Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Podsumowanie 2006 – artyści i wydawcy

Prezentujemy zbiór osobistych zestawień tego, co w roku 2006 uznali za najciekawsze wydawcy i artyści związani z nowymi brzmieniami. Zapraszamy! Maciek Szymczuk (Another One)

Na początek kilka uwag porządkowo-organizacyjnych:
– mijający rok był dla mnie przede wszystkim rokiem odkrywania muzycznych staroci i nadrabiania zaległości, więc wiele nowości przegapiłem. Pewnie dotrę do nich w przyszłym roku, ale to już nikogo nie będzie interesowało.
– nie lubię dzielenia płyt na polskie i zagraniczne. Uważam, że to głupie i trochę uwłaczające, jak stwierdzenie: „jak na Polskę, to niezłe”. Gdy słucham muzyki, to nigdy nie stosuję taryfy ulgowej dla artystów z Polski, więc moje zestawienie zawiera po prostu interesujące płyty, bez względu na miejsce powstania.
I teraz do rzeczy. Płyty, które w 2006 roku mnie zaintrygowały, powaliły, albo po prostu mi się podobały. Płyty, do których szczególnie często wracałem (kolejność dowolna):
EKKEHARD EHLERS „A Life Without Fear” – chyba najlepsza płyta, jaką w tym roku słyszałem. Wprowadzenie bluesa w XXI wiek. Brzmi tak, jakby laptopy i doświadczenia nowej elektroniki lat 90-tych XX wieku od zawsze były integralnymi częściami twórczości legendarnych bluesmanów z Delty Mississipi XIX wieku.
ŁUKASZ CISZAK „Auxin” – intymne życie dźwięków. Płyta, która przywodzi ducha twórczości NURSE WITH WOUND, jednakże w bardziej medytacyjnej, a mniej zwichrowano-surrealistycznej aurze. Trzy doskonałe, ‘wijące’ się utwory o frapującej fakturze i niezwykle wciągającym, melancholijnym, nastroju. W sam raz na jesienne popołudnia.
LITHOPS „Queries” – pierwsza z płyt „wspominkowych” w tym zestawieniu. Przypomnienie najlepszych (to znaczy tych najdawniejszych) chwil z działalności pobocznego projektu Jana Wernera, którego płyta „Uni Umit” rzuca mnie na kolana bardziej, niż cała dyskografia MOUSE ON MARS.
CENTRUM „Metro” – w tym roku ta płyta broni honoru tak ulubionej przeze mnie transowości w muzyce. Doskonały, wyrastający z doświadczeń berlińskiej szkoły Chain Reaction, album. I rozwijający ten nurt w kierunku bardziej „żywego” grania. Jedynym minusem tej płyty jest to, że niektóre utwory są zbyt krótkie.
MAPSTATION „Distance Told Me Things To Be Said” – chyba najlepsza płyta w solowym dorobku Stefana Schneidera. Niezwykle udane wzbogacenie „starego” MAPSTATION o nowe wątki i poszukiwania na gruncie brzmień akustycznych.
TO ROCOCO ROT „Taken From Vinyl” – druga płyta nurtu „wspominkowego” w moim zestawieniu. Zbiór nagrań z trudno dziś dostępnych wydawnictw winylowych. Nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się utwory ze „złotego” okresu istnienia grupy (tak mniej więcej do 1999 roku). Wspaniały dokument, którego wydanie zbiegło się z jakże udaną polską trasą zespołu.

***

Krzysztof Topolski (Arszyn)

Z roku 2006 zapamiętałem koncert Natashy Anderson z Australii w CSW Łaźnia w Gdańsku. Solowy elektroakustyczny set, specjalny instrument dęty, laptop, Max/Msp, po prostu coś niesamowitego.

Płyty 2006 i nie tylko 🙂

Orthrelm – OV
Sao Paulo Underground – Sauna: um dios, tres
Peeping Tom – Peeping Tom
Jackie-o-mother fucker – America mystica
Patryk Zakrocki – Prace z obrazkiem
Triosk – The headlight serenade
Ingar Zach – Percussion music

***

Marcin Barski – wydawca (Audiotong)

Tworząc to zestawienie postanowiłem napisać nie tyle o najlepszych czy najważniejszych płytach ubiegłego roku (bo takich zestawień jest jednak sporo i nie chcę się powtarzać), ale skupiłem się na kilku produkcjach, których słuchanie sprawiło mi sporo przyjemności. Świata może nie zmienią, ale w muzyce właśnie przecież o przyjemność chodzi… A jako że AudioTong – póki co – to jedynie netlabel, poniższe zestawienie zawiera wyłącznie rzeczy wydane wirtualnie.

