Wpisz i kliknij enter

Mark Henning – Jupiter Jive


Brytyjski producent Mark Henning Sargent stał przed poważnym dylematem: pozostać na ciepłej posadzie w jednej z dużych korporacji czy poświęcić się tworzeniu ulubionej muzyki. Przez trzy lata bowiem w ciągu dnia zarabiał na życie w wyuczonym zawodzie, a wieczorami nagrywał swe kolejne kompozycje. Ponieważ zainteresowały się nimi takie wytwórnie, jak Trapez, Freude Am Tanzen czy Frankie, zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. Efektem tego wakat w jednej z londyńskich firm i debiutancki album jej dawnego pracownika – „Jupiter Jive”.
Mark Henning – „Bobadob”

Mark-Henning wstrzelił się od początku ze swymi nagraniami w narastającą modę na minimal. Nic więc dziwnego, że jego płyta dedykowana jest temu właśnie gatunkowi. Brytyjski producent sięga zatem po kruche bity otoczone perkusyjnymi efektami i podszyte mocno pulsującymi pochodami basu. Na tej minimalowej matrycy rytmicznej odciska jednak własne piętno. W intrygujący sposób upodabnia niektóre bity na oldskulową modłę – raz na chicagowski house („Bobadob”), a kiedy indziej na nowojorski garage („All Star Geek”). Ciekawie sprawdza się również nadanie minimalowym rytmom dubowego sznytu – owocuje to głębszym i cięższym brzmieniem nagrania („Almaha 913”). Najwięcej podkładów ma jednak funkowy puls – to przede wszystkim zasługa giętych basów, zestawionych pomysłowo z lekko swingującymi bitami („BB Roger”).
Mark Henning – „Freaky Deaky”

Miąższ wszystkich utworów z zestawu stanowią gęsto rozsiane mikrodźwięki. Mark-Henning szatkuje wielobarwne sample i skleja z nich hipnotyczne loopy wzmacniające rytmikę poszczególnych utworów („Frau Daudale”) lub wprowadzające do nich szczątkową melodykę („Freaky Deaky”). Między pohukującymi i pobrzękującymi fragmentami syntezatorowych partii („Chav Land”), przebijają się co chwila ludzkie głosy – szczątki wokaliz, okrzyków i nawoływań, posiłkujące taneczną energię kompozycji („Stash”).
Czy Sargent dokonał właściwego życiowego wyboru? Pewnie tak – „Jupiter Jive” to kolejny dowód na to, że minimal nadal jest jednym z najbardziej progresywnych gatunków muzyki tanecznej.
Mark Henning – „Stash”

somarecords.com | mark-henning.net | myspace.com/somarecords
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
funthomas
funthomas
13 lat temu

przy okazji Freaky Deaky, mam wrazenie obcowania z malym autoplagiatem. klania sie epka Sick Note z 2007 roku.

Polecamy