Wpisz i kliknij enter

Tricky – Knowle West Boy


Wielki powrót trip-hopowych kombatantów rozpoczął się na dobre: Portishead, po latach laby nagrali album, o którym szybko zdążyłem zapomnieć. Massive Attack konsekwentnie ogrywają premierowe kawałki na koncertach. No i Tricky – najbardziej z nich wszystkich niepokorny, również atakuje. Co łączy wszystkich tych muzyków, oprócz kilkuletniej dziury w dyskografii? Na pewno fakt, że swoje najwybitniejsze albumy już nagrali. Najczęściej bardzo dawno temu.
Tricky – „Bacative”

Tricky niebezpiecznie kombinować zaczął gdzieś w okolicach roku 1998, już po wydaniu „Angels With Dirty Faces”. Kombinował z hip-hopem, ładował do swego studia niezliczone ilości gwiazd, ostatecznie próbował klecić niby-przeboje, kończąc wszystko okropnym „Vulnerable”. Wówczas, okrągłe pięć lat temu byłem przekonany, że nam się Tricky skończył definitywnie. Że chyba lepiej byłoby już siedzieć cicho dziesięć lat – jak koledzy z Portishead, którzy pokornie przeczekali spadek trip-hopowej koniunktury. Tricky natomiast kombinował, i – ostatecznie – przegrał. Dziś natomiast wraca, próbując odbudować markę artysty (przynajmniej) nietuzinkowego. Na „Knowle West Boy” muzyk staje niemal na głowie, aby nas czymkolwiek zaskoczyć. Wraca po trip-hopową, przepaloną stylistykę, nadając jej bardziej brudnego, niemal rockowego sznytu.
Tricky – „Past Mistake”

Mniej tu hip-hopu, więcej klimatów, jakie rządzą na ostatnich albumach Unkle. Nowością – ciekawostką może być fakt, że w kilku kawałkach pobrzmiewa jakiś duch…bluesa (!), wypatroszonego trip-hopowym zaduchem. Jest trochę akustyki, plumkają dobrze przycięte smyki…Ot 44-letni Tricky. Mentor bristol soundu – stylistyki, którą najpierw odkrywał, potem masakrował. A dziś? Dziś wrzuca na jeden album fragmenty całej swojej dotychczasowej twórczości. Spójrzcie choćby na „Past Mistake” – obowiązkowy, trip-hopowy poduszkowiec z pianinkiem w tle. Czy harmonia nie przypomina Wam genialnego „Black Cofeee” z niemniej genialnej „Nearly God”? Albo świetny „Bacative” – tutaj kłania się „Juxtapose”. I kolejny – „Far Away”, który mógłby zaistnieć na „Angels With Dirty Faces”. Brakuje tyko utworów na miarę debiutanckiego „Maxinquae” – mimo, że na „Knowle West Boy” znajdziemy kawałki, które bronią się bez większego wysiłku.
Tricky – „School Gates”

Najprzyjemniej robi się na tej płycie nie wtedy, gdy Tricky idzie chropowatą drogą Unkle (okropnie sztampowy „Cmon Baby”). Najbardziej intrygujące są wspomniane, quasi-bluesowe klimaty. Najciekawszy z nich – „School Gates” – to zaskakująco dojrzały, autentyczny Tricky. Wielka szkoda, że ten kawałek kończy album – w tym miejscu bowiem całość powinna się dopiero rozpoczynać. Może na kolejnym krążku?
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
zawka1@wp.pl
zawka1@wp.pl
12 lat temu

mim zdaniem komentarz do płyty nie trafiony. Ja słucham trip hopu od czasu jak tylko pojawiły się w Polsce pierwsze płyty i ta muzyka towarzyszyła mi we wszystkich momentach życia i wraz ze mną zmieniała się. Tej muzyki nie da się skomentować po kilkukrotnym przesłuchaniu paru płyt. Ja zanim zacząłem słuchać massive attack i trickyego słuchałem samaela i death metalu. Pierwsza płyta trp hopu to był massive attack protection i jak usłuszałem to pierwszy raz to powiedziałem że to najgorszy syf. Tak się stało, że miałem tylko tą jedną płytę przez trzy miesiące i tylko jej słuchałem. ARCYDZIEŁO porównywalne do kaplicy sykstyńskiej.
Wracając do płyty – jedno słowo – genialna , kawałet past mistake to hymn trip hopu, jest taki jak definicja gatunku, ciężki mroczny i do ogarnięcia dopiero po wypaleniu wozu drabiniastego .. Dla niewtajemniczonych jednak proponuję żacząć od maxquaine albo najlepiej od Portishead bo to chyba najlżejsza forma rozkoszy.