Na każdy z tych materiałów warto zwrócić uwagę – dlatego też podaję linki dla zainteresowanych.

Przede wszystkim – dużo się działo na wschód od nas, dlatego na początek trochę rzeczy stamtąd:

Gultskra Artikler – Lusha (Hyperboloid) – (Pobierz tutaj)
Alexey Devyanin od jakiegoś czasu wciąż mnie zaskakuje pomysłami i brzmieniem, jedna z najciekawszych postaci rosyjskiej sceny eksperymentalnej dowodzi swej klasy tymże wydawnictwem.

Nole Plastique – Sourire En Souriant (Nexsound) – (Pobierz tutaj)
Elektroakustyczne szumy i trzaski, a do tego strzępy melodii z Kazania – wydane w Nexsound, co już samo w sobie jest rekomendacją. Dużo przyjemności.

Rational Diet – The Shameless (AudioTong) – (Pobierz tutaj)
Nie piszę o nich dlatego, że my ich wydaliśmy w AudioTongu, ale dlatego, że od momentu, w którym otrzymałem ten materiał, uważam że to jedna z najbardziej brawurowych i doskonałych rzeczy, które ostatnio słyszałem. Chłopaki są z Białorusi i nie używają żadnej elektroniki, mimo to zaskakują świeżością, znakomite.

A z innych stron świata:

Inlets – Vestibule (LuvSound) – (Pobierz tutaj)
Cicho, intymnie, piosenkowo… Taki niby autorski neo-folk z Chicago, relaksuje zwłaszcza nocą.

V/A – The map is not the territory (Frozen Elephant) – (Pobierz tutaj)
Co prawda materiał pochodzi z grudnia 2005, ale wsłuchiwałem się weń przez pół ubiegłego roku. Szumy, trzaski, kliki jedenastu artystów z całego świata, doskonale relaksujące doświadczenie, a przy tym spory powiew świeżości dla zmęczonych bitami uszu 🙂

Neuf Meuf – Its cold in space (Serein) – (Pobierz tutaj)
Młody artysta ze Słowenii w znakomitym walijskim labelu. Muzyka dokładnie taka, jak tytuł wskazuje – przestrzennie, chłodno, ale też bardzo precyzyjnie i z wyczuciem.

Takeshi Nakamura – Easy Listening (Zymogen) – (Pobierz tutaj)
Wcale nie takie znowu easy listening… Aż gęsto od dźwięków, wymaga kilku przesłuchań i raczej nie nuży.

TwentyTwentyOne Laptop Quartet – plays selected pages of „Treatise” by Cornelius Cardew (con-v) – (Pobierz tutaj)
Poważne zakończenie listy. Nagranie jednego z tych koncertów, na które koniecznie chciałbym pójść, gdybym wiedział o nich wcześniej. No i – w tym wypadku – gdybym mieszkał w Wilnie…

A, i jeszcze jedna produkcja, choć pewnie nie wszystkich bawi banalizm w muzyce…
Roy „Chicky” Arad – Sputnik in love (WM Recordings) – (Pobierz tutaj)
Najlepsze na niedzielne poranki 😉

***

Robert Piotrowicz

Quintet Avant – En Concert a la salle des fetes
Rafael Thoral – Space
Maja Ratkie / John Hegre – Ballads
Lionel Marchetti – Noord Five Atlantica
Jazkamer – Metal Music Machine
Wolf Eyes – Human Animal
ERikm – „Sixpériodes”

To są płyty, które z 2006 roku zapamietałem, Marchetti i Quintet Avant – doskonałe

***

Janusz Leszczyński – wydawca (Vivo Records)

1. oczywiście wszytkie vivowe (YEAH!), a w szczególności: Satanicpornocultshop – .aiff SKULL EP CD
2. Muslimgauze – Speaker of Turkish CD
3. Boris – Pink CD
4. Sunn O))) & Boris – Altar CD
5. V/A – Billboard Head Soup 2CD
6 Blast Muzungu – Gaijin Gabba CD
7. Merzbow – Metamorphism CD

