiekszosc z tych starych niepublikowanych szkicow muzycznych przeksztalciliby w rasowe ,odkrywcze kompozycje i cieszylibysmy sie kolejan wspaniala plyta

yac
yac
14 lat temu

jak sam recenzent zuważył płyta owa jest zbiorem stron b, japońskich bonusów i innych unreleasow z całej przestrzeni lat działalności Tortoisów, a więc również w czasach, gdy zespół był w glorii (również wg autora). Wyciąganie więc na podstawie tych utworów wniosków na temat obecnej kondycji zespołu jest conajmniej nielogiczne. Z resztą część tych utwórów pojawiła się juz na resolutions, rhythm.. i jakoś nikt wówczas nie mówił, że to jakiś znak na obniżenie lotów Tortoisów. Każdy kto zna ten zespół wie, że to pracusie jakich mało i tego rodzaju tracków mają mnóstwo, a że i tak trzymają niezły poziom, to dla szanujących i ROZUMIEJĄCYCH Tortoise jest to bardzo fajny prezent. Reszta niech narzeka i czeka na nadejście nowego wiekopomniego zespołu na miarę Żółwi… ciekawe tylko czy się doczeka..

Polecamy