BlueLikeNeon
BlueLikeNeon
12 lat temu

ogólna ocena 1.88? chyba sobie żartujecie, owszem nie jest to jego najlepsza płyta ale z pewnością lepsza od paru ostatnich, dajcie czas temu albumowi jak i artyście…

Proxima Centauri
Proxima Centauri
12 lat temu

Na początku byłam tą płytą po prostu zdegustowana, wiele razy próbowałam dawać jej szansę, ale nie potrafiła do mnie dotrzeć nawet w połowie, jak pozostałe albumy Trickyego, być może dlatego, że była po prostu diametralnie INNA, nijak do nich nie podobna. Piosenek, w których zawarty był zmysłowy, ciężki trip-hop z lat 90 było dwie (słownie: dwie!) i to one ratowały w początkowych fazach album od rzucenia na niego klątwę, ALE potem, powoli, powoli się do niego przekonywałam, byłam na koncercie, który pokazał mi, że z niepozornych kawałków typu „Joseph” można na żywo zrobić majstersztyk, że muzyka Trickyego jest nadal niezaprzeczalnie osobista, wiarygodna, szczera, a tego nie wolno krytykować.

Generał
Generał
13 lat temu

People call me Tricky for particular reason: I ve nothing to give.

tricky
tricky
13 lat temu

to mnie nie słuchajcie, nie musicie

K3
K3
13 lat temu

dobra tricky, tylko nagraj w końcu coś wartego kupna. 🙂

tricky
tricky
13 lat temu

kupcie płytę w sklepie

marian carey
marian carey
13 lat temu

płyta na zachodzie zbiera bardzo dobre recenzje.
mnie podobaja sie dokladnie te same numery, co krzyskowi – to w te strone powinien podazyc tricky.
w sumie szkoda, ze grad krytycznych opinii, jaki spadl na niego po NAJLEPSZEJ – moim zdaniem – plycie angels with dirty faces zniechecil go do tworzenia muzyki, ktora najbardziej odpowiadala jego emploi chudego, kostropatego, astmatycznego paranoika. wydoroslal. nazywanie go dzisiaj triphopowcem to jednak grube nieporozumienie. tricky to jeden z nielicznych punkowcow sredniego pokolenia. mimo wszystko, szacun, przede wszystkim za teksty.

form x
form x
13 lat temu

tricky …człowieku daj spokój …może zagraj u bessona w jakieś komedii …..ulicznego grajka …wyjdzie lepiej….

roxy
roxy
13 lat temu

zgadzam się, coś w tym albumie jest, na pewno Tricky wziął drugi oddech, przydało się 5 lat milczenia. i zgadzam się też że najfajniejsze są akustyczne wkręty.

BłażejT
BłażejT
13 lat temu

Nie byłbym taki krytyczny wobec tej płyty. Wiadomo, że to nie będzie Maxinquaye, no ale porównując płytkę z ostatnimi dokonaniami artysty, to nie sposób nie zauważyć zwyżki formy artysty. To już dobry album, a nie tragedia jaką zaserwował nam na Vulnarable.

Heliosphaner
Heliosphaner
13 lat temu

Porzuciłem słuchanie tego albumu po 5 kawałku. Zmiana u Portishead wywarła na mnie pozytywne wrażenie, Tricky niestety nie. Czekam na Massive A… Ale triphop miał już chyba swoje 5 minut w latach 90-tych… Takie jest moje zdanie 🙂

Polecamy

Daft Punk / Syny

Zespoły kończą swoją działalność. Proste, nie?