***

Janusz Mucha – wydawca (Gusstaff Records)

1. Triosk – Headlight Serenade (Leaf) – mają być w kwietniu w Polsce, polecam!!!
2. Pere Ubu – Why I Hate Women (Glitterhouse) – wiadomo, komentarz zbędny…
3. A Hawk And a Hacksaw „The way the wind Blows” (Leaf)- gdyby Calexico pochodzili z Rumunii…
4. Biosphere „Dropsonde” (Touch) – mistrz mistrz mistrz!!!
5. Blixa Bargeld „Rede/Speech” DVD (Potomak)- kapitalny performance parateatralny
6. Wovenhand „Mosaic” (Glitterhouse)- ciarki po plecach przechodzą…
7. Barbara Morgenstern „The Grass Is Always Greener” (Monika)
– Basia królową jest i basta!
8. Last Train „Last train is the Slowest” (Everycolor Production)
– Przypadkowy projekt, matematyczno-noisowo-jazzowa eksplozja…
9. Lud Hauza „Nur 50 Stück” (Lud Hauza) – płyta wydana ponoć faktycznie w nakładzie 50 sztuk, rewelacyjny koncert z WEF 2005.
10. Jello Biafra With The Melvins „Never Breathe What You Cant See” (Alternative Tentacles) – ta płyta ukazała się wprawdzie wcześniej, ale dopiero teraz do niej dotarłem, przy okazji ich rewelacyjnego wspólnego koncertu w Berlinie…
11. Ekkehard Ehlers „A Life Without Fear” (Staubgold) – oj rozpędziłem sie z tą 10-ką…, elektronika i blues w jednym stali domu…
12. V/A „Girl Monster” (Chicks On Speed Records)- 3 płyty z dziewczynami, których można słuchać na okrągło, nieodzowne na każdej imprezie.
13. Daniel Menche „Concussions” (Asphodel)- noise nad noiseami, przywołuje atawistyczne instynkty
14. Young Gods „XX Years” (PIAS) – kapitalne podsumowanie twórczości jednego z moich ulubionych bandów lat 80-tych i 90-tych…
no i wiadomo: Jon Spencer Blues Explosion, chociaż żadna nowa płyta w tym roku niestety nie ukazała się…

***

1. Możdzer Danielsson Fresco – Between Us and The Light
Myślę, że drugim albumem w tym składzie panowie pokazali na co ich stać. Już ‘The Time” długo trzymał mnie przy głośnikach mimo dość kontrowersyjnej produkcji, ale „Between Us…” to moje muzyczne spełnienie marzeń. Dlatego pierwsze miejsce.

2.Thom Yorke – The Eraser
Tą płytą Yorke jednoznacznie określił jak duży ma wpływ na kompozycje Radiohead. Ascetyczna wręcz produkcja podkreśla jedynie kompozycyjne wysmakowanie większości utworów na tym krążku.

3.Bonobo – Days to Come
Niektórych powaliła, niektórych zniesmaczyła. Trzecia pozycja na liście powinna określić mój stosunek do tej płyty. Piosenkowość nie jest wadą, a Simon doskonale dobrał sobie wokalne towarzystwo.

4.The Beatles – Love
40 lat minęło, a od Fantastycznych nadal bije świeżość nie z tej Ziemi. Doskonale zmontowana i zmiksowana wycieczka.

5.Squarepusher – Hello Everything
Znów wydawnictwo wzbudzające kontrowersje – że wtórne, że nudne…jakoś nikt nie zauważył że to najbardziej rozbudowana harmonicznie płyta Jenkinsona, że potrafi jak nigdy wcześniej zrobić spójny, ale bardzo rozbudowany utwór. Laur lidera płyty moim zdaniem dzierży Plotinus.

6.Muzykoterapia – Muzykoterapia
Świetny przykład, że Polak potrafi…nagrać dobra kopię Cinematic Orchestra. Singla wybrali sobie tendencyjnego, ale reszta płyty nader smakowita. Dobry wokal, dobra produkcja, mimo że wciąż czasami polskość się przedziera.

7.Anja Garbarek – Briefly Shaking
Słabszy od „Smiling and Waving” ale nadal wciągający i świetne wyprodukowany. Szkoda że taki wesoły.

8.Loka – Fire Shepherds
Parę lat zwlekali z wydaniem materiału, ale w końcu się udało. Ogniste pastuszki pasą nasze uszka. Może nie full, ale i tak jazzrockowy wypas.

9.Bibio – Hand Cranked
Folkambiendrony Bibio zauroczyły mnie już przy okazji „Fi”, szkoda jedynie że „Hand Cranked” jest aż tak wierną kopią poprzednika.

10.Emil Klotzsch – Tiefe Berle
Netlabel Autoplate wydaje rokrocznie z pół tuzina doskonałych ambietnowych albumów. To jeden z nich. Mam wrażenie że połowa autorów nowej muzyki korzysta z narzędzi Native Intruments – Tiefe Berle aż ocieka estetyką brzmieniową preferowaną przez tę firmę. Nie zmienia to faktu że słucha się jej wspaniale.

***

Mirek Matyasik – C.H. District

1. Ellen Allien and Apparat – Orchestra Of Bubbles (Shitkatapult)

Mój bezsprzeczny faworyt ubiegłego roku – niesamowite wyczucie, ogromny talent, świetny warsztat. Nic dodać nic ująć…

2. Syntaks – Awakes (Benbecula)

Aż dziw bierze, że za tym „arcydziełkiem” stoi tylko jeden człowiek. Bardzo się cieszę, że elektronika podąża w takim kierunku. Piękna płyta.

3. Helios – Eingya (Type)

Ja ja lubię takie dźwięki…Niesamowicie ciepła i nastrojowa rzecz. Helios w doskonałej formie.

4. Ginormous – The Endless Procession (Hymen)

Niby nic odkrywczego…a jednak…:) Rodzynek w katalogu Hymen.

5. Thom Yorke – The Eraser (XL recordings)

Mimo faktu, że płyta brzmi jak zbiór niepublikowanych „elektronicznych” numerów Radiohead kupuję Yorkea solo bez mrugnięcia okiem:)

6. Uniform – Protocol (Planet Mu)

Bardzo zaskakująca pozycja w przepastnym katalogu Planet Mu. Ciężka to zaszufladkowania, pełna przeróżnych odwołań muzyczna mixtura. Świetne „duety” z Franco B. czy Alanem Vegą. Polecam.

7. This Morn Omina – Les Passages Jumeaux (Ant-Zen)
Postindustrialny, tranceowo-trybalny łomot w najlepszym wydaniu!

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 7

  1. o mało co Bartek

    no ładnie ładnie:)))))))

  2. drugi nie Bartek

    lol

  3. nie Bartek

    Treść poniższej dyskusji już dziś ma szansę na tytuł Dyskusji roku 🙂 Jak dla mnie – rewelacja 🙂

  4. Bartek

    nie mam zamiaru sie inaczej podpisywac, skoro mam na imie Bartek.. a ze Tobie przeszkadza, to juz Twoj problem. Ja po prostu lubie sluchac muzyke a nie czytac jakiegos smetnego pitolenia na jej temat. Skad wiesz, ze ja nie jestem wyksztalcony muzycznie… i zreszta jakie to ma znaczenie, tak naprawde.

  5. Bartek

    Po pierwsze: mogłeś chyba inaczej się podpisać niż Bartek, skoro już ja się tak podpisałem, nie uważasz? Po drugie i ad meritum: te teksty, że nie sposób oddać muzyki słowami padają zazwyczaj z ust człowieka, który zwyczajnie NIE POTRAFI o niej mówić. Uwierz człowiekowi wykształconemu muzycznie, że na temat KAŻDEJ, najwspanialszej nawet muzyki da się coś powiedzieć coś więcej niż puste doskonała – i wcale nie muszą to być od razu muzykologiczne analizy.

  6. Bartek

    Muzyka jest odbierana bardzo subiektywnie, czasami tak dziala na emocje, ze nie sposob tego oddac slowami

  7. Bartek

    Marchetti i Quintet Avant – doskonałe (Piotrowicz)
    Wartość tego typu zdań jest dokładnie zerowa. Przydało by się choć jedno zadanie jakiegokolwiek uzasadnienia. Ale ludzie generalnie nie umieją uzasadniać swoich muzycznych wyborów – nieważne czy to muzyk, czy tylko słuchacz… :-/